FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
Medal Ten artykuł otrzymał nagrodę artykułu września w roku 2016.
Bitwa Ten artykuł wygrał trzydziestą szóstą bitwę na odcinki!
FS2
Ferbastyczna szkoła
 

Sezon drugi


Przerażająca Avery: Razem na zawsze

Ferbastyczna szkoła
Ferbastyczna szkoła
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: drugi
Numer odcinka: 15 (w sezonie)

40 (w serialu)

40 (w historii)

Angielski tytuł: Creepy Avery: Together forever
Chronologia
Poprzedni: Samobójstwo
Następny: Hdbfshavbdhvkfsbhafdbv
To wasza wina!!! Irviś mógł się teraz zgubić! A co jeśli mu się teraz coś stanie?! Zapłacicie mi za to!
- Avery

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

Avery skuwa się z Irvingiem kajdankami, po czym zjada do nich klucz. Fineasz, Ferb, Baljeet, Nicole i Sasha muszą pomóc koledze. Tymczasem Izabela dowiaduje się, że kuzyn Buforda jest synem prezydenta Francji, więc udaje, że jej kuzynka jest córką króla Holandii.

Bohaterowie

Scenariusz

(W szkole. Klasa Fineasza i Ferba ma godzinę wychowawczą)

Dundersztyc: A więc, drodzy uczniowie, musimy ustalić, gdzie jechać w tym roku na wycieczkę. Proponuję zwiedzić pewną spółkę zło w centrum miasta.

Klarisa: Mam pan tam wstęp?

Dundersztyc: Eeee... tak, znam właściciela. Fajny gostek. Załatwi wam wstęp za darmo!

Ferb: Nie lepiej, sorze, pojechać na jakąś wycieczkę, gdzie nie będzie zwiedzania i nauki?

Wszyscy poza Ferbem, Baljeet'em i Dundersztycem: Popieram!

Baljeet (wstaje): Wnoszę sprzeciw! Wycieczki są od tego, by się na nich uczyć.

Buford: Siadaj, bo się kompromitujesz na oczach całej klasy.

(Baljeet siada)

Dundersztyc: A gdzie byście chcieli?

Stephanie: Może do lasu? Nad jeziorko?

Wszyscy poza Stephanie, Baljeet'em i Dundersztycem: Popieram!

Baljeet (wstaje): Wnoszę sprzeciw! Wycieczki są od tego, by się na nich uczyć.

Buford: Siadaj, bo się kompromitujesz na oczach całej klasy.

(Baljeet siada)

Dundersztyc: A może jakaś inna propozycja?

Sasha: To może do aquaparku jakiegoś?

Wszyscy poza Sashą, Baljeet'em i Dundersztycem: Popieram!

Baljeet (wstaje): Wnoszę sprzeciw! Wycieczki są od tego, by się na nich uczyć.

Buford: Siadaj, bo się kompromitujesz na oczach całej klasy.

(Baljeet siada)

Dundersztyc: Ja równocześnie proponuję Park Naukowy w Miami.

Baljeet (wstaje): Wnoszę sprzeciw! Wyciecz... a nie, nie wnoszę sprzeciwu, może pan kontynuować.

Dundersztyc: Dziękuję. Tak więc głosowanie - spółka zło?

(Nikt nie podnosi rąk)

Dundersztyc: Raz, dwa, trzy... osiemnaście. Czyli tam jedziemy.

Fineasz: Ej, nie, hola hola, pan oszukuje!

Dundersztyc: To kto chce prowadzić głosowanie? Chociaż nie, wy tym bardziej oszukacie.

(Heinz wychodzi. Pięć minut później przychodzi z Brunhildą)

Brunhilda: SPÓŁKA ZŁO?!

(Nikt nie podnosi rąk)

Brunhilda: TRZYDZIEŚCI OSIEM?! PROSZĘ PODNOSIĆ PO JEDNEJ RĘCE, CWELE GŁUPIE!!!

Izabela: Hej, to oszustwo! Ja idę po nauczyciela!

(Izabela wychodzi. Pięć minut później przychodzi z Mariną)

Marina: No więc - spółka zło?

(Nikt nie podnosi rąk)

Dundersztyc: Nie, nie, jak pani liczy do cholery?! To znowuż jakieś oszustwo!

(Do klasy wchodzi Moranica)

Moranica: Ja poprowadzę głosowanie!

Nicole: Ej no, podsłuchiwała nas pani?!

Izabela: To by wyjaśniało, dlaczego pani stała pod drzwiami.

Moranica: Nie tylko was podsłuchiwałam! Kilka lat temu podsłuchiwałam FBI, a wczoraj mojego męża jak siedział na kiblu. A wiecie, mój mąż Gaylord, to on kiedyś zrobił taką śmierdzącą kupę, że musieliśmy dzwonić po szambonurka!

Dundersztyc: To robimy to głupie głosowanie?!

Moranica (patrzy na tabelę głosów na tablicy): Eeeem... spółka zło? Kto jest przeciw?

(Wszyscy podnoszą ręce)

Dundersztyc: A nie "za"?

Moranica: Ja robię inaczej!

Brunhilda: ZAPOMNIAŁAM, ŻE MOJA KLASA MA SPRAWDZIAN!!!

(Brunhilda wybiega z klasy)

Marina: Moja ma kartkówkę... Oj, ich też trzeba pilnować!

(Marina wybiega z sali)

Moranica: Pfff... moja też ma sprawdzian. Zrobię tak jak zawsze - oskarżę wszystkich poza klasowym kujonem o ściąganie i postawię im pały. A potem tylko zrobić popcorn i paczeć jak się leją na przerwach. No dobra, "przeciw" było 22 obojniaków, 0 dziewczyn, 0 chłopów. Las?

(Siedem osób podnosi ręce)

Moranica: "Przeciw" jest siedem osóbek... Aquapark?

(Piętnaście osób podnosi ręce)

Moranica: Piętnaście! A Park Naukowy?

(Wszyscy podnoszą ręce poza Baljeet'em)

Baljeet (wstaje): Wnoszę sprzeciw! Wycieczki są od teg...

(Heinz bierze kredę i rzuca nią w Baljeet'a. Baljeet spada z krzesła)

Moranica: Też bym tak zrobiła... Stanowczo wygrywa spółka zło, bo na nią jest najwięcej głosów.

Fineasz: Co?! Przecież to było "przeciw".

Moranica: Wiem. Pierwsza zasada tej szkoły: "Uprzykrzaj życie uczniom". Druga to "Nie s**j przed szkołą". Potem jest dużo sprzątania...

(Moranica wychodzi z klasy)

Dundersztyc (wkurzony): Las?!

Wszyscy (poza Baljeet'em): Las!

Dundersztyc: No i git!

(Czołówka)

Głos: A school,

Go to school,

Be in school

(Pojawia się Fineasz, a obok niego napis "Starring: Phineas Flynn")

And go in-to school!

Go to the school,

Be under and over,

And go to the in!

(Pojawia się Ferb, a obok niego napis "Starring: Ferb Fletcher")

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

New friends,

(Pojawia się Fretka, a obok niej napis "Starring: Candace Flynn")

New enemies,

New boys,

New girls,

(Pojawia się Dundersztyc, a obok niego napis "Starring: Heinz Doofensmirtz")

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

(Pojawia się Pepe Pan Dziobak, a obok niego napis "Starring: Perry the Platypus")

And common to go into theeem!

Go to the school!

I want to the into, them!

Want be in the school!

(Wszyscy wymienieni bohaterowie stają przed szkołą, a nad nimi pojawia się logo serialu)

And new friends is waiting neaaaaaaaaar heeere!

Go to the school!

Narrator: Ferbastyczna szkoła.

(Koniec czołówki)

Narrator: Przerażająca Avery: Na zawsze razem.

(Na korytarzu. Ferb grzebie w szafce. Podchodzi do niego Fineasz)

Fineasz: I jak było?

Ferb: Co jak było?

Fineasz: Pocałunek, no! Wczoraj nie odzywałeś się cały dzień, bo patrzyłeś się rozmarzony w górę.

Ferb: Było bosko!

Fineasz: No raczej. Cała klasa już wie.

Ferb: A skąd niby?

Fineasz: Ode mnie!

Ferb: Czemu im powiedziałeś?!

Fineasz: Bo mogę. Mamy wolność słowa.

Ferb: Nie o to z tym chodzi...

(Nagle do szkoły wbiega Irving)

Irving: Fineasz! Ferb! Na pomoc!!!

(Irving podbiega do chłopców)

Fineasz: Irving?! Uciekasz jakbyś zobaczył naszą dyrektorkę w stroju kąpielowym.

Irving: Goni mnie!!!

Fineasz: Kto cię goni?!

Irving: Avery!!!

(Wszyscy we troje uciekają z krzykiem. Po chwili do szkoły wchodzi Avery z piłą łańcuchową)

Avery: Irvisiu! Irvisiu! Chodź do kochaneczki!

(Nagle z sali lekcyjnej wychodzą Izabela i Buford)

Izabela: Ta baba od niemca jest jakaś głupia! Z jedynki i trójki mi szmatę chce postawić na koniec! Rąbnięta! A obie oceny za kartkówkę...

Buford: Przywal jej w twarz, może się uda.

(Do Izy i Buforda podchodzi Avery. Oboje zaczynają krzyczeć, a Izabela wskakuje Bufordowi w ramiona)

Avery: GDZIE JEST MÓJ IRVIŚ?!

Buford: Skąd ja mam to wiedzieć?! On chodzi do innej szkoły!

Avery: Wbiegł tutaj przed sekundą!

Izabela: Eeeem... jest na boisku!

Avery: Dziena! Może was kiedyś nie zabije!

(Avery ucieka, a Izabela złazi Bufordowi z ramion)

Izabela: Eeeem... sorka.

Buford: Spoko, też już chciałem ci wskoczyć. Muszę teraz pójść popoprawiać się z chemii, techniki i WDŻ-u. Więc narka.

(Buford wchodzi do sali od chemii. Izabela wyciąga telefon. Do szkoły wchodzi jakiś lokaj, który podchodzi do Izabeli)

Lokaj: Dzień dobry. Gdzie mógłbym znaleźć pana Buforda Van Stomma?

Izabela: Zależy. Na przykład za dziesięć lat to w więzieniu.

Lokaj: A w chwili obecnej?

Izabela: Poprawia chem... kim pan w ogóle jest?! Najczęściej o Buforda to się pyta policja. Chyba że pan się przebrał, panie psie... znaczy się, policjancie.

Lokaj: Nie, nie, nie. Służę rodzinie prezydenta Francji, z którą pan Buford Van Stomm jest spokrewniony. Co roku syn prezydenta przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, by zobaczyć się ze swoim kuzynem.

Izabela: OMG!!! Jego kuzyn jest synem prezydenta Francji?! Eeeem... aaaam... Buford tu przyjdzie za dwie godziny, narka.

Lokaj: Dobrze, przybędzie tu i jego kuzyn. Do widzenia.

(Lokaj wychodzi. Do Izabeli podchodzi Klarisa)

Klarisa: Hejka.

Izabela: Musisz mi pomóc!

(Tymczasem na boisku szkolnym. Fineasz, Ferb i Irving uciekają za Avery trzymającą piłę łańcuchową)

Avery: CHODŹ TU MÓJ IRVISIU!!!

(Fineasz i Ferb wbiegają w jakiegoś bramkarza. We troje się przewracają. Po chwili Irving w nich wbiega i również się przewraca. Podchodzi do nich Avery)

Avery: Chodź tu, mój ty pyszczku...

(Bramkarz wstaje)

Bramkarz: Co ty wyprawiasz?!

Avery: KTOŚ KAZAŁ CI SIĘ WTRĄCAĆ?!

(Avery rzuca w bramkarza piłą łańcuchową, zabijając go)

Jakub (sędziujący mecz; wstaje i gwiżdże w gwizdek): FAUL!!!

Avery: SIEDŹ CICHO!!!

Irving (wstaje): Avery, odsuń się...

Avery: Nie ma mowy!

(Avery wyciąga kajdanki i skuwa się nimi z Irving'iem)

Irving: Co ty wyprawiasz?

(Avery wyciąga klucz, przekręca zamek w kajdankach, po czym zjada klucz)

Avery: Teraz pozostaniemy tak na zawsze...

(W sali od chemii. Marina pyta Buforda)

Marina: Jakie są dwa typy jonów?

Buford: Eeeem... aaam... nie wiem.

Marina: Kationy i...

Buford: Eeeee... kujony?

Marina: Ta, z pewnością, a podasz przykład?

Buford: Nooo... Baljeet!

Marina: A jakiś inny?

Buford: Ten, no... Alis! Albo chociaż autor odcinka, on też tak troszkę, no...

Marina: Aniony do cholery! Dobra, zapiszesz mi wzór dysocjacji jonowej litu. Wyciągnij podręcznik i otwórz sobie na ostatniej stronie, tam gdzie masz układ okresowy. Poprawiasz się na dwa, więc wartościowości, mas atomowych i tych innych pie*doł nie musisz znać...

Buford (w myślach): Kurde, co to była ta dysocjacja jonowa...

Marina: No, umiesz to w ogóle? Uczyłeś się do odpowiedzi?

Buford: Oczywi... nie, nie uczyłem się.

Marina: A co robiłeś?

Buford: Grałem w CS'a.

Marina: W Centrum Społeczności?

Buford: Nie, w domu.

(Na korytarzu. Klarisa stoi przed Izą ubrana w różowe szpilki, białą suknię i gustowny różowy kapelusz)

Klarisa: Ale co ty wyprawiasz, Iza? Możesz mi wytłumaczyć?

Izabela: Poczekaj, przyniosę ci jakieś bransoletki z szaf...

Klarisa: Przestań! Robisz ze mnie nie wiadomo co, a...

(Drzwi od sali od chemii się otwierają. Izabela wrzuca Klarisę do basenu Moranici)

Marina: Zgłosisz się do odpowiedzi na następnej lekcji, a nie zawracasz mi teraz d**ę!

Buford: Dobra...

Marina: Do wystawienia ocen zostały dwa tygodnie, więc jeszcze masz się poduczyć!

(Marina zamyka drzwi)

Izabela: I co?

Buford: Kurde, nic nie umiałem, więc muszę się zgłosić do odpowiedzi na następnej lekcji. No cóż, teraz idę się poprawiać z techniki.

Izabela: Jak z techniki?

Buford: Dobre pytanie... Ej, co to za kapelusz w basenie?

Izabela: Eeeem... mój. Zawsze go zakładam do pływania. Idź się poprawiaj z techniki, nie chcę, żebyś nie zdał!

(Izabela popycha Buforda w stronę sali od techniki. Chłopak wchodzi tam. Po chwili Klarisa wynurza się z basenu)

Izabela: Ufff, myślałam, że wynurzysz się, jak Buford będzie na korytarzu.

Klarisa: Chciałam, ale w tym wszystkim się cholernie trudno pływa!

(Do szkoły wchodzą Fineasz, Ferb i Irving skuty kajdankami z Avery)

Avery: To co? Idziemy po szkole na małe bara-bara?

Irving: Eeeem... nie, dziękuję.

Izabela: A temu co?

Klarisa: Iza, no, miałaś mi wytłumaczyć, o co chodzi!

Izabela: A, sorka...

(Z jakiejś sali wychodzą Baljeet, Nicole i Sasha)

Sasha: Nie wierzę, że nam postawiła za to szóstkę.

Baljeet: To dzięki mnie.

(Baljeet, Nicole i Sasha podchodzą do Fineasza, Ferba, Irving'a i Avery)

Fineasz: Co dostaliście za projekt?

Nicole: Szóstkę.

Fineasz: Najs.

Sasha: A tych dwóch to kto?

Ferb: Irving to nasz koleg... znajomy, a Avery to psychopatka zakochana w nim.

Avery: Psychopatka? Schlebiasz mi.

Fineasz: Tsssa... Pan Dundersztyc to jej wujek córki syna pradziadka świni sąsiadki brata babci.

Sasha: Serio?

Avery: Tak! Wiecie, że Heinz'owi zmarła córka?!

Ferb: No ba...

Avery: Poza tym, przyjechałam do niego, żeby udowodnić, że jestem już w pełni normalna.

Baljeet: Ale nie jesteś.

Avery: Phi... jak mój miś Irviś da mi buziaczka w usteczka, to przestanę was nękać.

Irving: Czyli będziesz nas nękać do końca życia.

Avery: Wymyśliłam imiona dla dzieci! Chłopcy to będą Ian, Ben, Alex, Gabe, Arthur, Max, Justin, Edd...

Irving: Ile ty chcesz mieć dzieci?!

Avery: Nie chce mi się wydawać kasy na prezerwatywy.

(W sali od techniki)

Dundersztyc: Ten żuraw, którego zrobiłeś jest ładny, ale nadal brakuje ci do dwójki.

Buford: Co, ile mi brakuje?!

Dundersztyc: Masz średnią 1,4999999999999. A dwójka jest od 1,5.

Buford: To co mam zrobić?

Dundersztyc: Jakiś inator. Tfu, pomyliło mi się, origami.

Buford: A jaką bazę konkretnie?

Dundersztyc: Zrób "wiatrak".

Buford: "Wiatrak"?

Dundersztyc: Tak. Masz jakieś skojarzenia?

Buford: Jestem w siódmej klasie. W tym wieku to się szuka skojarzeń wszędzie. Ostatnio znajomy do mnie zadzwonił, bo rękę złamał. Chciał, żebym pojeździł na jego koniu przez pięć tygodni.

(Na korytarzu)

Avery: Irviś, a może popływamy?

(Avery wskakuje do basenu, a ciągnięty przez kajdanki Irving wpada do niego)

(Tymczasem przy szafkach)

Izabela: Stój prosto!

(Klarisa stoi prosto [w ubraniach z poprzedniej sceny, wysuszonych], trzymając na głowie stos książek. Izabela stoi pięć metrów przed nią)

Klarisa: Ej, to nie takie trudne.

Izabela: To podejdź tutaj.

(Klarisa robi krok do przodu, ale się przewraca)

(Tymczasem w basenie)

Avery: Nie ma dzieci w pobliżu! Może popływamy nago?!

Irving: NIE!

(Przy basenie klęka Fineasz)

Fineasz: Na szczęście mam klucz uniwersalny.

Baljeet: Ten z odcinka "Nikczemna współpraca"?

Fineasz: Tak.

(Fineasz wsadza klucz do kajdanek, ale nie pasuje)

Fineasz: O... a może to był klucz do skrzyni skarbów? Skąd ja w ogóle mam ten klucz?

(Fineasz wyrzuca klucz)

Sasha: A mo...

(Z basenu wynurza się Moranica)

Avery: A co to za przerażająca kreatura? Podobna do mojej matki. Tyle, że moja mama jest facetem...

Moranica: A ja... w sumie, sama nie wiem. Co wy w ogóle robicie w moim gabinecie dyrektora, legowisku i domu?!

Nicole: We wszystkich trzech przypadkach chodzi pani o basen?

Moranica: Nie, mówiąc legowisko, miałam na myśli szkołę. Czasem zdarza mi się zasnąć w jakiejś szafce, czy schowku woźnej.

Fineasz: Przecież nie mamy schowka woźnej! Hmmm... szczerze, to nie mamy nawet woźnej.

(U Izabeli i Klarisy)

Izabela: Pamiętaj, masz udawać, że jesteś córką króla Holandii.

Klarisa: A król Holandii ma córkę?

Izabela: Raczej tak... chyba. Z tego co pamiętam, to nazywa się Catharina-Amalia Amsberg. Ma 13 lat, o rok młodsza od nas.

(Drzwi sali od techniki otwierają się. Izabela wpycha Klarisę do szafki, zamyka szafkę na klucz i staje, opierając się plecami o drzwi szafki. Z sali od techniki wychodzi Buford)

Izabela: O, Buford, jak ci poszło?!

(Buford podchodzi do Izabeli)

Buford: Wybłagałem pana Dundersztyca o dwójkę.

(Heinz zamyka drzwi na klucz. Podchodzi do Izabeli i Buforda)

Dundersztyc: Izabela, masz pieniądze na wycieczkę?

Izabela: Eeeem... tak.

(Izabela wyciąga z kieszeni portfel, a z niego kilkanaście banknotów)

Dundersztyc: Inaczej nie masz?

Izabela: Nie.

Dundersztyc: Dobra, dzisiaj wieczorem będę w mięsnym szynkę kupował, to rozmienię.

(Dundersztyc odchodzi)

Buford: Wiesz, że ma dzisiaj do mnie przyjechać kuzyn? Jest synem prezydenta Francji.

Izabela: Co masz jeszcze poprawić?

Buford: WDŻ u Moranici.

Izabela: Przecież Moranica uczy matmy...

Buford: Oooo... no to mam problem.

(Buford wchodzi po schodach na wyższe piętro. Izabela otwiera szafkę, z której wypada Klarisa, łapiąca oddech)

Izabela: A tobie co?

Klarisa: Zostawiłaś mnie samą ze spleśniałą kanapką!

Izabela: A, faktycznie, zostawiłam tam przed świętami i do tej pory nie zdążyłam wyciągnąć.

(Przy basenie Moranici)

Moranica: Wynocha z mojego basenu!

(Avery i Irving wychodzą, a Moranica zanurza się i zasypia)

Avery: Macie fajną dyrektorkę.

Sasha: Nie sądzę...

Avery: Dobra, koniec przedstawienia! Odczepcie się ode mnie i Irvisia!

Irving: Nie słuchajcie tej idiotki!

Avery: Czyżby?!

(Avery łapie rękami głowy Irving'a i zaczyna się z nim obściskiwać. Irving uderza nieskutą ręką w brzuch Avery)

Irving: Szybko! Pomóżcie!

(Fineasz zaczyna ciągnąć Irving'a, któremu ręka zwyczajnie wychodzi z kajdanek)

Irving: Kajdanki chyba były za duże...

(Irving ucieka ze szkoły. Avery biegnie za nim, a Fineasz, Ferb, Baljeet, Nicole i Sasha za Avery. Irving przebiega przez ulicę, a Avery zatrzymuje się na chodniku i odwraca do pozostałych)

Avery: To wasza wina!!! Irviś mógł się teraz zgubić! A co jeśli mu się teraz coś stanie?! Zapłacicie mi za to!

(Avery wyciąga z kieszeni jakiś pilot i wciska na nim przycisk. Po chwili widać w oddali wybuch w spółce zło)

Avery: Oj, nie to.

(Avery wyciąga z kieszeni drugi pilot i wciska na nim przycisk. Po chwili obok Avery pojawia się mucha)

Sasha: Zrobisz nam coś muchą?

(Mucha zaczyna strzelać laserami w stronę piątki przyjaciół)

Baljeet: W NOOOGIIII!!!

(Piątka przyjaciół wbiega do szkoły, a za nimi wlatuje mucha)

(W sali od matematyki. Moranica okryta ręcznikiem pyta Buforda)

Buford: Mogłaby się pani ubrać?

Moranica: Jestem świeżo po kąpieli w moim baseniku! A zatem powiedz mi, jaki wpływ na człowieka mają papierosy.

Buford: Eeeem... słucham? Przecież poprawiam się z matmy.

Moranica: I co z tego? Mam prawo pytać z czego chcę!

Buford: Eeeeem... aaaam... mają zły wpływ...

Moranica: Serio?!

Buford: Co się pani tak dziwi, no?! Przecież pani mnie z tego pyta!

Moranica: Nie, ja chcę się zwyczajnie dowiedzieć. Mogłabym sama sprawdzić w internetach, ale używam ich tylko do oglądania poradników jak upiec kawę i filmików z śmiesznymi kotkami. Ostatnio widziałam taki zabawny filmik, jak mały kotek wpadł pod koła traktora! Potem okazało się, że to był mój traktor, a filmik to nagranie z monitoringu sklepu ogrodniczego. Na dodatek, po trzech miesiącach dowiedziałam się, że to był mój kot. Kontynuuj.

Buford: Yyyyy... papierosy powodują u kobiet obwisanie biustu...

Moranica: A, to już wiem dlaczego mojemu mężow... mów dalej!

Buford: Eeeee... papierosy przyczyniają się też do szybszej śmierci i pogorszenia wyglądu...

Moranica: Phi, mi nie szkodzą! Nawet robią dobrze! Bardzo dobrze! Palę odkąd podpisano traktat w Verdun, a wyglądam bosko!

(Na stołówce szkolnej. Fineasz, Ferb, Baljeet, Nicole i Sasha siedzą ukryci za przewróconym stolikiem)

Baljeet: Chyba zgubiliśmy tę muchę.

(Nagle w stolik strzela jakiś laser. Stolik się spala)

Baljeet: Pomyliłem się!!!

(Wszyscy się rozbiegają po stołówce z krzykiem. Mucha zaczyna strzelać laserami w stronę Nicole, robiącą uniki. Jeden promień trafia w okno i odbijając się od niego, trafia w muchę, która wybucha)

Nicole: Łatwo poszło.

(Do stołówki wchodzi Avery)

Avery: Mam jeszcze drugą! Ahahahahah!

(Do stołówki wlatuje druga mucha, która zaczyna strzelać laserami w stronę Ferba)

(Tymczasem na korytarzu. Klarisa stoi obok Izabeli. Na parter schodzi Buford. Podchodzi do dziewczyn)

Buford: Postawiła mi dwójkę na koniec!

Izabela: Co? Jak?

Buford: Cudem! O, a to kto?

Klarisa: Serio, nie poznajesz mnie, tępak... znaczy się, jestem córką Willem-Alexandra Claus'a George'a Ferdinand'a Amsberg'a!

Buford: Kogo?!

Izabela: Króla Holandii.

Buford: Aha. Dużo macie tam królów. Nie wiedziałem, że w Australii rządzą królowie. Dzisiaj miał do mnie przyjechać mój kuzyn. Jest synem króla Francji! Mamy z nim dużo wspólnego.

(Do szkoły wchodzi dłubiący w nosie wieśniak)

Buford: O, to on! Siema Emmett!

(Do Buforda podchodzi wieśniak/Emmett)

Emmett: Siemka, kuzynie!

Izabela: To jest... syn... prezydenta... ale... Francja!

Buford: No co? Jest taka wieś w Kanadzie. Wiesz, zazdroszczę ci kuzynki, która jest córką króla Holandii. Też bym chciał taką mieć.

Izabela: Ona nie... tak, ona jest córką króla Holandii!

(Emmett wystawia zasmarkaną rękę w stronę Klarisy)

Emmett: Miło mi poznać!

Klarisa: Zabieraj te zasmarkane łapy!

(Nagle przez korytarz przebiega piątka przyjaciół, a za nimi leci mucha. Mucha strzela laserem w obcas Klarisy, który się łamie. Klarisa upada na podłogę, spada z niej kapelusz)

Klarisa: Ała! Boli! Jeszcze zniszczyłam sobie takie ładne buty, a planowałem ci je podpier... znaczy się, pożyczyć.

Buford: Chwila... przecież to Klarisa!

Klarisa: Brawo, plus 100 punktów do inteligencji! Nie wierzę, że już chciałeś to kupić!

Buford: Wow, nie wierzę, że jesteś córką króla Holandii!

Klarisa: Ale... tak, jestem! Zanieś mnie do domu, debi... znaczy się... a nie, nie znaczy się, zanieś mnie do domu, debilu.

(Buford łapie Klarisę za nogi i ciągnie ją po podłodze)

Klarisa: Ale nie tak!!!

(Buford z ciągniętą przez niego Klarisą wychodzą ze szkoły)

Izabela: Ale... przecież był tutaj wasz lokaj! A ty jesteś...

Emmett: Nie mamy lokaja. O, basenik!

(Emmett wskakuje do basenu)

(Po drugiej stronie szkoły. Piątka przyjaciół jest zapędzona przez muchę w kąt)

Nicole: To już koniec!

(Przez okno wpada Irving)

Irving: Wcale nie! No dawaj mucha, walcz!

(Irving biegnie w stronę muchy. Ta strzela w niego laserem. Irving przelatuje przez cały korytarz i upada na końcu korytarza)

Fineasz: No nie, teraz już po nas!

(Nagle mucha zostaje zjedzona w stylu Pac-Man'a przez Moranicę. Zza roślinki wyskakuje Avery)

Avery: Ej, to była już moja ostatnia!

(Fineasz, Ferb i Baljeet podbiegają do Irving'a, wokół którego jest wiele krwi. Chłopcy klękają przy nim)

Fineasz: IRVING!!!

(Irving najzwyczajniej w świecie wstaje)

Irving: Nic mi nie jest.

Ferb: To... co to za krew?

(Do chłopaków podchodzi Moranica)

Moranica: A, to ja. Bardzo mi się chciało sikać.

(Tymczasem do Avery podchodzi Heinz)

Dundersztyc: Avery, co ty wyprawiasz?!

Avery: Nic, kochany wujku cór... członku rodziny.

Sasha: Ostrzelała nas jakimiś laserowymi muchami!

Avery: Członku rodziny, to nieprawda!

(Do dziewczyn podchodzą Fineasz, Ferb, Baljeet i Irving)

Irving: A właśnie, że prawda! Chłopaki omal nie myśleli, że zginąłem!

Avery: Kłamiecie! O, członku rodziny, to jest ten Irving Du Bois, o którym ci mówiłam kiedyś... Już mnie wcale nie kręci.

Fineasz: Żartujesz sobie?! Mogłaś dla niego wysadzić pół szkoły!

Avery: Widzisz, kłamią jak politycy! Nie lubią mnie i chcą zrobić wszystko, by wsadzić mnie do psychiatryka! Nie chcę tam wracać!

(Avery, udająca, że płacze, wybiega ze szkoły)

Dundersztyc: Wy wszyscy, macie obniżone zachowanie! Poza Irving'iem... bo ty tu nie chodzisz do szkoły.

(Heinz biegnie za Avery)

Sasha: Co za kłamczucha!

(Napisy końcowe)

(Gdzieś na mieście. Buford ciągnie Klarisę po chodniku)

Klarisa: Możesz przestać?!

Buford: Doniosę cię do domu i już.

Klarisa: Przecież ty nie wiesz, gdzie mieszkam! Minąłeś mój dom tak z pięć razy!

Buford: Nie marudź, znajdę go, choćby nie wiem co!

(Klarisa wyciąga z kieszeni telefon i dzwoni do kogoś)

Klarisa: Halo? Hej, mamuś. Trochę się spóźnię na kolację. Pa.

(Klarisa rozłącza się i chowa telefon do kieszeni)

Klarisa: Długo jeszcze?

Buford: Chyba.

Klarisa: Zawróć może. Trzydzieści metrów temu mi ząb wypadł.

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki