FANDOM


Magiczna noc

Story
FiF STORY
STORY 18

"Magiczna noc"

Twórca: funnyFranky
Sezon: 3
Numer odcinka: 2/18
Opublikowano: 5 lipca 2014
Chronologia
Poprzedni: Powrót Nazz
Następny: Przygody Agenta Spika

Fineasz i Ferb ruszają do szkoły. Rozpoczyna się nowy rok szkolny w związku z tym Izabela postanawia urządzić piżama party. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem.

Bohaterowie

Lokacje w odcinku

Fabuła

Danny stała przed drzwiami z olbrzymim napisem "SALA 221". Dziewczyna przełknęła głośno ślinę, wzięła głęboki oddech i pchnęła drzwi gabinetu. Jej oczom ukazał się istny harmider. Wszędzie rozbrzmiewały radosne głosy i śmiechy dzieci, które po dwóch miesiącach rozłąki z powodu wakacji, znów mogły spędzać ze sobą czas. Dookoła śmigały kolorowe samolociki i papierowe kulki. Nikt nie zwrócił nawet najmniejszej uwagi na Nową.

Danny korzystając z okazji niepostrzeżenie udała się ku wolnemu miejscu na samym końcu klasy, tuż przy oknie.

Jedenastolatka usiadła na krzesełku i rozejrzała się po klasie. Szybko przeliczyła wszystkich obecny. Z nią było dziewiętnaście osób z czego znaczna część klasy to chłopcy. Dziewczyn było pięć. Trzy dziewczyny na samym przedzie klasy rozmawiały ze sobą i głośno się śmiały, to one robiły największe zamieszanie i hałas. Czwarta dziewczyna siedziała tyłem do niej na blacie stolika dwa miejsca dalej i rozmawiała z blondwłosym chłopcem. Miała kręcone, kasztanowe włosy w których można było dostrzec niebieskie pasemka. Piątą dziewczyną była oczywiście ona sama.

W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i weszła przez nie niska starsza pani. Na jej widok klasa natychmiast umilkła. Kobieta odchrząknęła kilka razy i rozpoczęła.

- Witam was serdecznie, po wakacjach. Widzę, że wszyscy są cali i zdrowi i, że w tym roku wyjątkowo nikt sobie niczego nie połamał. Mam nadzieję, że wakacje mieliście udane. - Klasa odmruknęła, że było całkiem nieźle. - No to się cieszę. Zanim zacznę moje tradycyjne paplanie,chciała bym wam kogoś przedstawiać. W tym roku będziemy mieć nową uczennicę, Daniellę Shine. Daniello pokaż się gdzie jesteś? - Danny posłusznie wstała z krzesełka. - O tu jesteś. To może chodź tu do nas na środek i przedstaw się klasie.

Brązowowłosa na chwiejnych nogach ruszyła ku środkowi klasy, zatrzymała się tuż przy nauczycielce i stanęła twarzą to pozostałych uczniów.

- No śmiało - zachęciła ją wychowawczyni. - Powiedz coś o sobie.

- Więc... Nazywam się Daniella Shine i już prawie od miesiąca mieszkam w Danville. Przeprowadziłam się tu z Okręgu Czterech Stanów. Mam starszego brata o imieniu Scott. Moim ulubionym zajęciem jest budowanie dziwnych urządzeń. Nie umiem pływać, ani gotować. Mam dziobaczkę, którą nazwałam Pennyline, ale ona bardzo nie lubi tego imienia i woli jak się do niej mówi Penny. Jest naprawdę wspaniałym zwierzakiem i moją najlepszą przyjaciółką. Penny jest bardzo ułożona i kulturalna, nigdy nie załatwia się na dywan, i je z zamkniętą buzią. Jest bardzo zajętym zwierzęciem, ale w wolnym czasie często się ze mną bawi, lubi też czytać komiksy o "Przygodach Agenta Spika". Coś więcej? - zwróciła się do wychowawczyni.

- Dobrze - odparła kobieta po chwili. - Na razie wystarczy. Usiądź - Danny pośpiesznie wróciła na miejsce. Jej zdaniem takie przedstawianie się było głupie, nikogo to w końcu nie interesuje. - To może teraz ja się przedstawię. Nazywam się Christine Nad, jestem nauczycielką matematyki, a także wychowawczynią klasy. No ale do rzeczy - i tu zaczęło się standardowe paplanie.

Po jakiś piętnastu minutach rozległo się pukanie, wszyscy zwrócili swe spojrzenia ku drzwiom.

- Proszę wejść! - zawołała matematyczka. Drzwi się otworzyły, stał w nich Ferb, Nazz i Buford. - Co was do mnie sprowadza? - zapytała pani Nad przyglądając się trójce dzieci z zainteresowaniem.

Nazz jak zwykle uśmiechała się psychopatycznie. Ferb spoglądał na nią jak by chciał ją zamordować i zapewne chciał. Buford stał nieco z tyłu i wyglądał jak typowy szkolny osiłek z tępym wyrazem twarzy, zawsze tak wyglądał będąc w gabinecie matematycznym.

- Pan Grenn prosi panią o pomoc. Irving znów zaklinował się w drzwiach gabinetu i klasa nie może wyjść - oznajmił Ferb z pełną powagą.

Christine westchnęła ciężko. Przeprosiła klasę po czym wyszła za trójką uczniów.

Nie minęła minuta, a w klasie znów zapanował ogólny harmider.

Danny już miała zamiar niezauważona wymknąć się z sali, gdy ktoś do niej podszedł. Była to jedna z dziewczyn siedzących z przodu klasy. Miała jasne blond włosy i błękitne oczy. Dziewczyna uśmiechnęła się do Danielli serdecznie.

- Cześć, jestem Natalie - przedstawiła się.

- Cześć. Jestem...

- Tak wiem jesteś Daniella, przedstawiałaś się nam przed chwilą - przerwała jej Natalie i kontynuowała. - Jeśli chcesz to możesz się do nas przyłączyć. No wiesz do naszej paczki.

- I co, ty pewnie jesteś przywódczynią tego stada?

- Stada?

- Paczki znaczy...

- No można tak powiedzieć... To jak przyłączysz się? No wiesz dziewczyny muszą trzymać się razem.

- Och... To dlaczego tamta dziewczyna siedzi sama? - zapytała Danny wskazując na kasztanowłosą.

- Ivette to dziwaczka - odparła krotko Natalie, nawet nie spoglądając na wskazaną dziewczynę. - Jest chłopczycą i w ogóle nie pasuje do naszej paczki. Ale ty to co innego.

- Ty mnie nawet nie znasz - oznajmiła poirytowana jedenastolatka.

- Ale widzę, po tobie, że się do nas nadajesz - odparła blondyna uśmiechając się krzepiąco.

Danny zerknęła to na Natalie to na Ivette.

- Wiesz wydaje mi się, że Danny wolała by się jednak przyjaźnić z Ivette niż z tobą.

- Danny? - zdumiałą się Natalie.

- W sensie... Wolałabym ja, przyjaźnić się z Ivette niż z takimi jak ty - odparła brązowowłosa i uśmiechnęła się sztucznie.

Natalie prychnęła po czym wróciła do swoich psiapsiółek.

Siedząca dwa miejsca dalej Ivette odwróciła się ku Danielli i uśmiechnęła serdecznie. Ten jeden uśmiech wystarczył by dziewczyna zdała sobie sprawę, że Iv wszystko słyszała.

Kilka minut później wróciła pani Christina. Z jej wyrazu twarzy można było odczytać, że odblokowanie drzwi było nie lada wyczynem. Kobieta kontynuowała swój monolog, rozdała wszystkim plan lekcji, po czym kazała uczniom udać się do domu.

Danny prawie wybiegła z klasy i udała się w kierunku swojego domu. Już prawie się udało, byle nikt jej teraz nie zatrzymał...

Wtem ktoś krzyknął jej imię. Dziewczyna zatrzymała się jak wryta i odwróciła. Szła ku niej Ivette wraz z blond chłopakiem o brązowych oczach.

- Ja chciałam się tylko przedstawić - oznajmiła kasztanowłosa na wydechu. - Ja jestem Ivette, a to mój przyjaciel Artur. Chciałam ci podziękować, za to co powiedziałaś Natalie, to było bardzo miłe.

- Mówię co myślę - odparła dziewczyna wzruszając ramionami.

- No tak czy inaczej... Wielkie dzięki. Jeśli byś chciała iść gdzieś ze mną i Arturem to...

W tym momencie do stojącej trójki podbiegła Nazz. W ręku trzymała kawałek porysowanej kartki.

- Danny... Zobacz - wydyszała łapiąc oddech i opierając się jak gdyby nigdy nic o ramię Artura. - Zobacz co Ferb napisał! - i wcisnęła Danielli kartkę do rąk.

Nim brązowowłosa zdążyła przeczytać napis na kartce ktoś wyrwał jej ją z rąk. Danny zerknęła na złodzieja. Był to Ferb. Zielonowłosy pospiesznie zmiął kartkę i nie wiedząc co z nią zrobić zjadł.

- Ale z ciebie głąb - oznajmiła Niebieska kręcąc z niedowierzaniem głową.

- Azcebeedza - wymamrotał chłopak. Przełknął papier i powtórzył. - A z ciebie przebrzydła jędza. Cześć Danny.

- Cześć wam.

- Kim są twoi znajomi? - zapytał zielonowłosy spoglądając na Iv i Artura. Jego spojrzenie na ułamek sekundy dłużej zatrzymało się na blondynie.

- To jest Ivette i Artur, moi nowi koledzy z klasy - odparła dziewczyna.

- Miło nam poznać - powitała ich radośnie Nazz. - Ja to Nazz a ten zielonokudły to Ferbotroniks.

- Ferb, po prostu Ferb - oznajmił zielonowłosy zażenowany zachowaniem przyjaciółki. - Danny co robisz później bo pomyślałem, że byś do nas wpadła.

- Wybacz Ferb, ale dziś nie mogę. Mam sporo spraw na głowie.

- Och rozumiem. Wracasz już do domu? Może cię odprowadzić?

- Nie, nie musisz.

- Dobra... no to pa - i oddalił się.

Nazz w podskokach udała się za nim, drąc się mu nad uchem.

- Chyba się dziewczyna w końcu na tobie poznała.

Po chwili do dwójki przyjaciół dołączyli pozostali Buford, Baljeet, Malcolm, Fineasz i Izabella.

Danny pozostała z Ivette i Arturem.

- Więc znasz Fineasza i całą resztę? - zdumiała się kasztanowłosa.

- No mieszkają w okolicy to się z nimi zaprzyjaźniłam - odparła dziewczyna beztrosko.

- Ach... Jak co... To wiesz...

- Tak. Wielkie dzięki za propozycję. Z chęcią kiedyś się z wami gdzieś wybiorę, tylko dziś niestety nie mam czasu.

- W porządku. No to na razie.

Dzieci pożegnały się i rozeszły. Danny ruszyła ku przedmieściom, a Ivette i Artur do centrum miasta.

Po kilkunastu minutach brązowowłosa dotarła do domu.

- Cześć siostra - powitał ja na wstępie Scott. - Dobrze, że już jesteś. Ja nie wiem co ta twoja Penny tak świruje, ale odkąd wróciłem z twojego pokoju dobiegają... Dziwne i niepokojące dźwięki. Chciałem to sprawdzić, ale drzwi są zamknięte i nie mogłem wejść.

- Dzięki Scott. Spoko zajmę się tym - odparła Daniella i wspięła się po schodach do swego pokoju.

Podeszła do drzwi i załomotała pięścią.

- Otwórz mi no! No to ja wróciłam już.

Drzwi otworzyły się, stała w nich Penny. Futerko miał pokryte smarem, a w łapie trzymała wiertarkę.

- Właź i zamknij drzwi - bąknęła dziobaczka i wróciła do przerwanej czynności.

Dziewczyna posłusznie wykonała co jej przyjaciółka nakazała i położyła się na łóżku. Tymczasem Penny wierciła coś przy olbrzymiej maszynie.

- Długo to jeszcze potrwa? - zapytała sięgając po komis "Przygody Agenta Spika" i otwierając go na pierwszej stronie. - Chcę w końcu odzyskać swoje ciało.

- Nie denerwuj mnie. Trzeba było mi wczoraj nie zalać stabilizatora neuronowego oranżadą.

- To  był wypadek! - zawołała dziewczyna i przewróciła stronę w komiksie.

- Wypadek przez który zamieniło nas ciałami - warknęła Daniella w ciele Penny.

- Mogło być gorzej - oznajmiła Penny w ciele Danny.

Pół godziny później nic nie wskazywało na to by dziobaczka Danny posunęła się w naprawianiu urządzenia.

- Może ci pomogę? - zaproponowała dziewczynka Penny.

- Nie dziękuję, poradzę sobie.

W tym momencie doszło do niewielkiej eksplozji. Danny powoli odwróciła dziób ku przyjaciółce i oznajmiła.

- Wiesz... Chyba będziesz musiał mnie poudawać jeszcze przez kilka dni...

- Zapowiada się ciekawy tydzień, nie ma co... - bąknęła Penny.

Ciąg dalszy

Fineasz i Ferb - story

CZĘŚĆ 2

CZĘŚĆ 3

CZĘŚĆ 4

CZĘŚĆ 5

CZĘŚĆ 6

CZĘŚĆ 7

CZĘŚĆ 8

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki