FANDOM


Powrót Mózgusa Maximusa

Fineasz i Ferb - Czas Judy
No Screenshot 2.png
Twórca: Martiz2000
Sezon: 1
Numer odcinka: 12
Opublikowano: 16 listopada 2013
Chronologia
Poprzedni: Fineasz i Ferb - Czas Judy/Chora Judy
Następny: Fineasz i Ferb - Czas Judy/Pokój luster
Baljeet namawia Fineasza i Ferba, żeby jeszcze raz zrobili dla niego kask Mózgusa Maximusa. Zapewnia przyjaciół, że tym razem nie oszaleje, jednak po założeniu nakrycia głowy sprawy przybierają inny obrót...

Bohaterowie

Powrót Mózgusa Maximusa

To był kolejny letni dzień. Razem z Fineaszem i Ferbem wypełniałam ankietę do magazynu "Diamond Girl" (była o budowaniu), a Izabela i Buford grali w bierki. Buford chciał grać na trawie, jednak Iza położyła na ziemi karton, aby nie pogubić wszystkich patyczków. Po trzeciej przegranej z rzędu, Buford oznajmił, że ma tego dosyć.

-I tak dziewczyny są gorsze od facetów- oznajmił.

-Mówisz to po trzech przegranych z rzędu- mruknęłam.

-To się nie liczy! Baljeet! Baljeet! Gdzie on jest? Na pewno by mnie poparł!- powiedział Buford rozglądając się po ogrodzie. Nagle przybiegł Baljeet. Był cały czerwony i dyszał ciężko, dlatego nie mogliśmy nic z niego wyciągnąć.

-Może potrzebujesz wody?- zapytała Izabela.

-N-nie! N-nie t-t-trzeba! Z-z-zaraz dam sobie radę! Za...chwilę...- wysapał i padł na ziemię. Dobrą chwilę zajęło nam przywrócenie go do świadomości, a ja nawet byłam pewna, że już powoli opuszcza świat żywych. Gdy wreszcie mógł mówić zaczął robić to tak szybko, że ze złości uderzyłam go w twarz. Muszę przyznać, że dzisiaj byłam troszeczkę nadpobudliwa, dlatego tak ostro zareagowałam. Przynajmniej ta metoda przyniosła efekty, bo Baljeet zaraz się uspokoił i spokojnie wytłumaczył nam, co się stało.

-Byłem dzisiaj na letnich targach naukowych i ogłoszono konkurs wiedzy na temat rozwoju zwierząt w klimacie śródziemnomorskim. Starałem się sobie przypomnieć coś na ten temat, ale nic nie pamiętam! Potrzebuję kasku Mózgusa Maximusa i to jak najszybciej, w przeciwnym razie nie otrzymam tej nagrody piąty raz z rzędu!- krzyknął Baljeet i padł na kolana przed Fineaszem.

-Kasku Mózgusa Maximusa?- zapytałam.

-To długa historia. Baljeet założył ten kask i stał się z tysiąc razy mądrzejszy- powiedziała Izabela.

-Dokładnie 987- powiedział Ferb.

-Nieważne. Tak czy inaczej oszalał i chciał przenieść atmosferę ziemską na księżyc!- zawołała Iza.

-Na księżyc? To bez sensu!- powiedziałam.

-Ale tym razem nie oszaleję i nie przeniosę atmosfery na księżyc! Słowo!

-No, czy ja wiem Baljeet. Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł...-zaczął Fineasz.

-Proszę.

-Ale...

Proszę!

-No, ale...

-PROSZĘ!!!

-Dobra! Niech mu będzie! Jednak jeśli zrobi coś głupiego sama wymyślę mu karę!- krzyknęłam, aby przerwać wrzaski Baljeeta. Wszyscy spojrzeli na mnie na zdziwieniem. Pomyślałam, że jeśli Baljeet zrobi coś złego, dostanę nowego niewolnika.

-Ty... Wymyślisz mi karę?- zapytał Baljeet.

-Tak. Jeśli będziesz niegrzeczny, to dostaniesz surową karę.

-Ale...

-Zgodzisz się albo powiesz "Pa pa nagrodo!"- powiedziałam z uśmieszkiem godnym Nikczemnej Judy.

-Ja...Ok, niech będzie! Fineasz, podaj mi kask- powiedział Baljeet dumnie wypinając pierś.

-Proszę- powiedział Fineasz podając mu nakrycie głowy.

-Ej, jak to możliwe, że już go zrobiliście?- zapytała Izabela.

-Kiedy rozmawialiście, ja i Ferb wykorzystaliśmy stare plany i części, aby stworzyć dokładną kopię kasku Mózgusa Maximusa- wytłumaczył Fineasz.

-Ok, nieważne! Dajcie mi to!- krzyknął Baljeet i założył swój hełm (osobiście wolę takie określenie, chociaż kask też nie brzmi źle). Nagle stanął jak wryty, a na jego twarzy pojawił się szalony uśmiech.

-Ależ to oczywiste! Ciepły klimat znacząco wpływa na wszystkie zwierzęta zamieszkujące tamte strony!- wykrzynął i narysował na płocie długi schemat pełny obliczeń i innych takich rzeczy.

-Wow, widocznie działa- powiedział Buford.

-Fineasz, czy on jeszcze przypadkiem nie oszalał?- zapytała Izabala.

-Jeszcze nie. Jakby tak się stało zacząłby robić jakąś rzecz, która mogłaby zagrozić życiu na ziemi- powiedział Fineasz.

-Tak jest! Aby dokładniej zbadać powierzchnię oceanów trzeba pozbyć się wody!- powiedział Baljeet i popatrzył na nas obłąkańczym wzrokiem, po czym zaczął budować machinę zagłady.

-Czekaj! Jeśli usuniesz wodę na Ziemi nie będzie mogło istnieć życie. Nie pomyślałeś o tym? A jak w ogóle masz zamiar pozbyć się wody? Gdzie ją będziesz przechowywać? Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!- zawołałam, ale on nadal nie zwracał na mnie uwagi.

-I co teraz?- powiedziała Izabela.

-Trzeba znaleźć przycisk autodestrukcji- powiedział Fineasz.

-Nie ma żadnego przycisku autodestrukcji! Nie pomysleliście o tym, co? Nigdzie go nie umieściłem! Nie ma go! Nie ma! Hahahahaha!!!- wykrzyknął Baljeet i zaśmiał się tak diabolicznie, że ciarki mi przeszły po plecach. Gdy do reszty doszło, że nie ma już nadziei wszyscy zaczęli panikować. Izabela przytuliła się do Fineasza, Buford próbował przytulić się do mnie, ale kopnęłam go w czułe miejsce, przez co szybko wylądował na trawie, a Ferb był chyba najbardziej przerażony, bo przez ten stres położył się na ziemi i zaczął liczyć źdźbła trawy. Ten to ma dziwne sposoby na uspokajanie się. Ja sama nie miałam pomysłu, jak panikować, dlatego postanowiłam zrobić coś naprawdę szalonego. Baljeet nie przestawał się śmiać, a ja po prostu podeszłam do niego i pocałowałam go (cieszę się, że Ginger nie było w pobliżu). Wszyscy nagle zamilkli i popatrzyli na nas. Ja po chwili puściłam szalonego kujona i cofnęłam się w tył. Baljeet wyglądał tak, jakby nigdy wcześniej nie pocałował dziewczyny, a przecież wiem, że robił to chyba częściej od Ferba, Fineasza i Buforda. Kask zrobił się czerwony, a ja zobaczyłam, że zaczyna się przegrzewać. Zasłoniłam rękami twarz i dzięki temu nie dostałam w twarz odłamkami maszyny. Nagle niedokończona budowla zawaliła się. Zgaduję, że była jakoś połączona z kaskiem i dlatego nie mogła bez niego istnieć lub to był po prostu wypadek. 

Baljeet był cały czerwony i jego wzrok był nieobecny, a Buford był cały czerwony i zdenerwowanym wzrokiem patrzył na Baljeeta. Ten nagle się obudził i zrozumiał, że jeśli nie zacznie uciekać może nie dożyć do następnego dnia. Szybko podniósł się i wybiegł bez pożegnania z ogrodu, a za nim podążył Buford, również bez słowa. Ja byłam troszeczkę zaczerwieniona, ale nic nie mówiłam i popatrzyłam na Izabelę i Fineasza ciągle do siebie przytulonych. Mimo, że już nie było żadnego niebezpieczeństwa i tak nie mieli zamiaru przestać. Po krótkiej chwili milczenia Izabela popatrzyła na mnie ze złośliwym uśmieszkiem.

-Więc...Ty i Baljeet?- zapytała.

-Spadaj!- zawołałam

Jak oceniasz odcinek "Powrót Móxgusa Maximusa"?
 
6
 
0
 
0
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia cze 23, 2014, o godzinie 08:54.
Oddanych głosów: 6

Poprzedni:
"Chora Judy"

Fineasz i Ferb - Czas Judy

Następny:
"Nie naśladuj mnie!"

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki