FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
FS2
Ferbastyczna szkoła
 

Sezon drugi
Jak ze wsi

Ferbastyczna szkoła
Ferbastyczna szkoła
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: drugi
Numer odcinka: 23 (w sezonie)

48 (w serialu)

48 (w historii)

Angielski tytuł: One day director
Chronologia
Poprzedni: Internet między światy Część 2
Następny: Wycieczka szkolna
Jok trza zocytować, to trza.
- Moranica

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

Dyrektorka wraca z urlopu spędzonego na wsi, jednak jest jeden problem - zaczyna mówić i zachowywać się jak wieśniak. Marina, Jakub, Fineasz i Stephanie próbują ją tego oduczyć. Tymczasem Fretka i Stefa przeżywają szok - ktoś włamał się do ich mieszkania.

W tym odcinku wystąpią następujące cytaty podane przez innych użytkowników:

"Fretka: O, ku*wa. Co za burdel. Ktoś nam się włamał do mieszkania." ~3patryk3

"Stephanie: Jesteście chorzy na umyśle... Ale za to macie świetne pomysły." ~Alis2002

"Stefa: Nudzę się! Przynieście mi ser z sokiem ze skarpetek! ~NaluChan

Bohaterowie

Scenariusz

Pogrubioną czcionką zostały oznaczone elementy wymagane w odcinku.

_____

(W spółce zło. Heinz karmi Juniora)

Dundersztyc: No żryj, no... jestem coraz bardziej przekonany, że adopcja niemowlaka to był zły pomysł.

(Do drzwi ktoś puka)

Dundersztyc: Otwarte... jak zawsze. Jeżeli to Pepe Pan Dziobak, to znając życie mi te drzwi rozwali.

(Do środka wchodzi Charlene)

Dundersztyc: A jednak nie...

Charlene: Heinz, postanowiłam upiec ci cias... co to za dziecko?!

(Charlene upuszcza ciasto i podbiega do kołyski)

Charlene: To twoje?!

Dundersztyc: Tak.

Charlene: Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?!

Dundersztyc: Bo byś się wkurzyła!

Charlene: Już jestem wkurzona! Nie dasz rady wychować takiego dzieciucha. Ma złe warunki do życia!

Dundersztyc: Jak niby złe, co?!

(Charlene podchodzi do drzwi wyjściowych)

Charlene: Rozejrzyj się. Nie ma własnego pokoju, tylko leży w kołysce na środku pomieszczenia przepełnionego różnymi maszynami.

Dundersztyc: I co z tego?!

(Charlene wyciąga telefon i robi zdjęcie)

Charlene: Nie pozwolę, by dziecko tak żyło! Pójdę z tym do sądu! Zrobię wszystko, by to dziecko było moje!

Dundersztyc: Charliś, nie przesadzasz trochę?

Charlene: Nie! Wiesz, myślałam, że po śmierci Vanessy ogarnąłeś się. Ale nie, jesteś taki sam. To dlatego z tobą zerwałam. Pomyśleć, że zaczęłam się w tobie zakochiwać od nowa...

(Charlene z łzami w oczach wychodzi z mieszkania Heinz'a trzaskając drzwiami)

Dundersztyc: Nawet nie zapytała się o imię...

(Czołówka)

Głos: A school,

Go to school,

Be in school

(Pojawia się Fineasz, a obok niego napis "Starring: Phineas Flynn")

And go in-to school!

Go to the school,

Be under and over,

And go to the in!

(Pojawia się Ferb, a obok niego napis "Starring: Ferb Fletcher")

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

New friends,

(Pojawia się Fretka, a obok niej napis "Starring: Candace Flynn")

New enemies,

New boys,

New girls,

(Pojawia się Dundersztyc, a obok niego napis "Starring: Heinz Doofensmirtz")

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

(Pojawia się Pepe Pan Dziobak, a obok niego napis "Starring: Perry the Platypus")

And common to go into theeem!

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

(Wszyscy wymienieni bohaterowie stają przed szkołą, a nad nimi pojawia się logo serialu)

And new friends is waiting neaaaaaaaaar heeere!

Go to the school!

Narrator: Ferbastyczna szkoła.

(Koniec czołówki)

Narrator: Jak ze wsi.

(W szkole. Wszyscy uczniowie chodzą skuci w kajdankach. Do szkoły wchodzi Sasha. Brunhilda ją łapie i zakuwa w kajdanki)

Sasha: Ej, co jest?!

Brunhilda: ROZKAZ DYREKTORKI!

(Sasha podchodzi do Fineasza i Ferba)

Sasha: O co chodzi? Nie było mnie cały tydzień, a tutaj... to coś.

Fineasz: Moranica po wielkiej imprezie...

Sasha: Jakiej imprezie?

Ferb: Tej sprzed czterech odcinków.

Sasha: A, okej.

Fineasz: Moranica po wielkiej imprezie obiecała, że nigdy nie zostawi nas w ten sposób. Kilka dni temu poleciała z mężem do Polski do szwagra. Dzisiaj chyba wraca.

Sasha: Trochę rozumiem.

(Dzwoni dzwonek na lekcję. Brunhilda podchodzi do Fineasza, Ferba i Sashy)

Brunhilda: DRYYYYYYYYŃ!!!

Fineasz: Co pani wyprawia?

Brunhilda: MORANICA KAZAŁA MI TAK ROBIĆ W RAZIE, GDYBY DZWONKI SIĘ ZEPSUŁY!

Sasha: Przecież działają.

Brunhilda: A NIE, SORY, MÓJ ZEGAREK SPIESZY SIĘ TRZY LATA!

Ferb: Ale pani nie ma zegarka.

Brunhilda: O... FAKTYCZNIE!

(Brunhilda odchodzi)

Fineasz: To było dziwne.

Ferb: Chodźmy może na lekcję...

(Chwilę później, na sali sportowej. Wszyscy w szeregu stoją przed Jakubem)

Jakub: A zatem, ze względu na imprezę sprzed czterech odcinków, która swoją drogą była super, większość piłek poznikała. Dlatego też dzisiaj w siatkówkę zagramy piłką lekarską.

Nicole: Piłką lekarską?! Pan upadł na łeb?

Jakub: Tak, dzisiaj rano.

(Jakub rzuca Nicole piłkę lekarską, a ta przewraca się pod jej ciężarem)

Jakub: Nie mamy też siatki.

Izabela: Ej, słyszycie to?

(Nagle cała szkoła zaczyna się trząść, a z sufitu leci tynk. Po chwili w ścianę sali gimnastycznej wjeżdża traktor. Wysiada z niego Moranica)

Fineasz: Pani dyrektor?!

Moranica: Jużem myśloła, żeśta szkułę w pruch rozniesły!

Stephanie: Pani dyrektor? Co się z panią stało?

Moranica: No wsiu byłom, to się ich jązyko nouczyłom!

Stephanie: Nie rozumiem...

Moranica: Jok leciołom tu z powrótem, to żem ino myśloło, żeśta tę szkułę rozwoliły! Jok widoć Brunia się womi dobrze zaopikowoło.

(Do sali gimnastycznej wchodzi Marina)

Marina: Och, pani dyrektor, musi mi pani coś podpisać.

Moranica: Pud czum?! Jożyli to tyorio spiskuwo Sory, to ni.

Marina: Co się z panią stało?! Czemu pani mówi jak moja matka?

Fineasz: Pani matka gadała jak wieśniak?

Marina: Tak. Oduczyłam ją tego. Mogę teraz zrobić to z panią dyrektorką.

Jakub: Ekhem... moglibyśmy zacząć grę?

Fineasz: To dobrze. Miała już cztery kwestie, a wnerwia mnie jak mój wełniany sweter, który dostałem na święta.

Marina: Sama jej nie oduczę gadania jak wieśniak, będę potrzebowała pomocy.

Fineasz: Mogę pani pomóc.

Stephanie: Też... się mogę zaoferować.

Ferb: Steph, ale już trzy tygodnie temu zarezerwowałem miejsce w tej ekskluzywnej restauracji w centrum miasta.

Jakub: Zaczynamy grę!

Marina: Jedenastolatki mogą rezerwować miejsce w restauracji?

Fineasz: Mamy czternaście.

Marina: Serio?

Jakub: Dobra, pomogę wam! Bo mi spokoju nie dacie...

Moranica: I tok mię ni oduczycio mówiuć pu wiśniocku. Szwogier mię tok nouczył, to i tok zustonie.

(Następny dzień, rano. Przed mieszkaniem Fretki i Stefy. Pijana Fretka i pijana Stefa otwierają drzwi)

Fretka: Stefa!

Stefa: Co?

Fretka: Klucz się połamał.

(Fretka wyciąga z zamka połamany klucz, obie zaczynają się śmiać)

Stefa: Haha! Klucz się połamał!

Fretka: Jak teraz wejdziemy do środka?

Stefa: Podsadzisz mnie.

Fretka: A to nie za wysoko?

Stefa: Łoj, dam se radę.

(Fretka potyka się o własne nogi, lecąc na drzwi. Drzwi się otwierają)

Fretka: Haha! Zostawiłyśmy drzwi otwarte!

(Całe mieszkanie jest zdemolowane)

Stefa: Patrz jaki syf!

Fretka: O, ku*wa. Co za burdel. Ktoś nam się włamał do mieszkania.

Stefa: I co my teraz zrobimy?!

Fretka: Wiesz, najlepiej będzie jak pojedziemy do mojego domu. Mama powinna nam pomóc.

Stefa: A może najpierw wytrzeźwiejemy?

Fretka: Nie jesteśmy aż tak pijane.

Stefa: Serio? Na imprezie krzyczałaś "Nudzę się! Przynieście mi ser z sokiem ze skarpetek!".

Fretka: Robiłam durniejsze rzeczy...

(W szkole, w sali lekcyjnej. Przy tablicy stoją Marina, Jakub, Fineasz i Stephanie. Moranica siedzi w ławce)

Moranica: Jok żeście mnie tu usodziły?

Marina: Nieważne. Ja będę pokazywała ci zdjęcia, ty powiesz co na nich jest.

Moranica: Może być. Podubnie robiły jok mnie przesłuchiwoły, gdy myśloły, że bonk okrodłom. Bo w sumie go okrodłom. Pokozywoły mi zdjincia z munituringu, a jo mówiłom: "Nie! To nie ja! Zostawcie mnie w spokoju, wy faszystowskie świnie"!

Jakub: A jednak pani umie mówić po ludzku.

Moranica: Jok trza zocytować, to trza.

(Marina pokazuje zdjęcie ziemniaka)

Moranica: Zimniok.

Stephanie: Nie. Ziemniak.

Moranica: Ziemniakiem to cię mugę zoroz rzucioć! To jost zimniok!

(Marina pokazuje zdjęcie krowy)

Moranica: Styphanie.

Stephanie: EJ!!!

Fineasz: To jest krowa.

Moranica: Kruwa.

Fineasz: Krowa.

Moranica: Kruwa.

Fineasz: Krowa.

Moranica: Kruwa.

Fineasz: A niech będzie kruwa...

(Fineasz wychodzi z sali i idzie w stronę stołówki)

Fineasz: Kruwa...

(Fineasza zatrzymuje Ferb)

Ferb: Fineasz!

Fineasz: Kruwa! Znaczy się Ferb.

Ferb: Jest tam Stephanie?

Fineasz: Może. Nie no, stary, jest.

Ferb: Dziena.

(Ferb wchodzi do sali)

Moranica: Kruwa.

Stephanie: Krowa.

Ferb: Co wy macie z tymi kruwami i krowami? Steph, możemy pogadać?

Stephanie: Może...

Ferb: Co się z tobą dzieje? Jesteś ostatnio jakaś... nerwowa. Czemu nie chcesz iść ze mną do tej restauracji? Dużo zapłaciłem.

Stephanie: Nie chcę. Daj mi spokój.

Ferb: Jak chcesz...

(Ferb wychodzi z sali)

Ferb (w myślach): Pewnie ma okres. Do wycieczki jej przejdzie.

(W domu Flynn-Fletcher'ów. Fretka, Stefa i Linda siedzą w jadalni)

Linda: Co was znowuż trapi?

Fretka: Ktoś nas okradł!

Linda: O w mordę...

(Linda wstaje i powoli idzie w stronę okna)

Fretka: Mamo? Co się stało?

Linda: Nie wiem, czy powinnam wam mówić.

Fretka: Nam możesz powiedzieć. A przynajmniej mi. Jestem przecież twoją córką.

(Linda dochodzi do okna i patrzy się w niebo. Ręce trzyma za sobą złączone)

Linda: Ja... nie, nie mogę wam powiedzieć.

(Fretka wstaje i podchodzi do Lindy. Kładzie rękę na jej ramieniu)

Fretka: Mamo, powiedz. Dlaczego się boisz?

Linda: Bo ja... ech, wmieszałam się w nieswoje sprawy. Ścigają mnie, rozumiesz?!

(Linda płacze)

Fretka: Kto cię ściga?

Linda: Jestem im winna pięćdziesiąt tysięcy!

(Stefa gwiżdże z podziwu)

Linda: Oni myślą, że mieszkam w waszym mieszkaniu. Więc w nocy przyszli was okraść.

Fretka: Pomożemy ci.

Linda: Nie! Za późno! Jak mnie znajdą, to mnie zabiją!

Fretka: A jeżeli ze Stefą dostarczymy im te pieniądze?

Linda: To niemożliwe.

Fretka: Dlaczego?

Linda: Bo...

Fretka: Bo?

Linda: Ech... kojarzysz chyba restaurację "Pod Złotym Sedesem"?

Fretka: Tak.

Linda: W toalecie jest tajne przejście. Trzecia kabina od okna w damskiej, pociągnij za spłuczkę dwa razy w ciągu dziesięciu sekund, a w podłodze otworzy się przejście. Tam oni się ukrywają. I tam dostarczysz im te pieniądze.

Fretka: Dobrze...

Linda: Pospiesz się. Nie mamy za dużo czasu. Pieniądze leżą w kuchni pod mikrofalówką. Ukryłam je tam, by były bezpieczne. Weźcie je i dajcie im. Wtedy będę mogła wyjść spokojnie z domu.

(Fretka biegnie do kuchni, podnosi mikrofalówkę i kładzie obok. W blacie widzi dziurę a w niej wiele pieniędzy)

Fretka: Chyba mam bogatą mamę.

(Fretka wkłada pieniądze do torebki i wraca do jadalni)

Fretka: Stefa, chodź. Musimy coś zrobić.

(Fretka i Stefa wychodzą z domu. Po chwili ze schodów schodzi Lawrence)

Lawrence: Słyszałem waszą rozmowę. Na serio?

(Linda wybucha śmiechem)

Linda: No co ty? Robię z nich bekę! Nie zamknęły drzwi na klucz, więc dostaną nauczkę, jak się upokorzą w toalecie.

(W szkole. Moranica siedzi w ławce, a przy tablicy stoją Fineasz, Stephanie, Marina i Jakub)

Fineasz: Mówiąc, że chcę pomóc, nie miałem na myśli, że chcę zostać po lekcjach...

Marina: Cicho! Moranica, powiedz "Kocham soki".

Moranica: Kuchom suki!

Stephanie: Jesteście chorzy na umyśle... Ale za to macie świetne pomysły.

Marina: Na moją mamę działo.

Jakub: Eeeem... może niech powie "Sam sok, sam sok, sam sok".

Moranica: A cu jo, sidmiolutek z reklumy? Muże inoczej - uczyta mnie mówić jok mołe dziecko. Wim jok to wyglundo, bo uczyłom mujego mynża pinć lot temu!

Fineasz: Proszę pani, ale to jest wkurzające!

Moranica: Cu niby jost wkurzojące? Nojbordziej wkurzojąca jost twójo tworz.

Fineasz: Ech, ja pani nie ogarniam! Pani się niech najlepiej powietrzem zadławi!

Moranica: Próbowołom kidyś, ole się ni udoło. Tak włościwie to próbowołom zadłowić mujego mynża.

Fineasz: Pani jest dziwna.

Moranica: Czy tu, żo śpiu pud kułdrą zrubioną ze skóry mysia, którygo zobiłom włosnymi rynkami u tym świodczy?

Stephanie: Nie tylko to...

(W restauracji "Pod złotym sedesem". Ferb siedzi przy stole sam i je)

Ferb: Przynajmniej więcej jedzenia jest dla mnie...

(Do restauracji wchodzą Fretka i Stefa)

Ferb: Fertka? Stefa? Co wy tu robicie?

(Fretka i Stefa podchodzą do stolika Ferba)

Stefa: O, Ferb, dobrze, że jesteś. Pomożesz nam.

Fretka: Pod tą restauracją ukrywa się banda złoczyńców, którzy chcą zabić naszą mamę!

Ferb: Czego żeście się znowu nachlały? Odkąd się wyprowadziłyście, mniej więcej co tydzień jesteście pijane. Muszę zacząć szukać mieszkania w Danville.

Fretka: To nie czas na pogaduchy, musimy szybko dostarczyć im pięćdziesiąt tysięcy, inaczej zabiją naszą mamę! Chodź, szybko!

(Fretka łapie Ferba za rękę i wraz z Stefą idą w stronę toalet. Tymczasem przy jednym ze stolików. Siedzą tam Linda przebrana za Lawrence'a i Lawrence przebrany za Lindę)

Linda: Mówiłam, że w tych kostiumach nas nie poznają.

Lawrence: Nie żałujesz tych gości, których wywaliliśmy za okno, by mieć miejsce?

Linda: Ani trochę.

Głos Ferba: Nie wejdę do damskiego kibla!

(Linda i Lawrence śmieją się)

Lawrence: Czemu Ferb ma się wraz z nimi upokarzać?

Głos Ferba: Ej, faktycznie tutaj jest jakieś przejście!

Głos Fretki: Nie drzyj się! Jesteś w restauracji!

Linda: Chwila, że co?! Przecież to niemożliwe, to był żart.

(W kabinie)

Fretka: Stefa, wskakuj tam. To chyba niegłęboko.

Stefa: Żartujesz?! Spójrz jaka podłoga jest zaszczana. A co jak dotknę kawałkiem ubrania tych sików? Dziura i tak nie jest zbyt duża, a mam na sobie moją ulubioną koszulkę.

Fretka: Masz wszystkie identyczne, właź!

Stefa: Będziesz mi dłużna do końca życia...

(Stefa wskakuje do dziury. Fretka wrzuca tam torebkę)

Fretka: To ja lecę, papa.

Ferb: Ej!

(Ferb łapie Fretkę za rękaw i ją ciągnie. Fretka wpada do dziury)

Ferb: No to ja uciekam.

(Z dziury pojawia się ręka, która łapie Ferba za nogę i wciąga go do dziury)

Fretka: Na szczęście nie było tutaj tak głęboko...

(Fretka, Stefa i Ferb idą długim ciemnym korytarzem. Po chwili dochodzą do jakiegoś pustego pomieszczenia z klatką na środku i odwróconym po drugiej stronie pokoju fotelem, na którym ktoś siedzi. W pokoju są ludzie ubrani w garnitury, którzy wyciągają zza siebie pistolety i kierują je w stronę Fretki, Stefy i Ferba)

Ktoś na fotelu: A więc przyszliście...

Fretka: Kim jesteś?

Ktoś na fotelu: Zaraz się dowiesz... wsadźcie ich do klatki.

(Jeden z mężczyzn otwiera klatkę)

Mężczyzna: Do środka!

(Do pomieszczenia wchodzi Lawrence)

Lawrence: Co to...

Ktoś na fotelu: Jego też do klatki!

(Jeden z mężczyzn wpycha Lawrence'a do klatki)

Fretka: Gdzie jest Linda?!

Lawrence: Nie wiem.

Ktoś na fotelu: Wystarczyła chwila nieuwagi, by ją porwać. Nie żyje...

(W szkole. Moranica kąpie się w swoim basenie)

Moranica: Aaaach... jok tu przyjumnie. Tym bordziuj, jok się somemu subie bumbelki rubi.

(Do basenu podchodzi Fineasz)

Fineasz: Pani dyrektor, ja... chciałbym o czymś porozmawiać.

(Moranica łapie Fineasza za nogę i wciąga do basenu)

Moranica: A zotym mów, cu ci no syrcu loży!

Fineasz: Trapi mnie to od dłuższego czasu. Muszę to pani powiedzieć.

Moranica: A winc godoj.

Fineasz: Chcę być taki jak pani.

(Pod restauracją "Pod złotym sedesem". Ferb, Stefa, Fretka i Lawrence siedzą w klatce)

Fretka: Nie wierzę! Linda na pewno żyje!

Ktoś na fotelu: Zostawcie nas samych...

(Mężczyżni wchodzą do innych pomieszczeń)

Ktoś na fotelu: Wasza matka zalegała mi z pieniędzmi od wielu lat. To nie tylko pięćdziesiąt tysięcy, to całe miliony. Pamiętacie może, jak wygraliście na loterii?

Lawrence: Śledzisz nas?!

Ferb: Wygraliśmy na loterii?!

Ktoś na fotelu: Taaak... wasza matka próbowała spłacić ten dług z tych pieniędzy. Przekazała mi je wszystkie...

Lawrence: To dlatego nie mogłem ich nigdzie znaleźć...

Ktoś na fotelu: Mam jeszcze jedną wiadomość dla was, a mianowicie dla Stefy.

Stefa: Znasz moje imię?!

Ktoś na fotelu: Taaak, znam. Pamiętasz może ojca?

Stefa: Nie. Zginął przed moimi narodzinami.

Ktoś na fotelu: No właśnie. Stefo, to ja jestem twoim ojcem...

Narrator: Część dalsza nastąpi...

Ferb: Że co?! Przecież następny odcinek ma być o wycieczce!

Narrator: A, faktycznie. Sorka.

(W szkole. Fineasz siedzi z Moranicą w basenie)

Moranica: Cu to znuczy, że chusz być jok jo?!

Fineasz: Chcę mówić jak pani! Pani mowa jest taka... idealna!

Moranica: Ni byndę dziulić z kimś tokij wsponiułej muwy!

Fineasz: A więc jeżeli pani mnie nie nauczy tak mówić... to nauczę się z Internetu.

Moranica: Ni! Ni pozwulę ci!

Fineasz: Czyżby? Jo już ugornium ton jązyk!

Moranica: Czy ty próbujosz mię naśladuwoć?

Fineasz: A jokże inoczej! Czuję, żom już opunował tyn jązyk!

Moranica: Aaaach! Przestań! Już wolę gadać tak jak wszyscy, niż tak jak ty...

(Moranica wychodzi z basenu)

Moranica: Ale z matmy postawię ci 4, bo miałeś średnią 4.50...

(Moranica odchodzi)

Fineasz: Eeee... tyn jązyk ni jost toki zły.

(Pod restauracją "Pod złotym sedesem". Fretka, Stefa, Ferb i Lawrence siedzą w klatce)

Stefa: Jak to jesteś moim ojcem?!

Ktoś na fotelu: Normalnie. Zapłodniłem twoją matkę.

Stefa: Nie jesteś moim ojcem! Pokaż swoją twarz.

Ktoś na fotelu: A więc chcesz dowiedzieć się, jak wygląda twój ojciec...

(Fotel powoli odwraca się w stronę klatki. Po chwili wszyscy zauważają siedzącą na fotelu Lindę)

Stefa: Nie kumam. Mój ojciec jest kobietą?!

Linda: Taaak...

Lawrence: Przecież Linda nie żyje.

Linda: Bo nie żyje. Przed tym, jak cię poznałam, zmieniłam płeć.

Lawrence: Że jak?! Ale...

Linda: Postanowiłam powrócić do mojej męskiej natury i powiedzieć Stefie prawdę. Ale jest jeszcze jedno, o czym wam nie powiedziałam...

Ferb: Co takiego?

Linda: Prima Aprilis!

Fretka: Przecież jest czerwiec!

Linda: O cholera...

(Linda wyciąga telefon i dzwoni do kogoś)

Linda: Wycofać bomby wodne znad Białego Domu! Powtarzam, wycofać bomby wodne znad Białego Domu!

Ferb: No to będziesz miała dużo do wytłumaczenia w domu...

Fretka: A z okazji Prima Aprilis wytniemy napisy końcowe.

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki