FANDOM


Kropla w morzu

Inni my
IM
Twórca: funnyFranky
Sezon: 1
Numer odcinka: 8
Opublikowano: niebawem
Chronologia
Poprzedni: Pierwsze koty
Następny: Agent na medal


Icon-IM.png

W więzieniu Jail-Jelly dochodzi do zamieszek. Mimo zbliżających się świąt, DS wraz ze wsparciem zostaje wysłana by je słtumić. Jednak sprawy w więzieniu się komplikują. Tymczasem rodzina Flynn-Fletcher przygotowuje się do spędzenia świąt w gronie rodziny i przyjaciół.

Bohaterowie


Kropla w morzu


W ostatnie Święta

Oddałem ci moje serce
Ale już następnego dnia
Zwróciłaś mi je
W tym roku
Aby uchronić się od łez

Dam je komuś wyjątkowemu

- Ferb wyłącz tę piosenkę! - wykrzyknęła Fretka znajdująca się obecnie w salonie.

Od samego ranka w domu rodziny Flynn-Fletcher, trwały przygotowania do Wigilii Bożego Narodzenia. Fretka obecnie zajęta była nakrywaniem do stołu. Wcześniej przyozdabiała cały dom w świąteczne dekoracje, pomagał jej w tym Phineas. Tymczasem Ferb, jako najlepszy kucharz w rodzinie, zajęty był przygotowywaniem świątecznych potraw. Obaj chłopcy zostali zerwani przez siostrę o świcie, jeszcze nim słońce wzeszło nad Danville i wysłani do działania.

Fretka była strasznie przejęta tegoroczną Gwiazdką i za wszelką cenę starała się, by wszytko było perfekcyjne. Tego roku bowiem, po raz pierwszy od dawna, cała ich rodzina miała spotkać się w komplecie. Dodatkowo panna Flynn zaprosiła również sporą grupkę swych najbardziej zaufanych ludzi z Ruchu Oporu, wraz z rodzinami, a Ferb oznajmił że wpadnie jego dziewczyna. Tak więc Święta zapowiadały się w dość szerokim gronie, z grubsza jakieś dwadzieścia osób.

W ostatnie Święta

Oddałem ci moje serce
Ale już następnego dnia
Zwróciłaś mi je
W tym roku
Żeby uchronić się od łez

Dam je komuś wyjątkowemu

- Mówiłam, żebyś ściszył to zawodzenie - warknęła głowa Fretki pojawiając się w wejściu do kuchni, gdy nie spotkała się z reakcją ze strony brata.

- A co, tekst ci się nie podoba? - mruknął Ferb, ale posłusznie ściszył radio. - Czyżby za bardzo skojarzyło się z panem Stevensonem?

W odpowiedzi zielonowłosy oberwał plastikową bombką.

- Hey! - udał oburzenie Fletcher. - Nie nokautuje się kucharza w trakcie pieczenia - oznajmił obracając krokiety na patelni. - Haruję jak wół od świtu przy garach i zero wdzięczności.

- Nie marudź tylko smaż - oznajmiła Fretka spoglądając na zegarek. - Gdzież ten Phineas? Już dawno powinien tu być. Jeśli chcemy, żeby wszystko było na czas, musimy trzymać się grafiku.

- Jakiego grafiku?

- Tego w mojej głowie. Za godzinę i dziesięć minut muszę jechać po rodziców, za dwie godziny powinni się pojawić pierwsi goście. A za trzy godziny i dwadzieścia pięć minut rozpoczynamy Wigilię - oznajmiła rudowłosa. - Ubranie świątecznego drzewka trwa jakieś trzy kwadranse, jeśli Phineas nie zjawi się w tej chwili będziemy mieć opóźnienie! I kto odbierze rodziców z lotniska?!

- Jej, siostra - szepnął zielonowłosy spoglądając na spanikowaną Fretkę. - Nie denerwuj się tak. Wszytko będzie cacy.

Drzwi mieszkania rozwarły się z głośnym łomotem i rodzeństwo usłyszało głośne "Hohoho!" w wykonaniu przybyłego Phineasa.

Fretka pognała natychmiast do drzwi, by opierniczyć swojego niesfornego brata za spóźnienie.

- Wiem, wiem - odezwał się czerwonowłosy, gdy tylko ujrzał starszą siostrę. - Długo mi zeszło, ale nigdzie nie mogłem znaleźć drzewka. Wszędzie pustki.

- Nie gadaj - mruknęła rudowłosa. - Zanieś świerka do salonu. Przygotowałam już na niego miejsce.

- Tak jest! - zawołał i udał się do salonu, potrącając po drodze siostrę, olbrzymią choiną.

Fretka ruszyła za nim. Czerwonowłosy wstawił drzewko do podstawki i ściągnął z niego siatkę w którą było opakowane. Rudowłosa przyglądała się mu przez cały czas z uwagą. Po chwili przeniosła spojrzenie z brata, na świąteczne drzewko i przekrzywiła głowę.

- Phineas, dlaczego drzewko jest krzywe? - wyszeptała panna Flynn.

- Co? - zdumiał się jej brat. - Jak to krzywe?

Chłopak podszedł do siostry i spojrzał na świerka z jej perspektywy. Po chwili on również przechylił głowę. Drzewko wyraźnie przechylało się w prawo.

- No faktycznie - przyznał rację kiwając głową. - Jest krzywe.

Nie dość, że było krzywe to jeszcze mocno za wysokie. Czubek wyginał się o sufit.

- Tylko tyle masz mi do powiedzenia?

- A co mogę więcej? To było jedyne drzewko jakie znalazłem.

- Więc je napraw! - zwołała rozzłoszczona rudowłosa, mierząc go groźnym spojrzeniem i popychając w stronę choinki.

Podczas gdy rudowłosa kontrolowała poczynania najmłodszego z braci, do drzwi rozległ się dzwonek.

- Pójdę otworzyć! - zawołał Ferb z kuchni. - To pewnie Paulin. Jej ochroniarz miał ją odstawić do nas wcześniej.

- Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś - oburzyła się dowódczyni RO. - Nie uwzględniłam tego w moim grafiku!

- Nie ma to wpływu na twój grafik. Nie będzie ci przeszkadzać.

Zielonowłosy stanął przy drzwiach, poprawił fryzurę i z szerokim uśmiechem na ustach, otworzył drzwi. Jednak gdy tylko zobaczył kto stoi po drugiej stronie, natychmiast przyjął wyraz całkowitego zniechęcenia.

- To ty... Co tu robisz? - zwrócił się do stojącej w drzwiach DS. Nieco za nią ustawiona była uśmiechnięta Nazz.

- Kultura pełną parą Fletcher - oznajmiła zamaskowana z przekąsem wchodząc bez najmniejszego zaproszenia do środka.

- Ty też nią nie grzeszysz - odparł zielonowłosy zatrzaskując za zamaskowaną drzwi, nie świadom, że Nazz została na zewnątrz. - Wpraszać się do kogoś na Wigilię, to trzeba mieć tupet.

- Nie wpraszam się do nikogo na Wigilię - oznajmiła dziewczyna. - Przychodzę w sprawach służbowych. Swoją drogą, niezły strój - dodała, w końcu komentując różowy fartuszek, w który chłopak był ubrany.

Zielonowłosy już miał jej odpowiedzieć zapewne coś na temat tego, że nie fartuch czyni faceta, jednak w tym samym momencie znów rozległo się pukanie. Ferb ponownie otworzył drzwi.

- O Nazz. Cześć - powitał niebieskowłosą. - Przyszłaś do Phineasa?

- Zasadniczo, to przyszłam z DS - odparła dziewczyna.

- Zatrzasnąłeś jej drzwi przed nosem - oznajmiła Agentka.

- Och wybacz - speszył się chłopak. - Nie zauważyłem cię.

- Domyśliłam się. Mogę wejść?

- Jasne. Chodź. Phineas i Fretka są w salonie.

Chłopak poprowadził gości do pokoju. W bawialni Phineas nadal usiłował wyprostować drzewko, podczas gdy Fretka mu w tym doradzała.

- Troszkę bardziej w lewo. Dobra puść i odsuń się delikatnie - nim jednak Phineas zdołał odejść od świerka, na odległość większą niż kilkanaście centymetrów, ten upadł na podłogę.

- Przepraszam, że wam przeszkodzę, ale mamy gości - odezwał się zielonowłosy. - DS i Nazz wpadły z wizytą w sprawach służbowych.

Na te słowa Phineas poderwał głowę i uśmiechnął się szeroko do swojej dziewczyny.

- DS czy to coś pilnego, bo obecnie nie mam czasu...

- Spokojnie Fretko - przerwała jej zamaskowana, nim dziewczyna zdążyła się rozkręcić. - Ja do twoich braci. Zabieram ich do więzienia.

- Co?! - przeraziła się cała trójka.

- Jeśli chodzi o ten klub karciany, to to nie jest powód żeby nas od razu wsadzać do kicia! - zaczął protestować Phineas, na co Ferb natychmiast pokiwał głową.

- To wykroczenie na poziomie jednostki prywatnej, za to nie grozi kara większa niż wydalenie z placówki - zaczął recytować Ferb, był bardzo dobrze obeznany w prawie organizacji by DS nie mogła się nad nim znęcać ponad miarę.

- Właśnie! I na dodatek to sprawa sprzed roku. Już nie bierzemy w tym udziału.

- Zanim powiecie cokolwiek więcej - przerwała im DS, spoglądając na Młodszych Agentów z dezaprobatą. - Zamilknijcie i posłuchajcie. Co roku w Galaretce urządzana jest wizytacja. Do tegorocznej zostałam wybrana ja wraz z moimi podopiecznymi. Uważam, że to dobry pomysł byście się tam udali. Przy okazji będziecie mogli zapoznać się z hierarchią więzienną i zobaczyć jak to wszystko mniej więcej wygląda. Przydatne, gdybyście kiedyś w nim wylądowali, niezależnie od charakteru odwiedzin.

- Galaretce? - zdumiał się czerwonowłosy.

- Galaretka czyli Jail-Jelly, to największe i najpilniej strzeżone więzienie w USA - wyjaśniła DS. - A teraz czy chcecie mi powiedzieć coś więcej na temat waszego klubiku?

Bracia zgodnie pokręcili głowami, na co Nazz zachichotała.

- W takim razie zbierajcie manatki i w drogę, Fabian już czeka.

- Nie możesz ich zabrać - odezwała się Fretka. - Jail-Jelly jest za daleko, nie zdążą wrócić na Wigilię.

- To tylko kolacja - oznajmiła dziewczyna, bagatelizując sprawę. - Zjemy w więziennej stołówce.

- To Wigilia! - oburzyła się rudowłosa z powodu zlekceważenia przez DS jej żelaznych argumentów. - To nie jest jakaś tam kolacja. Ten czas należy spędzać wśród rodziny, a nie kryminalistów. Nie masz moich braci na wyłączność, nie możesz ich zabierać w dni wolne. Są jakieś granice.

- To rozkaz Majora Monograma, nie mogę...

- Major nie jest najwyższym władcą, nie może żądać od kogoś by zrezygnował ze świąt dla jego widzimisię.

- To rozkaz, nie jakieś widzimisię.

- Mówisz tak, jakbyś ty nigdy nie obchodziła świąt.

DS nie odpowiedziała, wpatrywała się jedynie w milczeniu w rudowłosą. W salonie zapanowała głucha cisza. W końcu przerwała ją zamaskowana zwracając się ponownie do Phineas i Ferba.

- Ubierajcie się, czekam w aucie - po czym opuściła mieszkanie.

Gdy tylko zamaskowana zamknęła za sobą drzwi, odezwała się Nazz.

- DS nie obchodzi świąt. Jest sierotą, nie ma z kim ich obchodzić.

Fretka nieco się zmieszała, jednak nie zamierzała wyprzeć się swych racji.

- Ale to nie znaczy, że ma zabierać święta innym - oznajmiła.

- No nic - westchnął Ferb. - Ubieramy się Phineas. Może zdążymy przed północą.

- Żartujesz sobie? - zwróciła się do zielonowłosego panna Flynn.

- Nie. Rozkaz jest rozkaz. Nie chcę wylecieć z organizacji. Za długo już się męczę z tą zołzą, by mnie wykopali przez takie głupoty.

- Nigdzie się nie wybieracie, Phineas ma jeszcze drzewko do ubrania, a ty potrawy do przyrządzenia.

- A pro po potraw - odezwała się Jamie. - Czy coś się przypadkiem nie przypala?

- Moje ciasto! - wykrzyknął zielonowłosy i z zawrotną prędkością pognał do kuchni.

W tym samym momencie ktoś ponownie zadzwonił do drzwi dzwonkiem.

- Pójdę otworzyć - oznajmiła Fretka, zostawiając Phineasa i Nazz samych.

Gdy tylko Fretka znalazła się poza zasięgiem wzroku, Phineas podszedł do niebieskowłosej i pocałował ją w policzek.

- Stęskniłem się za tobą - oznajmił odsuwając się nieco od dziewczyny.

Mimo, że spotykali się już ponad rok, nadal ukrywali swój związek. Sami już do końca nie wiedzieli dlaczego, najprawdopodobniej z powodu zwykłego przyzwyczajenia. No i adrenalina towarzysząca możliwość przyłapania, dodawała ich relacją pikanterii.

Fretka otworzywszy drzwi dostrzegła za nimi wysoką, czarnowłosą nastolatkę i młodego mężczyznę. Oboje ubrani w wyjątkowo ciepłe stroje.

- Czy to dom rodziny Flynn-Fletcher? - odezwał się mężczyzna.

- Tak, o co chodzi?

- To panienka Paulin Heller, dostała zaproszenie na Wigilię do państwa od swojego chłopaka.

- A czy to niemowa, że nie może się za siebie odezwać?

- Nie, dlaczego - zdumiała się czarnowłosa. - Możemy wejść? Trochę zimno macie w tym Danville.

- Oczywiście zapraszam do środka - kobieta przepuściła gości i zamknęła za nimi drzwi. - Ty musisz być ochroniarzem Paulin - zwróciła się do szatyna, prowadząc przybyłych do salonu.

- Tak, Scott Shine.

- Fretka Flynn, miło mi. Czy ty również zostajesz na kolacji?

- Nie, zaraz uciekam do siebie. Po raz pierwszy od dawna mam wolne, chciałbym zobaczyć się z rodziną.

- Rozumiem. Może jakaś herbata nim ruszysz w dalszą drogę?

- Nie dziękuję - odparł Shine z uśmiechem.

Nie chcę wiele na święta,
Jest tylko jedna rzecz której potrzebuję

Rodzinna Flynn-Fletcher wraz z przyjaciółmi siedziała przy świątecznie udekorowanym stole, pełnym przeróżnych świątecznych potraw. Fretka jako gospodyni przyjęcia wstała ze swojego krzesełka i zwróciła się do całej, zgromadzonej dwudziestki.

- Moi drodzy, zanim przejdziemy do jedzenia tych wspaniałych potraw, chciałabym powiedzieć wam kilka słów. Bardzo się starałam wraz z braćmi by te święta były idealne.

Nie przejmuję się prezentami

Pod choinką

Chcę Cię po prostu dla siebie

Scott siedział na krześle przy łóżku szpitalnym, na którym znajdowała się DS. Brązowowłosa leżała nieprzytomna w sali szpitalnej już od dobrej godziny. Mężczyzna był wściekły sam na siebie. Jak mógł doprowadzić do takiej sytuacji? Jak mógł narazić JEJ życie? To niedopuszczalne.

Bardziej niż możesz sobie wyobrazić

Spełnij moje marzenie

Wszystkim czego chcę na święta jesteś Ty.

- By wszystko było dopięte na ostatni guzik. By choinka wyglądała jak najpiękniej, wszystkie potrawy były jak najsmaczniejsze, a dom wzorowo udekorowany. Żeby pod choinką dla każdego znalazł się wymarzony prezent, by wszystko było na czas. Jednak teraz, gdy patrzę na was, zgromadzonych wspólnie przy tym stole, wiem że nie to się liczy dziś najbardziej. Najważniejsze jest to, że udało nam się tu wspólnie zebrać. Jesteśmy tu razem, w gronie rodziny i przyjaciół. I choć ciasto się przypaliło, choinka jest krzywa, a cała kolacja opóźniła się prawie o godzinę, dla mnie jest perfekcyjnie tak jak jest. Idealnie w swej nie idealności, bo jestem tu z wami, z osobami które liczą się dla mnie najbardziej. Wesołych Świąt kochani.

Nie chcę wiele na święta,

Jest tylko jedna rzecz której potrzebuję
Nie przejmuję się o prezentami
Pod choinką
Nie potrzebuję skarpetek
powieszonych nad kominkiem
Święty Mikołaj nie uczyni mnie szczęśliwą

z zabawkami w świąteczny dzień.

- Shine.

- Ocknęłaś się! - ucieszył się kasztanowłosy wstając z krzesła i podchodząc bliżej nastolatki.

Dziewczyna podciągnęła się i usiadła na łóżku wpatrzona w młodzieńca.

- Co tu robisz?

- Czekam, aż się obudzisz. Nie mogłem cię zostawić samej - oznajmił po czym przytulił brązowowłosą. - Przepraszam - wyszeptał skruszony. - Nawaliłem, wiem. Przepraszam. Miałaś rację, nie nadaję się.

- Nie gadaj - warknęła dziewczyna odpychając zielonookiego. Chłopak opadł na krzesło i wpatrzył się w nastolatkę. - Jesteś świetnym agentem i nigdy nie myślałam inaczej.

- Co? - zdumiał się szczerze Scott.

- Myślisz, że za czyją aprobatą dostałeś się do O.W.C.A.?

- Ty? - zdumiał się jeszcze bardziej.

- Oczywiście. A teraz już sobie idź. Powinieneś święta spędzać z rodziną.

- A co z tobą?

- Ja spróbuję dorwać Hannę. Nie pozwolę jej długo cieszyć się wolnością.

- Niech inni się tym zajmą. Też szczerzę nienawidzę Taylor, ale my już zrobiliśmy swoje. Wsadziliśmy ją do kicia, a to że z niego uciekła...

- To moja wina! - wykrzyknęła zrozpaczona DS. - Powinnam być czujniejsza.

- Przestań. Zależy mi na tobie i nie chcę, żebyś przez nią popadła w psychozę.

- Ty też przestań mnie podrywać! - zdenerwowała się DS jeszcze bardziej.

- Dlaczego?

- Bo... - w ostatniej chwili dziewczyna zamilkła.

- No powiedz DS, dlaczego nie mam u ciebie szans?

- Bo jestem twoją siostrą - warknęła dziewczyna cicho przez zaciśnięte zęby.

W sali zapadła grobowa cisza.

- Niemożliwe - wyszeptał kasztanowłosy.

DS westchnęła i zaczęła opowiadań młodemu mężczyźnie, o tym jak została ocalona z płomieni i rozpoczęła służbę dla największej organizacji na świecie.

Chcę Cię po prostu dla siebie

bardziej niż możesz sobie wyobrazić
Spełnij moje marzenie,

Wszystkim czego chcę na święta jesteś Ty.

Pół godziny później Scott siedział wpatrzony w DS szeroko otwartymi oczami. Wciąż nie dowierzał, że dziewczyna w której kocha się od kilku dobrych lat, jest jego zmartwychwstałą, biologiczną siostrą.

- Dlaczego nie wróciłaś? - wyszeptał chłopak.

- Dla was już i tak byłam martwa. Lepiej spełniałam się chroniąc was pośrednio, jako agentka. To waśnie dlatego Scott, podczas twojej służby dla ROOCS, tak bardzo cię cisnęłam. Tak okazuję uczucia. Troszczyłam się o ciebie. Nie chciałam by stała się ci krzywda.

- Jejku, nazwałaś mnie moim imieniem. To chyba jeszcze bardziej szokujące niż całe to wyznanie.

DS zaśmiała się cicho.

- Ale DS, dlaczego mi o tym powiedziałaś? Dlaczego po latach postanowiłaś mi w końcu o wszystkim opowiedzieć?

- Żebyś przestał mnie podrywać! - oznajmiła brązowowłosa.

Po części była to prawda. DS dość miała ciągłej kokieterii ze strony własnego brata. Był jednak drobny szczegół, do którego dziewczyna nie chciała się przyznać. Potrzebowała rodziny, jak każdy, a może nawet bardziej niż inni. W święta odczuwała jej brak jeszcze bardziej.

- Nie sądzę by to był jedyny powód - drążył brązowowłosy. - Wystarczyłoby wymyślić jakieś kłamstwo, że nie interesują cię chłopacy, lub tym podobne. Ty jednak powiedziałaś prawdę. Dlaczego?

DS zagryzła dolną wargę i spuściła wzrok, w charakterystycznym dla siebie geście. Robiła tak zawsze, gdy nie wiedziała co powiedzieć.

W końcu spojrzała bratu w oczy.

- Jestem samotna Scott. Brakuje mi rodziny. A ty jesteś jedynym jej członkiem, z którym mam jakikolwiek kontakt. Dziś mogłam cię stracić i zrozumiałam jak bardzo jesteś dla mnie ważny. Jak bardzo cię potrzebuję. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zły za to, że nic ci nie powiedziałam.

- Zły? Miałbym być zły, że odzyskałem siostrę? To niesamowite!

Na ustach dziewczyny pojawił się delikatny uśmiech.

- Są świętą. To chyba najlepszy czas na cuda.

- Nie ma lepszego.

- Ale nikomu o tym nie powiesz?

- Jeśli takie jest twoje życzenie, pozostanie to naszą tajemnicą. A teraz ubierz się - oświadczył chłopak wstając z krzesła. - Kradnę cię ze szpitala.

Nie będę prosić o wiele w te święta,

Nie będę prosić nawet o śnieg
Będę tylko czekać

Pod jemiołą

Obiad w rodzinie Flynn-Fletcher dobiegł końca. Teraz wszyscy rozsiedli się wygodnie po całym salonie. Tymczasem Fretka siedziała po turecku przy choince w swojej mikołajkowej czapce. Podczas dzisiejszej uroczystości pełniła rolę elfa, który wręczać miał wszystkim prezenty. Dziewczyna z szerokim uśmiechem na ustach zaczęła.

- Przyszedł czas wręczenie prezentów - oznajmiła i sięgnęła po pierwszy z brzegu podarek. - Ferb Fletcher.

Zielonowłosy oderwał się na chwilę od swojej dziewczyny i podszedł do siostry. Sięgnął po prezent, jednak w ostatniej chwili rudowłosa cofnęła dłoń z upominkiem.

- Nie tak szybko - oznajmiła z chytrym uśmieszkiem. - Jeśli chcesz ten prezent, będziesz musiał dla nas zatańczyć taniec owieczki.

- Co? - zdumiał się chłopak. - Dlaczego?

- To nowa bożonarodzeniowa tradycja. Prezent za zadanie.

- Kiedy ja nie mam pojęcia jak ten taniec wygląda - skłamał chłopak ogromnie speszony.

- Och dobrze wiesz - szepnęła rudowłosa. - Tańcz! - zawołała.

Po chwili wszyscy zgromadzeni zaczęli skandować głośne "Tańcz". W końcu zielonowłosy dał za wygraną. Kucnął, przystawił dłonie do głowy imitując uszka, i zaczął skakać w kółko mecząc głośno jak rasowa owieczka.

Towarzystwo wybuchło śmiechem.

- Dobrze - zawołała rozbawiona panna Flynn. - Oto twój zasłużony podarek - oznajmiła wręczając bratu paczuszkę.

Zielonowłosy prędko wrócił do Paulin i usiadł tuż obok niej na kanapie.

- Kto następny? - zapytała rudowłosa i wyciągnęła ze stosu prezentów, kolejne pudełeczko. - A tak. Linda Flynn-Fletcher. Zapraszam panią.

- Czy fakt, że uważam cię za seksownego jako owieczkę, czyni mnie zoofilem? - szepnęła Paulin do ucha swego ukochanego, podczas gdy Linda recytowała wierszyk "List do Świętego Mikołaja".

- Ależ oczywiście, że nie - odparł Fletcher i pocałował czarnowłosą dyskretnie w usta.

W pomieszczeniu wybuchły brawa dla pani Flynn-Fletcher, która właśnie skończyła recytować wierszyk i skłoniła się delikatnie.

- Lawrence Fletcher, no to mikołaj ma dla pana zadanie specjalne. Zaśmiewać kolędę.

Tymczasem Nazz, która siedziała na podłodze u nóg Phineasa, wstała dyskretnie i wyszła z pomieszczenia.

Czerwonowłosy śledził ją wzrokiem. Po chwili niezauważony przez nikogo, ruszył za nią.

Nazz stała w sieni rozmawiając przez telefon.

- Tak, rozumiem. Przepraszam i jeszcze raz wesołych świąt.

Niebieskowłosa rozłączyła się, a jej spojrzenie padło na stojącego w progu Flynna.

- Coś się stało? - zapytał z przejęciem podchodząc do dziewczyny.

- Wujek dowiedział się, że zignorowaliśmy jego rozkaz i jest delikatnie wkurzony - odparła dziewczyna z westchnieniem. - A na dodatek, DS wylądowała w szpitalu.

- Co? Jak?

- Nie wiem, nie zdradził szczegółów. Stwierdził tylko, że to nasza wina, bo powinniśmy tam być. Ale dodał, że cieszy się, że nic mi się nie stało. Przyjedzie tu za jakąś godzinę, żeby mnie odebrać.

- Czyli nie jest tak źle - uśmiechnął się Phineas. - Poza tym, że mi cię zabierze.

- Wiesz mam coś dla ciebie - odezwał się po chwili czerwonowłosy. - Miałem ci dać to po świętach, nie spodziewałem się, że zobaczymy się tak prędko więc nie zapakowałem go w nic szczególnego.

Chłopak sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej małe niebieskie pudełko.

- Chciałem ci to wręczyć osobiście, więc nie podrzucałem pod choinkę - oznajmił wręczając podarek niebieskowłosej. Dziewczyna przyjęła go i otworzyła powoli. W środku był wisiorek w kształcie śnieżynki. - Nie ma drugiego takiego samego, jest niepowtarzalny. Tak jak każdy płatek śniegu, tak jak ty.

- Jejku, dziękuję Phnineas - wyszeptała niebieskowłosa przytulając się do chłopaka.

- W zamian chcę, żebyś spojrzała w górę - oznajmił Flynn, gdy dziewczyna już się od niego oderwała.

Nazz z lekkim zdumieniem wykonała prośbę chłopaka. Po chwili wszystko stało się dla niej jasne. Para stała dokładnie pod jemiołą.

- Wesołych świąt Phineas.

Nastolatka pocałowała czerwonowłosego namiętnie w usta.

Nie napiszę listu i nie wyślę go na

Biegun Północny dla Świętego Mikołaja
Nie obudzę się żeby posłuchać
Tych magicznych reniferów
Bo tylko chcę Cię tutaj tej nocy
Przytulając mnie mocno
Co więcej mogę zrobić

Kochanie, wszystko czego chcę na święta to Ty.

Izabela skończyła skakać na jednej nodze recytując cały alfabet od tyłu i ze swym prezentem wróciła na miejsce.

Fretka sięgnęła po kolejny upominek.

- Phineas Flynn - wyczytała na głos i rozejrzała się. - No gdzie go wcięło? - zapytała rudowłosa lekko rozeźlona. - Iza skocz po niego, a ja przejdę dalej. Vivian Garcia-Shapiro.

Izabela poderwała się prędko z fotela i wyszła z salonu.

Poszukiwania Flynna nie zajęły jej wiele czasu. Już po chwili znalazła go w przedsionku wraz z "tą niebieskowłosą dziewczyną". Para całowała się namiętnie pod jemiołom.

Czarnowłosa zamarła wpatrzona w zakochanych. Nie spodziewała się, że tych dwoje łączą tak zażyłe relacje. Nie przypuszczała wcześniej, że Phineas może się całować z kimkolwiek innym niż ona sama. W tej chwili była tak zdezorientowana, że nie wiedziała co ze sobą zrobić.

W końcu Fineasz oderwał się od Nazz. Ponad ramieniem czerwonowłosego, Jefferson dostrzegła stojącą w progu brunetkę.

- Izabela - zawołała dziewczyna.

Na to imię Phineas odwrócił się ku Shapiro.

- Coś się stało? - zwrócił się do niej bez cienia zmieszania. Nie przejmował się w najmniejszym stopniu, że Shapiro wszystko widziała. Dziś zrozumiał, że to Nazz kocha i to z nią chce być. Był gotów by wszyscy dowiedzieli się o ich związku. Izabela przestała się dla niego liczyć.

- Fretka cię wyczytała. Masz odebrać swój prezent - wymamrotała sucho czarnowłosa, po czym odwróciła się i odeszła.

- Co jej jest? - zapytała Nazz, zwracając uwagę na oschły ton Shapiro.

- Od lat zadaję sobie to pytanie - odparł czerwonowłosy z westchnienie. - Lepiej już chodźmy. Fretka jest gotowa powiesić nas na świątecznym drzewku, jeśli popsujemy jej święta.

Ty kochanie

Chociaż wszystkie światła świecą wszędzie
Tak jasno
I słychać śmiech dzieci
Wypełniający powietrze
I wszystkie śpiewają, a
A ja słyszę dzwonki sań
Mikołaj nie chce przynieść mi tej jednej rzeczy,
której potrzebuję

Ja tylko chcę żeby przyniósł moje kochanie do mnie.

- Jesteś pewny, że to dobry pomysł? - wyszeptała DS.

Wraz ze Scottem stała przed niewielkim mieszkankiem w bloku. Chłopak z szerokim uśmiechem na ustach zapukał do drzwi.

- Oczywiście Daniello, to znaczy DS. Czas byś poznała własną rodzinę.

Drzwi mieszkania otworzyły się i oczom brązowowłosej ukazała się kobieta w średnim wieku. Daniella zaniemówiła. Wyglądała dokładnie tak jak ją zapamiętała. Delikatne rysy twarzy, błyszczące oczy. Nigdy nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek ją ujrzy.

- W końcu jesteś! - Ucieszyła się kobieta przytulając Scotta.

Że usłyszy jej głos.

- A to dziewczyna o której mi pisałeś? - zapytała dostrzegłszy DS. - Miło cię u nas gościć - oznajmiła i przytuliła nastolatkę.

Że poczuje jej zapach i będzie mogła się do niej przytulić.

- Jak się nazywasz dziecko?

- Da-alia - proszę pani.

- Zatem Dalio, witaj w rodzinie.

Kobieta zaprosiła przybyszy gestem do środka.

Gdy tylko agentka przekroczyła próg mieszkania uderzyło ją ciepło bijące z mieszkania i zapach świątecznych potraw. Po raz pierwszy od lat, spędzi święta w gronie rodziny. W gronie swojej rodziny.

Nie chcę dużo na święta,

tylko o to proszę
Chcę po prostu zobaczyć mojego skarba
stojącego tuż za moimi drzwiami
I tylko chcę jego na własność
bardziej niż mógłbyś to sobie wyobrazić
Spełnij moje marzenie,
wszystko co chcę na święta to Ty.

Wszystko co chcę na święta to Ty, Kochanie
Wszystko co chcę na święta to Ty, Kochanie
Wszystko co chcę na święta to Ty, Kochanie

Wszystko co chcę na święta to Ty, Kochanie.
t - b - eFunnyFrankyGaleria
Serie
Ja i ty
Historia Fineasza i Izabeli | Historia Ferba i Danny | Historia Fineasza i Ferba
Story
Partnerka | Zmiana ról | W niepamięci | Powrót do przyszłości | Deszczowa piosenka | Wesołe miasteczko | Stary znajomy | Nagrodzeni | Ta inna rzeczywistość | Pokonać strach | W odwiedzinach | Szach-Mat | Misja-wieloświat | Etap II | Senna wycieczka | Po drugiej stronie lustra | Powrót Nazz | Magiczna noc | Przygody Agenta Spika | Bo tak | Bom.ble's | Nic specjalnego | Historia, która nie miała się wydarzyć | Melodia dla nikogo | Łapaj karpia | Tomato kolor czerwieni | Wymiar Omega | Pieprzem w oczy | Wakacyjna nutda | Na zawsze Niebieska
Wymiar Omega
Południe | Dokąd nogi poniosą | Polowanie na niedźwiedzia | Orchidea | Sekwencja zdarzeń | Front wyzwolenia Ziemi | Alternatywna rzeczywistość | Na otwartej wodzie | Daj się ponieść | Szklane ideały
Wędrując przez życie
prolog | Powroty | Pożar | Rozmowa | Zmiany | Diagnoza | Spotkanie | Komplikacje | Prawdziwy przyjaciel | Cała prawda | Agent na medal | Oręż | Nadzieja nie umiera | Uśmiechnij się | Droga zrozumienia | Sztuka niekochania | Kto sieje wiatr | Sposób ziszczenia | Prawda o tym co było | Kalejdoskop zdarzeń | Czas wyboru | Nieznane | Tańcząc na rozbitym szkle | By ocalić | Niezniszczalność | Kiedy zapragniesz | Koszty straconych szans | Chwila wytchnienia | Żyj i pozwól żyć | Serce na dłoni | Złodzieje czasu
Inni my
prolog | Osiem lat później | Misja rekreacja | Propozycja | Zostańmy agentami | O.W.C.A. | Szkoleniowiec | Nocna przechadzka | Pierwsze koty | Kropla w morzu | Agent na medal | Historia pewnej maski | Na rozstaju | Uśmiechnij się | W mrokach nocy | Sztuka niekochania | Nie bój się cieni | Stokrotka | Czarna Owca | Przyszłość w przeszłości | Czas wyboru | Żądza krwi | Tańcząc na rozbitym szkle | U wrót piekła | Pocałunek śmierci | Jail-Jelly | Pieśń żniwiarza | Chwila wytchnienia | Dowody nadziei | Bez powrotu | Ostatni list
Drobny szczegół
Harmonia relacji | Grając pierwsze skrzypce | Na ratunek sytuacji | Na skraju jutra
Omnia vincit Amor
(pisane wspólnie z NaluChan )
Decyzja | Samokontrola | Rozstanie | Pomocnik | Rewers | Iron Taro | Księżyc | Kres
Zastępowe opowieści
(pisane wspólnie z Sara124)
Nowa droga | Nowa w zastępie | Pierwsza prawdziwa miłość | Bitwa zastępów
Kroniki Świata Wynurzonego
(pisane wspólnie z VictoriaBlue )
Rozdział 2 | Rozdział 4 | Rozdział 6 | Rozdział 8 | Rozdział 10 | Rozdział 12 | Rozdział 14
Pełnometrażowe
Powiązane z seriami
Po sławę i nachos! | Heca jajeczna | Wodny zamach | Fineasz u dentysty | Dawno temu w przedszkolu | W tańcu | Kwaśne winogrona i słodkie cytryny | Ślub, węże i antagonista | Sto rad jak być szczęśliwym | Mon héros
Niepowiązane z seriami
Klejnot oceanu | Kajmakowy sok | Kęs smutku
Pisane z innymi użytkownikami
*Opko na nudę (pisane wspólnie z NaluChan )
Bohaterowie
Pierwsze pokolenie
Daniella Shine | Nazz Jefferson | DS | Paulin Heller | Scott Shine | Natalie Middleton | Malcolm Morgan | Colin McAdam | Simon Graham | Marcus Arres | Penny | Vanillia | Hanna Taylor | Ludwik Klaus Wulfryd Tyberiusz Gugungtenpruljungingen IV | Wampirzyca
Drugie pokolenie
Summer Flynn | Camille Tjinder | Nathan Van Stomm | Gavin Van Stomm
Inne
Piosenki
Zatrzymać czas | Zaśpiewaj | Złamana obietnica | Za drzwiami | Wybacz | Raz, dwa, trzy... | Pszczoły, ule i wosk! | Piekielny pocałunek | Melodia dla Nikogo | Kołysanka Sleepy Soul | Hymn Proczadzikowców | Dzika muzyka | Deszczowa piosenka | Czy to miłość?
Rodziny
Rodzina Shine
Lokalizacje
Ogródek rodziny Flynn-Fletcher | Wzgórze Izabelli | Grandville | Jail-Jelly | Quarta | Wymiar Omega
Organizacje
Front Wyzwolenia Ziemi | ROOCS | Trybunci | Saturn H.O.M.E.
Przedmioty i wynalazki
Przygody Agenta Spika
Fanon Miraculum
Jednostrzałowce
Niepowstrzymani
Rogalik prawdę Ci powie | Derpy roku | Echo przeszłości | Z nastaniem nocy | Tam, gdzie latają Akumy | Derp na Biedroblogu | W świecie Fan-Fiction | Zabawa w bohatera | (Nie)zapomniana historia | Nieplanowana przygoda z Mary Sue | Dzieje Plaggi i Ed | Mistrz kierownicy | Elfie zamieszki | Ogrzana afera | Pomocna dłoń | Koniec bezczynności | Czemu się nie uśmiechasz? | Nienazwane
Nieobecni
Derp na nowej drodze
Niewolni
Pragnienie sprawiedliwości
Inne
Histogariusz
Bohaterowie
Postaci
Aleksis Lefiampi | Edith Frasinati | Daniel Sorel | Francesca Bonnetty
Kwami
Odda | Zabb | Poogo | Arria | Tosuu