FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
FS2
Ferbastyczna szkoła
 

Sezon drugi
Dyrektor na jeden dzień

Ferbastyczna szkoła
Ferbastyczna szkoła
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: drugi
Numer odcinka: 19 (w sezonie)

44 (w serialu)

44 (w historii)

Angielski tytuł: One day director
Chronologia
Poprzedni: Nowa pociecha
Następny: Internet między dwa światy
Pani nadużywa uprawnień dyrektora, tak jak niektórzy uprawnień moda czatu na czacie... Niech się pani ogarnie!
- Fretka do Moranici

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

Fretka kłóci się z Moranicą o prawa uczniów, przez co Moranica daje Fretce na jeden dzień urząd dyrektora, a sama chce zrelaksować się w spa. Jednak gdy szkołę odwiedza kurator, Fretka robi wszystko, by zamknąć szkołę. Tymczasem, gdy zbliża się wystawienie ocen, Baljeet dowiaduje się o swoim zagrożeniu z wf-u. Prosi Buforda i Stephanie o pomoc.

Bohaterowie

Scenariusz

(W spółce zło. Pepe patrzy się na Juniora)

Dundersztyc: Słodki, nie? Wyrwałem jakiejś babce jak szła przez ulicę.

(Pepe patrzy się z przerażeniem na Heinz'a)

Dundersztyc: Żartuję, żartuję, adoptowałem go.

(Junior zaczyna płakać)

Dundersztyc: O rzesz! Chyba muszę mu zmienić pieluchę.

(Heinz podchodzi do kołyski. Junior zaczyna sikać na Dundersztyca)

Dundersztyc: Ej! To nie było miłe! Brzydziłbyś się!

(Heinz zmienia Juniorowi pieluchę)

Dundersztyc: Trzeba było adoptować dziesięciolatka...

(Czołówka)

Głos: A school,

Go to school,

Be in school

(Pojawia się Fineasz, a obok niego napis "Starring: Phineas Flynn")

And go in-to school!

Go to the school,

Be under and over,

And go to the in!

(Pojawia się Ferb, a obok niego napis "Starring: Ferb Fletcher")

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

New friends,

(Pojawia się Fretka, a obok niej napis "Starring: Candace Flynn")

New enemies,

New boys,

New girls,

(Pojawia się Dundersztyc, a obok niego napis "Starring: Heinz Doofensmirtz")

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

(Pojawia się Pepe Pan Dziobak, a obok niego napis "Starring: Perry the Platypus")

And common to go into theeem!

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

(Wszyscy wymienieni bohaterowie stają przed szkołą, a nad nimi pojawia się logo serialu)

And new friends is waiting neaaaaaaaaar heeere!

Go to the school!

Narrator: Ferbastyczna szkoła.

(Koniec czołówki)

Narrator: Dyrektor na jeden dzień.

(Pod szkołą, laboratorium Moranici. Dyrektorka śpi na podłodze)

Moranica (przez sen): Nie! Tylko nie seeeeer!!!

(Moranica budzi się)

Moranica: O, a więc to był sen. Na szczęście, nie zniosłabym kapitulacji Imperium Sera.

(Moranica podnosi się)

Moranica: A więc w tym jest problem! Na dotykowym panelu sterowania leżał spleśniały ser!

(Moranica podchodzi do jednej z maszyn i bierze do ręki spleśniały ser. Zjada go)

Moranica: Czyli to dlatego od trzech lat śni mi się ser szwajcarski. Jak nie Imperium Sera, to... a z resztą, nie będę dokańczać, bo zbanują autora odcinka i mu zabiorą admina.

(Moranica pociąga za dźwignię. W portalu pojawia się małe światełko)

Moranica: Działaj, działaj...

(Nagle w całym portalu rozbłyska światło)

Moranica: Tak! W końcu wrócę na Yandorium!

(Moranica podchodzi do portalu. Gdy stawia lewą stopę na namalowanej na podłodze czerwonej linii, z portalu wystrzeliwują wyładowania elektryczne. Trafiają one w stopę rudowłosej)

Moranica: AAAAAAAA!!! Cholera jasna, boli jak gwóźdź w du*ie!

(Lewy but Moranici pęka. Po chwili portal się wyłącza)

Moranica: Co do ch...

(Moranica zauważa, że wyrosły jej palce)

Moranica: Świetnie, teraz nie zmieszczę się w moje ulubione balerinki. Która w ogóle godzina?

(Moranica patrzy w zegarek)

Moranica: O cholera, już dziewiąta! Muszę szybko biec na zajęcia!

(Moranica wbiega do windy)

(Kilka godzin później. Fineasz i Ferb stoją w kolejce na obiad jako ostatni)

Fineasz: Nie dziwi cię, że nie ma Moranici w szkole?

Ferb: Trochę...

(Za chłopakami staje Buford)

Buford: Wydali! W końcu!

Ferb: Co wydali?!

(Buford wyjmuje z plecaka komiks)

Buford: "Dalsze przygody BłotoMana"!

Fineasz: To nie jest dla sześciolatków?

Buford: Bądź cicho!

(Ferb zabiera Bufordowi komiks i czyta streszczenie z tyłu książki)

Ferb: "BłotoMan, czyli nowy superbohater, mieszkający w Sraszyngtonie, na co dzień jest zwyczajnym gościem, ale wieczorami przemienia się w pokrytego błotem mężczyznę, który jeździ na swoim niebieskim motorze i powstrzymuje złoczyńców". Serio?! Nie ma nikt już fajnych pomysłów na tym świecie?

Sebolaaa: Ja mam.

Ferb: Nie o tobie mowa.

Buford: Nie czepiajcie się! To jest fajne. Ostatni komiks zatrzymał się na najlepszym momencie, gdyż BłotoMan podczas walki z Ciasteczkowym Potworem został przygnieciony przez wielkie Oreo! Muszę się dowiedzieć, czy przeżyje.

Fineasz: To chyba oczywiste, skoro robią o nim kolejny komiks.

Buford: A skąd wiesz, co?!

(Fineasz, Ferb i Buford dochodzą do okienka. Stephanie nakłada Fineaszowi obiad)

Fineasz: Ahahaha, jesteś kucharką! Haha!

Stephanie: Zamknij się!

(Stephanie rzuca w Fineasza ziemniakiem)

Fineasz: Spokojniej...

(Przed Ferba wchodzi Moranica)

Moranica: Suń się, ćwoku!

Ferb: Ej, tutaj nie można się wpychać! A gdzie pani w ogóle była?

Moranica: Winda się zacięł...

Ferb: Winda?

Moranica: Eeeem... tak, winda! W urzędzie byłam.

Ferb: Po co niby?

Moranica: Jak to po co? Podwędziłam dwójkę dzieci z ulicy, by 500 złotych wymusić.

Fineasz: Pani jest nienormalna...

Moranica: Czy to, że obcinam sobie paznokcie sekatorem dwuręcznym, o tym świadczy?!

Fineasz: Tak?

Moranica (do Stephanie): DAWAJ RACUCHY!

Stephanie: Nie ma dzisiaj racuchów, to nie bar! Dzisiaj mamy wieprzowinę, ziemniaki i surówkę z czegoś tam.

Moranica: Wieprzowinę? Dobrze, że przestałam być muzułmanką...

Ferb: Czemu ma pani lewą stopę owiniętą papierem toaletowym?

Moranica: Bo... chwila, wzięłam mój ulubiony papier! Ten w misie polarne... Często po kilku dniach niewypróżniania się bawię się na kiblu w "Zamień misia polarnego w brunatnego".

Fretka: Pani powinna się ogarnąć!

Moranica: O cóż ci chodzi?

Fretka: O to, że pani nadużywa uprawnień dyrektora, tak jak niektórzy uprawnień moda czatu na czacie... Niech się pani ogarnie!

Moranica: A co to znaczy?

Fretka: To, że nie nadaje się pani na dyrektora!

Moranica: A ty niby tak?

Fretka: Też nie, ale już lepiej niż pani.

Moranica: Jestem dyrektorką od I wojny światowej, więc mogę się założyć, że nie będziesz lepsza ode mnie.

Fretka: Z chęcią przyjmę taki zakładzik. W jeden dzień zmienię tę szkołę w coś lepszego.

Moranica: Okej, ale jeżeli przegrasz zakład, bo i tak go przegrasz, będziesz w przebraniu księżniczki codziennie masowała mi plecy. Przez cały tydzień!

Fretka: Eeeem... okej, ale jeżeli pani przegra, przyzna pani wszystkim uczniom, że nie nadaje się pani na dyrektora!

Moranica: Chyba cię poj**ało, dziewczynko...

Fretka: Zakład to zakład...

Moranica: Dobra. Choć i tak wolałabym zakładać się o pieniądze...

(Moranica wystawia rękę w stronę Fretki)

Fretka: Fuj! Na pani ręce musi być wiele zarazków!

Buford: Czytałem, że bardzo mało zarazków jest na waginie. Możecie podać sobie waginy.

Fretka: Ja już wolę rękę.

(Fretka podaje rękę Moranice. Buford je przecina ręką)

Fretka: Nie było tak źle.

Moranica: Ręce myję co kilka lat, a wczoraj wieczorem się masturbowałam.

(Fretka zdejmuje stojącej za okienkiem Stephanie siatkę z włosów i rzyga do niej)

Stephanie: Nie musisz mi jej oddawać...

Fretka: Dzięki, przyda się na później.

Moranica: To wy się tutaj cackajcie, a ja pójdę do spa.

(Moranica wychodzi ze stołówki)

Ferb: Moranica w spa... aż odechciewa mi się jedzenia.

Buford: Nie tylko tobie.

(Ferb i Buford dosiadają się do stolika, gdzie siedzą Fineasz, Baljeet i Izabela)

Ferb: Mamy nowego dyrektora.

(Izabela wstaje)

Izabela: PIER**LISZ! Ahahahaha, nie wierzę!

(Izabela zaczyna tańczyć ze szczęścia i robić piruety i inne pie**oły w powietrzu)

Ferb: Na jeden dzień tylko.

Izabela: W sumie, jeden dzień odpoczniemy od tej zarozumiałej zagrzybionej kobiety.

(Izabela siada przy stoliku)

Fineasz: O, patrzcie, jakiś sterowiec leci na niebie!

Buford: I to nie byle jaki, spójrzcie na transparent.

(Wszyscy zauważają transparent z napisem "Baljeet, masz pałę z wf-u")

Baljeet: Że co?! Ale... ale... czy z jedną jedynką można zdać do następnej klasy?!

Buford: Nie wiem, nauczyciele chyba nie patrzą na komplet zębów.

Izabela: Skąd on wytrzasnął taki sterowiec?

(Do stołówki wchodzi rozmawiający przez telefon Heinz)

Dundersztyc: Jak to ktoś mi ukradł sterowiec?! Dobra, kończę, cześć.

(Heinz się rozłącza i podchodzi do Baljeet'a)

Dundersztyc: Baljeet, powiem to tak: masz szmatę z wf-u.

Baljeet: Wiem, widziałem, pana brat leci jakimś sterowcem.

Dundersztyc: Cholera jasna, a więc tam się podział. Dobra, idę ukraść jakiś samolot, to jak go stuknę, to wesoło nie będzie... Masz się poprawić!

(Heinz wybiega ze stołówki)

Baljeet: I co ja mam teraz zrobić?!

Buford: Mogę ci pomóc w poprawie.

Baljeet: Okej! Dopóki był niedobór nauczycieli i pani od chemii uczyła też techniki, historii i wf-u, to było dobrze! Z wf-em tylko, bo z pozostałymi przedmiotami, to trudno było się czegokolwiek nauczyć na nich...

Buford: Zresztą, wf-iści zawsze naciągają oceny. Masz oceny 2 i 3, a na koniec masz 5. Spokojnie, na pewno zdasz. Jakie masz oceny?

Baljeet: 1 za bieganie, 1 za koszykówkę, 1 za siatkówkę i 1+ za piłkę nożną.

Buford: 1+? Kiedy?!

Baljeet: Z miesiąc temu.

Buford: A, czyli to dlatego twoi rodzice puszczali tysiące fajerwerków w nocy. Nie mogłem zasnąć... Jeżeli chcesz, wraz ze Steph będziemy mogli ci pomóc.

Ferb: Hola hola, co ty chcesz od mojej Steph?!

Buford: Ja i Steph mamy po szóstce z wf-u jako jedyni uczniowie pana Jakuba w szkole. To chyba już jest jakieś uzasadnienie...

Ferb: Może. Ale żadnych bu...

Buford: Spoko, Maroko. Nie kręci mnie.

Ferb: Mam nadzieję, bo inaczej posmakujesz smaku mojej pięści...

(Tymczasem przed spa. Moranica parkuje traktorem pod spa, miażdżąc trzy samochody osobowe i zajmując siedem miejsc parkingowych. Moranica wysiada z traktora i wchodzi do spa)

Moranica: Dobry!

Recepcjonistka: Dzień dobry. Pani jest umówiona?

Moranica: Chyba tak. Pani sprawdzi moje nazwisko. Curvehead.

Recepcjonistka: Pani była umówiona na wizytę 18 maja.

Moranica: A to dzisiaj, to dobrze.

Recepcjonistka: Tak, ale w 1995 roku. Chwila, przecież wtedy to spa nawet nie istniało!

Moranica: Ale chyba mnie przyjmiecie, co?!

Recepcjonistka: No przepraszam, ale spóźniła się pani o 20 lat.

Moranica: A mam zadzwonić po męża?! Kiedyś przywalił jakiemuś gościowi tak, że oczy miał w śledzionie!

Recepcjonistka: W pokoju numer 17 leży jakaś kobieta. Proszę ją wywalić przez okno!

Moranica: I tak to można dobić interesów...

(Tymczasem w szkole. Fretka wchodzi do szkoły, gdzie trwa impreza)

Fretka: O luju, a co tutaj się dzieje?!

Izabela (tańcząc): Impreza, a co?! Moranici nie ma, to trzeba imprezować!

Fretka: W sumie... bardzo dobry pomysł.

(Fretka zaczyna tańczyć)

(Piosenka Bez Moranici)

Głos: Bo gdy dyrki w szkole nie ma,

To się zaczyna zabawa!

Na korytarzu każdy śpiewa,

A w pokoju nauczycielskim wielka wrzawa!

Nauczyciele drą sprawdziany,

A uczniowie na korytarzu ognisko robią,

Choćbyś po całej szkole rozrzucił kwiatów wiany,

Uchronisz się przed dyrektorską fobią!

Na sali gimnastycznej już basen stoi,

A ten z korytarza to zabrany,

Nikt się już Moranici nie boi!

Dlaczego? Bo to dzień wybrany!

Już w stołówce jest impreza,

Na jej środku stoi ściekowa rura,

Zatrudniono już striptizera,

Ale co w stołówce robi kura?!

W sali od chemii są wybuchy,

Sole, kwasy na podłodze,

Od tej zabawy już jest ktoś głuchy,

A komuś zrobiła się wysypka na nodze!

Mapy historyczne już się palą,

Te od geo za okno wyleciały,

Chłopcy w łazience konia walą,

A przy kabinach jest... płyn biały?

Bo gdy dyrki w szkole nie ma,

To się zaczyna zabawa!

Na korytarzu każdy śpiewa,

A w pokoju nauczycielskim wielka wrzawa!

(Koniec piosenki)

(Na boisku szkolnym. Uczniowie odpalają fajerwerki, a Buford i Stephanie patrzą na biegnącego Baljeet'a. Baljeet do nich dobiega zdyszany i upada na ziemię)

Buford: 2 minuty 34 sekundy.

Baljeet: Jak... na... kilo...metr, to na... nawet do... brze.

Buford: Stary, to było 60 metrów.

Baljeet: Se... rio?!

Buford: Tak. Bieganie chyba sobie odpuścimy. Może spróbujesz zagrać w kosza?

Baljeet: Mo... że. A ma... cie siat... kę do roz... sta... wienia?

Stephanie: Jaką siatkę? Siatka jest do siatkówki, a kosz do koszykówki.

(Baljeet wstaje)

Baljeet: Aaa... to. To ten głu... pi spo... rt, w któ... rym trze... ba ko... pać piłkę?

Stephanie: Pozostawię to bez komentarza.

Buford: Ja również.

(W spa. Moranica siedzi na fotelu, a jakaś kobieta masuje jej lewą stopę)

Moranica: Oooł... te palce u stóp to jednak jakiś koszmar.

Masażystka: Że co?

Moranica: Nieważne. Niech mi pani pomasuje drugą stópkę...

(Masażystka zdejmuje buta od prawej nogi i skarpetę. Stopa jest cała czarna z brudu, chodzą po niej larwy i inne robale. Masażystka traci przytomność)

Moranica: Mówiłam, że myję je co dwa miesiące...

(W szkole. Fretka piecze kiełbaski nad ogniskiem na korytarzu. Fineasz je kiełbaskę)

Fineasz: Dobra ta kiełbaska.

(Fretka zdejmuje kiełbaskę z tyczki sportowej i zaczyna ją jeść)

Fretka: Mniam! Ale tyczki to będą do wywalenia. No cóż, idę zobaczyć striptizera w stołówce.

(Fretka idzie do stołówki i widzi striptizera tańczącego na rurze ściekowej)

Fretka: Przystojniak...

(Do Fretki podchodzi Fineasz)

Fineasz: Pani dyrektor...

Fretka: Czego, gów... oj, zmieniam się chyba w nią...

(Fineasz i Fretka wybuchają śmiechem)

Fineasz: A tak serio, to ktoś do ciebie przyszedł.

(Fretka idzie do wejścia do szkoły. Stoi w niej kilku mężczyzn w garniturach)

Mężczyzna 1: Dzień dobry, jesteśmy z kuratorium. Chcielibyśmy porozmawiać z panią dyrektor.

Fretka: Eeeem... już!

(Fretka wbiega do jakiejś sali. Po chwili wybiega w ubraniach Moranici z rudą peruką, naklejonym wielkim okiem i dużym wąsem)

Fretka: To ja! Moranica Uglyfoot-Curvehead! Codziennie gw**cę świnie ze stodoły mojego męża!

(Wielkie oko się odkleja)

Fineasz: Po ci wąs? Przecież Moranica go nie ma! I po co ci ruda peruka jak masz rude włosy?!

Fretka: Dobra, bez bicia powiem, że teraz to ja jestem dyrektorką.

Mężczyzna 1/Kurator 1: A ma pani dokumenty?

Fretka: Eeeem... aaaam... ale ja mam tylko ten status na jeden dzień. Założyłam się z byłą dyrektorką o to, kto poprowadzi lepiej szkołę.

Kurator 3: Takie zakłady nie są dozwolone. Będziemy zmuszeni przejrzeć tę szkołę, a jeżeli nie będzie spełniać podstawowych zasad BHP, zamkniemy ją.

(Kuratorzy idą w stronę stołówki. Fineasz i Fretka stoją w miejscu)

Fretka: Cholibka, i co my teraz zrobimy?!

Fineasz: To właśnie tak! Jeżeli zamkną tę szkołę, będziemy chodzić do jakiejś innej, gdzie nie będzie rządziła Moranica!

Fretka: To genialne!

(Na boisku. Baljeet stoi kilka metrów przed koszem, a Buford i Stephanie obok niego)

Buford: Aby piłka wpadła do kosza, musisz rzucić piłkę w ten kwadrat.

Baljeet: Kwadrat?! To jest prostokąt!

Buford: A co mnie to obchodzi? Rzucaj.

(Baljeet rzuca piłką. Piłka uderza w obręcz, odbija się i uderza Baljeet'a w głowę. Baljeet upada na podłoże)

Stephanie: Co za dekiel...

Buford: Baljeet, ty tak na serio?!

Baljeet: Tak!

(Baljeet podnosi się)

Buford: Spróbuj jeszcze raz. Pamiętaj, mocno!

(Buford podaje Baljeet'owi piłkę. Baljeet rzuca piłkę z całej siły. Piłka uderza w kosz, który zaczyna się trząść, po czym sama trafia do drugiego)

Stephanie: Mogłabym powiedzieć, że coś umiesz.

(Pierwszy kosz przewraca się na Baljeet'a)

Baljeet: Aaaaałaaa...

(W spa. Moranica kąpie się w błocie)

Moranica: Aaaaach... ale tutaj przyjemnie. Czuję się, jakby ktoś siedział tam w błocie i robił mi bardzo dobrze.

(Do pomieszczenia wchodzi masażystka)

Masażystka: Pora kończyć kąpiel. Za chwilę czeka panią, lub pana, masaż "Scopare ordinatamente nella parte posteriore".

Moranica: Jaka fajna nazwa... A co ona oznacza?

Masażystka: "Porządnie pier**lnij w plecy".

Moranica: Mogę jeszcze chwilę tutaj poleżeć?

Masażystka: Tak, jeszcze pięć minutek. Może opowiem pani żart?

Moranica: Tak, może pani.

Masażystka: Jak się nazywa kura na torze?

Moranica: A bo ja wiem...

Masażystka: Kurator!

Moranica: Jasny piorun, przecież moją szkołę dzisiaj ma odwiedzić kuratorium!

(Moranica wsadza palce do buzi i zaczyna gwizdać. Po chwili przez okno wpada niebieski motor)

Moranica: Muszę uchronić moją szkołę przed złoczyńcami!

(Moranica cała w błocie wsiada na motor i wyjeżdża ze spa przez ścianę, robiąc w niej dziurę)

Masażystka: To najdziwniejsza scena, jaką w życiu widziałam...

(W szkole. Fretka w ubraniach Moranici, rudej peruce, doklejonym wąsem i ledwo trzymającym się wielkim okiem idzie z kuratorami. Wchodzą do stołówki)

Kurator 2: Striptizer na rurze ściekowej?

Kurator 5: Tak szkoła wyglądać nie powinna!

Kurator 1: W zupełności się z tobą zgadzam.

Kurator 3⅔: Mnie się nawet podoba.

Fretka: Łoooj, panowie, ja to tańczyłam na tylu rurach... ściekowej, kanalizacyjnej, wydechowej...

Kurator 4: Chodźmy dalej.

Fretka: A może jeszcze kuchnię zobaczymy? Mam tam hodowlę krów.

Kurator 3: W kuchni?

Fretka: Tak.

Kurator 3⅔: Krasule!!!

(Kuratorzy wchodzą do kuchni, a za nimi Fretka. Nie ma żadnych krów)

Kurator 2: Gdzie są te krowy?

Fretka: No jak to "gdzie"? Stoją przede mną.

Kurator 4: Jestem coraz bardziej przekonany, że tę szkołę trzeba zamknąć!

(Na boisku. Baljeet stoi kilkanaście metrów przed bramką przy piłce do piłki nożnej. Buford i Stephanie stoją za Baljeet'em)

Stephanie: Na pustą bramkę powinieneś trafić.

(Baljeet biegnie do piłki, jednak potyka się i uderza głową w piłkę)

Stephanie: Myliłam się.

Baljeet: Sport jest niebezpieczny! Powinni go zakazać!

Stephanie: Spróbuj jeszcze raz.

(Baljeet wstaje i wraca do wcześniejszego miejsca, gdzie stał. Biegnie do piłki, jednak potyka się nogą na piłce i uderza w nią plecami)

Buford: Moja babcia lepiej kopie piłkę niż ty!

(Stephanie podchodzi do leżącego Baljeet'a)

Baljeet: Pomóż...

Stephanie: Jesteś facetem! Sam se wstań!

(Stephanie podnosi odkształconą piłkę)

Stephanie: Trzeba będzie pójść po drugą piłkę. Na szczęście mamy dzisiaj innego dyrektora, to mamy dostęp do magazynku.

Buford: Pójdę z tobą.

Stephanie: To ty idź po piłkę, ja zajrzę do Ferba.

(Stephanie idzie do szkoły)

Buford: Eeeem... Baljeet, pokop takim kaflem.

(Buford idzie do szkoły)

Baljeet: Powinno się udać.

(Baljeet kopie w piłkę. Baljeet'owi odpada noga)

Baljeet: AAAAAAAAAA!!!

(W sali od chemii. Marina tańczy "Gangnam style" na stole doświadczalnym, a klasa Fineasza i Ferba na swoich ławkach)

Marina (śpiewa): Heeeeeeeeel! I wodorek!

Uczniowie (śpiewa): Tlen! Tlen! Tlen! Tlen! Tlen! Kwas siarczanowy!

(Fretka wraz z kuratorami wchodzi do sali. Wszyscy zamierają i patrzą na kuratorów)

Fretka: A tak wygląda lekcja w tej badziewnej szkole.

Kurator 2: Brak żadnej dyscypliny!

Fretka: Czyli tak jak w mojej drewnianej chałupie.

Kurator 3⅔: Chwila, czy wy tańczycie "Kwas siarczanowy"?

Marina: Yyyyy... tak.

(Kurator 3⅔ wchodzi na stół doświadczalny. Cała klasa zaczyna znowu śpiewać)

Marina i Kurator 3⅔ (śpiewają): Heeeeeeeeel! I wodorek!

Fretka: Chodźmy dalej... W następnej sali trzymam niedźwiedzia grizzly.

(Fretka i kuratorzy 1-5 wychodzą z sali)

Uczniowie (śpiewa): Tlen! Tlen! Tlen! Tlen! Tlen! Kwas siarczanowy!

(Dzwoni dzwonek)

Marina: Do domu macie zadane nauczyć się tekstu!

(Wszyscy schodzą z ławek i się pakują. Ferbowi zacina się plecak. Wszyscy uczniowie wychodzą z sali, a Marina stoi przy drzwiach)

Marina: Długo mam jeszcze czek... a z resztą, po co zamykać drzwi?

(Marina wychodzi, zostawiając otwarte drzwi. Po chwili do sali wchodzi Claire)

Claire: Hej, Ferb. Niezła impreza na korytarzu, nie?

(Ferb wstaje i spogląda na Claire)

Ferb: Ach, to znowu ty... Czego chcesz?!

Claire (podchodzi do Ferba): Wiesz, chcę ci powiedzieć, że niezależnie od tego, kim jest moja matka, możemy spotykać się dalej.

Ferb: Mówiłem ci, że mam już dziewczynę!

Claire: Ale najpierw zakochałeś się we mnie, a nie w Stephanie.

Ferb: I? Ja już się odkochałem w tobie.

Claire: Zobaczymy.

(Do sali wchodzi Stephanie. Claire łapie Ferba w pasie i całuje go)

Stephanie (po cichu; z łzami w oczach): A więc tak to wygląda...

(Stephanie wybiega z sali. Ferb odpycha Claire od siebie)

Ferb: Odwal się!

(Ferb zakłada plecak i wychodzi z sali. Claire z łzami w oczach siada na ławce)

(Tymczasem na korytarzu, przy wyjściu ze szkoły. Fretka dochodzi z kuratorami do drzwi wyjściowych)

Fretka: A więc to cała szkoła. Tak się zmęczyłam tym oprowadzaniem... Bardziej niż wtedy, jak wkładałam słonie do samolotów przez te małe drzwiczki.

Kurator 3: Pani wkładała słonia do samolotu?

Fretka: Nielegalnie.

Kurator 5: A zatem decyzja jest następująca...

Kurator 1: ZAMYKAMY TEN CHLEW!

Moranica (zza okna): NIE!

(Moranica cała w błocie wpada przez okno na swoim motorze do szkoły. Zza rogu z piłką wychodzi Buford)

Buford: BłotoMan! Nie wierzę!

(Moranica trzęsie głową, a błoto ochlapuje wszystko dookoła. Wszyscy zauważają twarz Moranici)

Buford: Moranica to BłotoMan?!

(Buford wyciąga zza siebie komiks o BłotoManie i go zjada. Idzie na boisko)

Moranica: Nie zamkniecie mojej szkoły!

Kurator 3⅔: Popieram, ona jest świetna.

Kurator 2: Zamkniemy, zamkniemy... pani szkoła nie przestrzega podstawowych zasad BHP. W stołówce tańczy striptizer, w sali od chemii tańczą tandetną przeróbkę "Gangnam Style", a w kuchni jest stado krów!

Moranica: Fretko?! Coś zrobiła z tą szkołą? Mogłam ci nie dawać tego stanowiska. Jak ja byłam dyrektorką, to ta szkoła przynajmniej prezentowała jakiś poziom.

Fretka: Tak, ale niski tak bardzo, jak ja w drugiej klasie, gdy miałam gruźlicę.

Kurator 1: Już i tak postanowiliśmy, że szkoła ta zostanie zamknięta!

Moranica: No chyba, że...

(Moranica podbiega do drzwi wyjściowych, zamyka je, po czym puszcza bąka. Dwóch kuratorów traci przytomność)

Kurator 3: Dobra, jeżeli nas pani puści, zostawimy tę szkołę w spokoju.

Moranica: Droga wolna.

(Moranica otwiera drzwi. Kuratorzy wybiegają, zostawiając na pastwę losu dwóch nieprzytomnych)

Fretka: Uciekajcie! Uciekacie jak moja ciotka, gdy zobaczyła mój grzebień! Kurde, robienie z siebie idioty jest bardzo ciężkie. Teraz już wiem, jak się pani czuje na co dzień.

Moranica: Jakim cudem nie poczułaś bąka?

Fretka: Jestem przyzwyczajona.

Moranica: Ale wiesz co? Wygrałam zakład! A ty nie!

Fretka: Ych... na szczęście mam przebranie księżniczki...

(Na boisku szkolnym. Buford z piłką podchodzi do Baljeet'a)

Buford: Czemu nie kopiesz piłki? I gdzie jest Steph?!

Baljeet: Nie wiem gdzie jest Steph, ale za to był tutaj pan Jakub. Powiedział mi, że napisał złe imię na transparencie. Miał zamiar napisać "Faljeet".

Buford: Faljeet? Ten głupek, co mi zabrał cukierka w pierwszej klasie?

Baljeet: Tak, ten.

Buford: Czyli cała moja praca poszła na marne?!

Baljeet: Eeem... tak.

(Buford rzuca w Baljeet'a piłką)

Buford: A to się wypchaj!

(Napisy końcowe)

(Następny dzień. Na środku korytarza na kozetce leży Moranica bez koszulki. Uczniowie gapią się na nią z obrzydzeniem)

Moranica: No ileż można się spóźniać?!

(Do szkoły wchodzi ktoś przebrany za Kylo Rena)

Moranica: Fretka?! Miałaś przebrać się za księżniczkę!

(Fretka zdejmuje maskę)

Fretka: No to jestem. Kylo Ren - typowa Disney'owska księżnicznka...

Moranica: A w sumie. Podobny do mnie... No to masuj mi plecki.

(Fretka podchodzi do Moranici i masuje jej plecy)

Fretka: Fuj.

Moranica: Ciesz się, że nie kazałam ci masować mojego brzucha.

Fretka: Wiem. To jedyna myśl, która sprawiła, że nie popełniłam samobójstwa...

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

  • Akcja odcinka rozgrywa się 18 maja 2015 roku

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki