FANDOM


"Na obozie" 10.Książki

Fineasz i Ferb- Na obozie
No Screenshot 2
Twórca: Tysia123
Chronologia
Poprzedni: Mecznastępny = Wesoły poranek
Dziesiąty odcinek z serii "Fineasz i Ferb - Na obozie".

Bohaterowie

  • Dawid
  • Marcin


Fabuła

Izabela

Gdy się obudziłam była 7.30, dzisiaj śniadanie było o 8.00. Wiec miałam jeszcze 30 minut czasu. Wszyscy jeszcze spali, dlaczego zawszę budzę się pierwsza!? Poszłam się ubrać i wyszłam na zewnątrz. Przyjrzałam się dużej stołówce w stylu góralskim, prawdę mówiąc wszystkie budynki były w stylu góralskim oprócz Sali gimnastycznej i ośrodka do zajęć.

Zaczęłam się zastanawiać co dzisiaj będę robić, albo co dzisiaj muszę zrobić, muszę odwiedzić Dawida i Marcina. Kiedy tak myślałam z namiotu wyszedł Fineasz i rady, że mnie widzi spytał:

-Co robisz Izabello?

-Myślę- odpowiedziałam darząc go uśmiechem.

-A o czym myślisz?- podszedł do mnie.

-O tym co dzisiaj będę robić-odpowiedziałam śmiejąc się.

-I co, masz już jakieś pomysły- spytał uśmiechnięty.

-Chyba będę musiała odwiedzić źródło moich mocy- odpowiedziałam wesoło.

-O to bardzo optymistyczne plany, mamy dziś bardzo ładną pogodę, prawda?

-Tak, słońce mocno świeci, zapowiada się wspaniały dzień- w tym czasie z namiotu wyszli Samanta i Ferb.

-Cześć Iza, cześć Fineasz- przywitała się Sami.

-Cześć- odpowiedzieliśmy z Fineaszem w tym samym czasie.

-Co robicie?- spytała Sam.

-Rozmawiamy- odpowiedziałam.

-A… może już chodźmy do stołówki- zaproponowała.

-Dobry pomysł- zachęcił Fineasz i poszliśmy do stołówki.

Po zjedzeniu śniadania Jeremiasz ogłosił:

-Dzisiejszy dzień spędzimy nad jeziorem, chłopców nauczę łowić, a dziewczyny będą robić co chcą.

Wszyscy poszliśmy się ubrać w stroje kąpielowe, a potem nad jeziorem Jeremiasz zaczął uczyć wszystkich chłopców łowić ryby. A ja ukradkiem się wymknęłam się w stronę tajemniczego Domu. Nikt by nie zauważył mojego zniknięcia.


Do Domu prowadziła droga pod górkę, gdy już doszłam, otworzyłam drzwi, w pokoju było pusto…

-Hej jest tu kto? -zawołałam.

-O Izabela nas odwiedziła- z cienia wyłoniła się brązowa czupryna Dawida.

-Chciałam porozmawiać- zaczęłam- powiedziałam Fineaszowi o tym…

-To dobrze- powiedział zwyczajnie Dawid.

-Dobrze?!- spytałam z niedowierzaniem.

-Eh… długo by opowiadać… po prostu weź tą książkę i przeczytaj z wyszczególnieniem rozdział pod tytułem „przeznaczony”. Jak już będziesz wiedziała o co chodzi, to najprawdopodobniej Fineasz nim jest – powiedział podał mi książkę skórzanej okładce.

-Nim, znaczy kim??

-Wszystkiego się dowiesz jeśli przeczytasz ten rozdział.

-A, dobrze, myślałam, że mi usuniecie moc…

-No nie żartuj, jest tylko jeden sposób na usunięcie mocy za pomocą „Kamienie Snów” też mamy o tym książkę, najlepiej zaprowadzę cię do biblioteki wybierzesz sobie ciekawe tytuły- zaprowadził mnie do biblioteki była ogromna, wszędzie półki z książkami, zostawił mnie samą a ja zaczęłam szukać książki pod tytułem „Kamień Snów” gdy już znalazłam natrafiłam na ciekawy tytuł „Czerwona Pełnia” postanowiłam ją wziąć, nagle w drzwiach pojawił się Dawid

-Ty lubisz przygody, prawda?- spytał.

-No, nawet bardzo- podszedł do mnie.

-Pod obozem są katakumby.

-Katakumby?!- powtórzyłam z niedowierzaniem.

-Tak, katakumby, a w nich jest ukryty magiczny Bransoletka Afrodyty.

-Do czego służy?- spytałam podekscytowana.

-Jeśli będziesz ją miała założoną to twoja moc będzie większa, a jeśli ktoś aktualizuje „Kamień Snów” zachowasz połowę mocy.

-Wow.

-Tu jest mapa, tak jakbyś chciała odwiedzić katakumby, tylko na siebie uważaj w korytarzach można się zgubić- wyjaśnił i odszedł.

Postanowiłam wrócić. Weszłam do namiotu i za radą Dawida wzięłam się za czytanie rozdziału pt. "Przeznaczony"


Fineasz

Jeremiasz nauczył nas podstawowych ruchów potrzebnych przy wędkowaniu. Mi z Ferbem bardzo dobrze szło, złowiliśmy już nawet kilka ryb. Nagle podeszła do mnie Angela.

-Cześć Fineasz, czy mógłbyś mnie nauczyć łowić?- spytała trzepocząc rzęsami.

-Ale dlaczego, przecież od tego prędzej do Jeremiasza- zdziwiłem się.

-No tak, ale on tylko chłopców uczy- udawała niewiniątko.

-Eh, no dobrze –zaczęłam wyjaśniać jej podstawowe ruchy.



Izabela

-Tak, wiedziałam, wiedziałam, że Fineasz jest nim- zaczęłam drzeć na całe gardło ze szczęścia, ale gdy zorientowałam się, że ktoś może mnie usłyszeć to od razu zamilkłam. W książce chodziło o to, że każdy jest komuś przeznaczony, normalnie idealna para, niestety nie zawsze akurat dochodzi do związku. Jestem pewna, że moim przeznaczeniem jest Fineasz. Dlaczego jestem pewna? Bo w książce pisało, że bliskie kontakty z swoim przeznaczeniem pobudzają energię. Zawsze czuję przypływ energii, gdy dotykam Fineasza, lub gdy mówi on mi coś miłego. Nie mogłam dłużej czekać wybiegłam z namiotu i popędziłam w miejsce gdzie Fineasz powinien być.

Ledwo dobiegłam do jeziora zobaczyłam co prawda Angela trzymającą wędkę a zaraz za nią Fineasza pomagającego jej łowić, ale to wyglądało jakby się przytulali! Siły nagle jakoś mnie opuściły więc poszłam do Samanty która stała nieopodal.

-Cześć Sam- powiedziałam smutno.

-Co się stało- spytała, lecz ja nie odpowiedziałam, tylko wskazałam na Fineasza i Angelę.

-Zaraz wrócę- powiedziała tylko i poszła w ich stronę.



Samanta

Nikt nie będzie dokuczał Izie, a już na pewno nie Angela. Podeszłam do nich i zaczęłam:

-Cześć Fineasz, cześć Angela, co robicie.

-Uczę Angelę łowić ryby –odparł wcale się tym nie ciesząc. Po chwili Angela złowiła rybę.

-Ale ona chyba już umie- powiedziałam, a ona dziwnie na mnie spojrzała.

-Tak już sobie poradzi- powiedział Fineasz odsuwając się znacząco.

-A byłbym zapomniała, wiesz może co się stało Izie?- spytałam, miałam już plan w głowie.

-Nie, a co się stało- zamartwił się.

-Nie wiem siedzi sama i smutna pod drzewem- wskazałam na Izę.

-Chyba pójdę z nią porozmawiać- takiej odpowiedzi spodziewałam się po Fineaszu. Angela zoriętowała się, że Fineasz idzie do Izabeli i ruszyła w jego stronę.

-Fineasz czekaj, ja jeszcze…- nie dokończyła, bo podstawiłam jej nogę a ona przewróciła się.

-Ała!- wykrzyknęła ze złości.

-Ojojoj, przepraszam, pomóc ci wstać? -spytałam z udawanym przejęciem.

-Poradzę sobie sama kundlu!- wykrzyknęła i poszła.

-Ech.. dlaczego wampirom tak szybko goją się rany… -powiedziałam sama do siebie i poszłam usiąść obok Ferba.

-Angela sobie poszła?- zaczął. Zaskoczył mnie tym, ponieważ nigdy z nim nie rozmawiałam, zawsze wydawał się nieśmiały.

-No, na szczęście tak- odpowiedziałam- ciebie też zaczyna wkurzać?

-Szczerze powiedziawszy… tak wkurza mnie.

-Ona kiedyś zabrała mi chłopaka- wróciłam myślami do wspomnień.

-Naprawdę?.

-tak, nawet całkiem niedawno…. W Maju było już pozamiatane. Nie chciałabym, żeby Izę też to spotkało, ona naprawdę kocha Fineasza, tylko szkoda, że on nie zwraca na to jakiejś większej uwagi… -westchnęłam.

-Ale powiem ci, że się zmienił, i to bardzo, jeszcze jako jedenastolatek wydawał się być zupełnie ślepy na jej zaloty, a teraz wystarczy na nich popatrzeć…



Izabela

Fineasz do mnie podszedł i usiadł przy mnie.

-Co się stało- spytał zatroskany.

-Już nic –uśmiechnęłam się lekko.

-Na pewno? Bo po tobie tego jakoś nie widać.

-Tak już dobrze- odpowiedziałam już wesoła.

-Hmn… a może chcesz popatrzeć jak łowię? –spytał.

-Z chęcią- odpowiedziałam, a Fineasz pomógł mi wstać i poszliśmy w stronę Ferba i Samanty, chwila oni z sobą rozmawiali…. Przecież Ferb jest tak małomówny.

-O, a co tu za pogaduszki- powiedziałam wesoło podchodząc.

-A to już nawet porozmawiać nie można?- Spytała Samanta z uśmiechem na twarzy.

-Nie, no rozmawiajcie -powiedziałam siadając przy Fineaszu. Długo tam nie byliśmy po dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek na obiad. Poszliśmy do stołówki Angela i reszta już była, ale ona siedziała jakaś markotna.

-Coś się stało- spytał się jej Fineasz.

-Nic wszystko gra- odchrząknęła.

Po zjedzeniu obiadu znów poszliśmy nad jezioro.

-Popływamy?- spytałam reszty.

-Jasne- odpowiedzieli a ja wskoczyłam do jeziora. Bardzo fajnie bawiliśmy się. A ja czułam się jak ryba w wodzie, cóż woda to w końcu mój żywioł. Samanta przyniosła piłkę i zaczęliśmy grać, później ścigaliśmy się kto pierwszy dopłynie na drugi brzeg, oczywiście byłam pierwsza, Fineasz drugi egzekwo z Samantą, a Ferb ostatni. Potem ni z tond, ni z owąd zaczęliśmy się chlapać wodą. Zabawa trwałaby dłużej gdyby pan nie kazałby wychodzić z wody.

-Ech… zawsze to co fajne szybko musi się kończyć –narzekała Samanta.

-Bez przesady siedzimy tu całe popołudnie, zaraz kolacja-poinformował Sami Fineasz.

-Naprawdę, wow tego to nie wzięłam pod uwagę- Sam się zdziwiła.

-Dobra, chodźmy sie wysuszyć- powiedziałam bo wszyscy jeszcze byli w wodzie.

Poprzedni:
""Na obozie" 9. Mecz"

Fineasz i Ferb- Na obozie

Następny:
""Na obozie" 11.Wesoły poranek"

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.