FANDOM


Malinki

No Screenshot 2
Autor: EkawekaDxC
Opublikowano: 23.02.2017
Malinki - krótkie opowiadanie pisane z punktu widzenia Sophie.

Bohaterowie

Fabuła

UWAGA!
Poniższy tekst może zawierać wątki i/lub słownictwo niestosowne do twojego wieku.
Czytasz na własną odpowiedzialność.

Karmiliście kiedyś dziecko?
Berbeć niejadek często zamyka buzię i nie przyjmuje pokarmu. Nie ważne jak mama ładnie prosi, ono nie chce. Chyba, że rodzic sięgnie do starych, dobrych metod.
"Zjedz za mamusię, zjedz za tatusia".
Od zawsze wydawało mi się, że jest to dość dziwny rodzaj szantażu. Co będzie gdy dana łyżeczka była "za babcię", a dziecko jej nie zje? Babcia umrze? Albo obrazi się i nigdy nie odezwie?
Jako dziecko w to wierzyłam. Na przestrzeni lat zdążyłam zapomnieć o tej zasadzie, aż w końcu, w wieku 24 lat znów sobie o niej przypomniałam. Gdy nie chciałam jeść, a w pobliżu nie było nikogo, kto by mnie nakarmił.
Psycholog stwierdził u mnie depresję. Zapisał leki, przepisał skierowanie do psychiatry, jednak wszystko to zignorowałam. Zdaję sobie sprawę, że szkodzę tym wyłącznie sobie, jednak nie mam w sobie wystarczająco dużo sił, by się ratować. Zmuszenie się do jedzenia i tym samym, uratowaniem się od śmierci głodowej, było i tak dużym sukcesem.
W moim domu jest cicho, ponieważ mieszkam w nim sama. Na zewnątrz też panuje cisza. Nie dopuszczam do siebie odgłosów ludzi, pojazdów, czy innych. Dla mnie cały ten świat i tak nie istnieje.
Patrzę na miskę z malinami. Po chwili namysłu, sięgam jedną.
- Za mojego tatę.
Mężczyzna otwiera portal do innej rzeczywistości. Uśmiecha się, nie mogąc doczekać się co go czeka po drugiej stronie. Jego córka stoi obok. Również się cieszy, na jej twarzy widnieje uśmiech podekscytowania.
- Kiedy wrócisz? - pyta, trzymając w dłoni aparat pożyczony od Irvinga. - Mam robić zdjęcia do prasy?
- Myślę, że niedługo. - odpowiada, nie mogąc oderwać wzroku od portalu. - Rób, będziemy sławni słońce.
Uśmiech blondynki poszerza się. Robi pierwsze zdjęcie, które uchwyca naukowca przy błękitnej ścianie. Adventure posyła jej ostatni uśmiech, po czym przekracza granicę.
Nigdy więcej nie przeszedł przez nią ponownie.
I zjadłam pierwszą malinkę.
Nie mam pojęcia co go tam spotkało i dlaczego nie wrócił. Takie uczucie jest najgorsze. Liczysz się z tym, że ukochana osoba mogła umrzeć, a jednocześnie masz cień nadziei, że jednak żyje. Nie możesz tego jednak sprawdzić, ani tym bardziej pomóc tej osobie. To niesprawiedliwe.
Wzdycham ciężko, biorąc kolejny owoc w dłonie.
- Za Irvisia.
Jest już nieco starsza. Mniej radosna, jednak lekki uśmiech ciągle widnieje na jej twarzy. Trzymając w dłoni fioletowego tulipana, idzie w stronę domu swojego chłopaka.
Otwiera drzwi. Nieco dziwi ją fakt, że są otwarte, jednak nie poświęca temu wiele uwagi. Bardziej dziwi ją wszechobecna cisza. Zupełnie jakby nikogo tu nie było, jednak Du Bois napisał SMSa z prośbą, by przyszła.
Niepewnie stawia kroki na schodach, prowadzących na drugie piętro. Zaczyna czuć się dziwnie, jakby ktoś ciągle ją obserwował. Czuje się, jakby jakaś osoba bez przerwy miała ją na celowniku.
Trzęsącą się dłonią otwiera drzwi do jego pokoju.
Krzyczy z przerażenia, widząc powieszone ciało Irvinga. Chudy chłopak zwisa pod sufitem, patrząc na nią wpół otwartymi oczyma. Jest siny i martwy. Blondynka osuwa się na ziemię, a strach paraliżuje ją całkowicie. Potrafi tylko krzyczeć.
I zjadłam drugą malinkę.
Opieram się o oparcie fotelu, zatapiając wzrok w suficie. Nigdy nie dowiedziałam się, dlaczego mój ukochany odebrał sobie życie, jednak przez cały czas czuję się przez niego obserwowana. Uczucie będącej na wiecznym celowniku sprawiała, że przez te wszystkie lata straciłam radość z życia. Został ze mnie jedynie ten wrak człowieka.
Mimo to, sięgam po kolejną.
- Za Nazz.
Niebieskowłosa dziewczyna pakuje walizki. Obok jest jej kuzynka, która podaje jej rzeczy. Nazz stara się nie płakać, jednak to wszystko okropnie ją przytłacza. Sophie widzi, jak bardzo trzęsą jej się dłonie. Po krótkiej chwili, łapie ją za rękę, z uśmiechem patrząc w jej smutne oczy.
- To nie koniec świata. - mówi brązowooka, starając się ją jakoś pocieszyć. - Wyjedziesz, wrócisz. Tak często bywa, poważnie.
- No tak, ale.. - tu urywa, przygryzając lekko wargę. - To nie uczciwe. Czy to moja wina, że tata znalazł sobie pracę na końcu kraju? No i mówiłam, że mogę mieszkać u wujka Francisa, albo nawet u ciebie, ale nie chciał o tym słyszeć. No i wychodzi na to, że za wszystko płacę ja.
- Nie martw się. Zawsze w końcu będziemy mogły utrzymywać kontakty przez internet.
Były szanse na przyjaźń do końca świata.
Sophie jeszcze tego samego dnia pożegnała swoją kuzynkę na lotnisku. Widziała jak wsiada do samolotu i jak wzbija się w powietrze.
Poniekąd nawet jej zazdrościła.
Ale szybko jej przeszło, gdy następnego dnia usłyszała o katastrofie lotniczej. Nikt nie przeżył.
I zjadłam trzecią malinkę.
Nazz była wyjątkowa. Nazz jest wyjątkowa. Była moją kuzynką, ale w sercu pamiętam ją jako przyjaciółkę. Najlepszą, jedyną powiernicę, która wiedziała o mnie wszystko. Moje tajemnice wzięła ze sobą do grobu, jak obiecała.
Nie chcąc znów płakać, wzięłam w dłonie kolejną malinkę.
- Za Taylerka.
- Nie martw się, to że ona jest moją dziewczyną, nie znaczy, że o tobie zapomnę.
Tego dnia Tayler jest nie swój. Wie, że po odejściu Nazz Sophie jest przygnębiona, jednak on sam miał w sobie zbyt mało sił, by przekazać choć odrobinę przyjaciółce. Uleczył się na swój własny sposób. Zakochał się.
Ze swoją dziewczyną spędza masę czasu, dlatego Sophie jest zazdrosna. Tęskni za czasami, w których Tayler poświęcał jej masę swojego czasu. Najbardziej jednak obawia się, że on pewnego dnia całkowicie o niej zapomni.
I ten dzień właśnie nadszedł.
- Wolałabym żebyś został. - mówi, patrząc mu prosto w oczy. - Nie chcę być tu sama.
- Przecież nie jesteś. - odpowiada, gładząc jej policzek. - Będzie dobrze. Przysięgam, nic nie jest w stanie oderwać mnie od ciebie. Może i będą dzielić nas odległości, ale proszę, zrozum mnie. W Nowym Yorku mamy możliwości i pracę. W sumie, to po cichu liczę, że tam do nas dołączysz. Czego oczekujesz od Danville?
- Ludzi.
Chłopak wzdycha ciężko. Kątem oka widzi, jak jego dziewczyna czeka zniecierpliwiona w samochodzie. Muszą ruszać ku lepszemu światu. - Kontakt nam się nie urwie. - Mówi na pożegnanie, całując ją w policzek. - Obiecuję.
Nie wierzy w to. I ma rację.
I zjadła czwartą malinkę.
Kontakt z Taylerkiem urwał się po roku. Urodziło mu się dziecko, miał pracę i żonę. To normalne, że nie miał już czasu na przyjaciółkę z dzieciństwa. Nie mam do niego żalu, tylko strasznie tęsknię. Chciałabym, by chociaż raz zadzwonił i opowiedział co u niego.
Mam dość malin, jednak muszę to dokończyć. Dla tych, którzy odeszli.
Biorę w dłonie kolejną.
- Za Ginny, Hermionę i Jolie.
Blondynka i Czarnowłosa siedzą w korytarzu szpitalnym. Obok jest i Hermiona. Cała trójka, gdyż tylko tyle zostało z Proczadzikowców, czekają, aż lekarz pozwoli im zobaczyć się z Jolie. Ich przyjaciółka walczyła od wielu lat z białaczką, jednak dopiero teraz jej stan pogorszył się na tyle, by w trybie natychmiastowym przenieść ją do szpitala.
Sophie spogląda na pozostałe. Obie wyglądają na przerażone, chociaż Ulaniuk jak zwykle stara się nie pokazywać swoich emocji. Ginger jest natomiast bardziej wylewna. Trzęsie się, a z jej oczu spływają pojedyncze krople łez.
- Nie płacz Ginn. - mówi Adventure, podczas gdy z jej twarzy nie można wyczytać kompletnie nic. - Jolie jest silna, da sobie radę.
- Kiedyś byliśmy większą grupą, nie uważacie? - wtrąca Hermiona, chcąc na moment odwrócić myśli od wizji śmierci kolejnej osoby. - Więc to chyba nie możliwe byśmy rozpadli się jeszcze bardziej, nie?
- To fizycznie niemożliwe. - odpowiada Sophie, starając się wymusić uśmiech.
Marne jej próby. Podobnie jak starania Ginger w powstrzymywaniu płaczu.
Po chwili do dziewczyn podchodzi lekarz. One, niczym ożywione szybko podnoszą się z miejsca, podchodząc do niego.
- Co z nią? - pyta niebieskowłosa.
Mężczyzna spuszcza wzrok.
- Przykro mi.
I zjadła piątą malinkę.
Hermionę i Ginny widziałam po raz ostatni na pogrzebie. Potem, podobnie jak w przypadku Taylerka, kontakt się urwał. Obie gdzieś wyjechały, chcąc odciąć się od przytłaczających wspomnień. Czy są szczęśliwe? Nie wiem, nie kontaktujemy się. Nie wiem nawet czy żyją. Czuję odruchy wymiotne, a w misce ostatnią malinkę.
Czuję się sama. Niekochana, opuszczona i zniszczona od środka.
Każdego dnia budzę się z myślą, że znów kogoś stracę, chociaż nikogo już nie mam. Jednocześnie, każdego dnia patrzę na telefon, czy może któreś z moich przyjaciół nie zadzwoniło. Każdego dnia odkurzam teleporter z nadzieją, że może tata wróci. Każdego dnia oglądam wiadomości, modląc się w duchu, by wynaleziono lek na wskrzeszenie ludzi.
Nic takiego jednak nigdy nie ma miejsca.
A gdyby tak po malinach podać sobie coś innego? I tak nikt mnie nie powstrzyma.
Sama ta myśl jest dość dołująca.
Biorę więc w dłonie ostatnią malinę, uśmiechając się delikatnie. Czy mi się wydaje, czy może ktoś mnie woła?
Irving?
- Za mnie.
I zjadam szóstą malinkę.

Inne informacje

  • Opowiadanie nie jest powiązane z moimi innymi fanfikami.
t - b - eEkawekaDxC
Serie
Żyj i pozwól żyć
Nowe przyjaźnie | Pierwsza miłość, pierwsza nienawiść | Diretio
Bądźmy poważni
Wrześniowy bal | Sport to udręka | Poznaj wymiar Nyo | Kandydat do serca Stefy | Chwała Złemu Trio
Gloria i Slava
Prolog | Utopia | Wrak człowieka
Elektryczność
Ekstrawagancki Egipt | Apokalipsa | Ziemia Obiecana
Zakochany Ślązak
Ślązak w wielkim mieście
Niepowstrzymani
Wiadomość | Derpy roku | Tam, gdzie latają akumy | Dzieje Plaggi i Ed
Nasze królestwo
Hej krzyżaku! | Nadzieja dla dłużników | Przed obliczem śmierci po raz drugi | Nowe problemy | Kolacja z królem | Poradnik vs. miecz | Gastronomia i Świeżaki | Fandomowa gościnność
Pełnometrażowe
Twórczość własna
Zwykła historia miłosna | Rozkwitały pąki białych róż | O jeden kieliszek za daleko | Urodzinowe maliny | Największy sekret | Dwa światy, dwie płcie | Czekoladowa zdrada o posmaku krwi i siana | Tak bardzo cię nienawidzę | Sierpniowy krajobraz na Ziemi i Diretio | Rodzina doprowadzi cię kiedyś do grobu, lub na spotkania AA | Proczadzikowe konwersacje | W szponach fanonu | Malinki | Drogi Austrio | Challenge to miłość, challenge to nadzieja | Słowiańskie one-shorty | Citytalia | Zostań | A wygrała Portugalia! | Bella ciao Diretio | Proczadzikowa rocznica w wymiarze Nyo | Biały kot | Jarosław Kaczyński ratuje Gwiazdkę i Europę
Pisane z Sara124
Lemury, pistolet i proszek - czyli jak rozzłościć Stephanie | Ogórki, wesele i lekarz - czyli jak wytrącić Fretkę z równowagi | Miłość i krew - czyli jak przetrwać wojnę | Dwuwymiarowe zamieszanie | Nieobecność | Obecność | Strach | Granica wymiarów i wytrzymałości psychicznej]
Bohaterowie
Fineasz i Ferb
Pierwsze pokolenie
Hermiona Ulaniuk | Sophie Adventure | Loren Rarity | Scott Milton | Jeremi Rarity | Tatiana Milton | Amy Milton | Cassidy Monogram | Jully Aga | Jolie Martin | Romano Accardi | Tayler Stevenson | Colin McAdam | Charlie Flynn | Gabriella Flynn | Logan Chaves | Lucas Neumayer
Inne pokolenia
Lilith Rakastava | Crimson Monogram | Anette Wilson | Valmira Dziobak | Ridguś Pan Kot |
Drugi wymiar
Sophie Adventure | Logan Chaves
Miraculum
Pierwsze pokolenie
Edith Frasinati | Tomasz Płaszewski | Jeanne Cressey
Inne pokolenia
Zabb
Hetalia
Państwa
Kim Sang Hyeon
Miasta
Lesława Wasiluk | Władysław Gęsiorowski
Nasze królestwo
Pierwsze pokolenie
Królowa Paulina | Królewna Franciszka | Królewna Joanna | Wielki Mistrz Krzyżacki Sebastian | Lichwiarka Agata | Piratka Rebeca | Julian | Medyczka Aleksandra | Książę Trebor
Inne pokolenia
Królowa Radosława | Królowa Olena
Inne
Piosenki
Hymn Proczadzikowców | Przepis na proczadzikowe grzanki
Miejsca
Wymiar Nyo | Diretio | Pokój Taylerka | Królestwo Fandomu
Organizacje
Złe Trio | Proczadzikowcy | Sojusz Krwi | La Rossa
Rodziny
Rodzina Adventure | Rodzina Stevenson | Dynastia Fanowskich