FANDOM


Następca tronu

Niebieskowłosa tajemnica
No Screenshot 2
Twórca: EkawekaDxC
Numer odcinka: 16
Chronologia
Poprzedni: Od śmierci nie uciekniesz
Następny: Szaleństwo Scarlett
16 odcinek serii Niebieskowłosa tajemnica

Bohaterowie


Opis

Fineasz i Ferb naprawiają statek dzięki czemu główni bohaterowie przeżywają. W tym samym czasie Hermiona patrzy śmierci w oczy na rozkaz Scarlett. Poznajemy nowego bohatera-Brandona, syna tyranki.

Fabuła

Na statku panowała panika. Każdy jak najmocniej trzymał się fotela na którym siedział poza Bufordem i Loren którzy ze strachu wtulali się w siebie mając nadzieję, że to naprawi sytuację. Zielonowłosa poraz pierwszy nie miała pojęcia co robić. Nagle statek zaczął coraz szybciej pędzić w kierunku jakieś planety, a w Loren pojawiły się myśli o niechybnej zgubie. Na ich szczęście w Fineaszu obudził się jego geniusz.

-Mam pomysł!-wykrzyknął z zaangażowaniem rudowłosy-gdzie macie silnik?

-Zgadnij idioto!-krzyknęła w stronę chłopaka Loren ciągle sciskając Buforda

-Dobra, chyba już wiem

-Nie dacie sobie rady!-krzyknęła dziewczyna

-Nie pierwszy raz naprawiamy statek kosmiczny-mówiąc to Ferb jak najszybciej założył skafander, przypiął do niego linkę trzymającą go z pokładem i zaczął naprawiać silnik w przestrzeni kosmicznej. Wszyscy przyglądali się jemu z zaciekawieniem. Na ich szczęście statek zaczął zwalniać, aż w końcu Loren mogła swobodnie nim kierować. Fletcher wrócił na pokład statku gdzie wszyscy patrzeli na niego z podziwem. Wszyscy poza Fineaszem, dla którego tego typu wyczyny nie były niczym nowym

-Mówiłam że się uda-powiedziała Loren poprawiąjąc jednocześnie potargane włosy. Wszyscy patrzeli na nią z podniesioną brwią-co? Czasem nie mówię wszystkiego co myślę... Co się gapicie? Siadajcie na miejsca i czekajcie, aż pozwolę wstać.

W tym samym czasie rozkaz Scarlett wchodził w życie. Rudowłosa zostawiła swoich podwadnych wraz z przerażoną Hermioną. Oni dobrze wiedzieli jak pozbyć się wroga swojej Pani. Samo zabicie nie wystarczyło, najpierw trzeba delikwenta wykończyć, tak aby umierał w bulach. Nóż wiele razy przejeżdżał na jej ciele tak, aby nie zginęła od razu, ale żeby czuła ból. Dziewczyna nie mogła wytrzymać, zaczęła wyć z bólu jednak nic to nie dało.

Scarlett wyszła z pokoju wsłuchując się we wrzaski swojej ofiary. W pomieszczeniu obok zauważyła swojego trzynastoletniego syna-Brandona. Chłopak wydawał się przerażony tym co słyszy. Przywykł do wrzasków ofiar swej matki, ale nowym było dnia niego wschłuchiwanie się w cierpienie dziwczyny. Podczas gdy nienawidził każdego kto cierpi tam katusze nie wiedząc nawet kim dane osoby są, tak krzyk dziewczyny przeszywał go całego, był przerażony. Kobieta zauważyła to, kładząc na jego ramie swoją dłoń powiedziała najłagodniej jak potrafiła;

-Coś się stało, skarbie?

-Co? Nie, nic-po tych słowach zapanowała krótka cisza po czym chłopak kontynuował-nad kim tym razem się znęcasz?

-Nad wrogiem, nie martw się, ta osoba nigdy nam już nie zagrozi.

-A co ona zrobiła?-zapytał cichym tonem chłopak

-Stwarzała zagrożenie, poza tym nie interesój się polityką. Jeszcze nie przyszedł twój czas.

Po tych słowach rudołosa poszła do innego pokoju, a po niej wyszli mężczyźni z „pokoju tortur”. Ku zdzwieniu chłopaka wrzaski ucichły. Korzystając z okazji wszedł do pomieszczeni, a jego oczom ukazała się blada dziewczyna z opuszczoną głową. Wyglądała jakby nie było w niej już życia, jednak coś przyciągało go w jej stronę. Podniósł jej twarz, jego pierwszą myślą było jedno-jest martwa, jednak szybko zauważył, że jest po prostu nieprzytomna „mama powinna znależć sobie bardziej inteligentnych katów” pomyślał po czym ta zaczęła powoli otwierać oczy. Wyglądała na przerażoną, ale zbyt słabą, żeby chociaż wydusić z siebie jakie kolwiek słowo, cała była we krwi.

-Nie bój się-mówił ciszym głosem chłopak-ja ci pomogę

Mówiąc to rozwiązał sznury po czym oparł jej ręke o swoje ramie i zaczął prowadzić ją ku wyjściu tak, aby nikt ich nie zauważył. Gdy przekroczyli już bramy pałacu chłopak postawił ją pod mórem po czym usiadł obok niej.

-Dziękuję-powiedziała cicho Hermiona

-Nie ma za co, serio. Widzę, że jesteś trochę ranna.

-Tiaa, trochę.

Po tych słowach chłopak wyjął z kieszeni bluzy bandaże i wodę utlenioną

-Nosisz w kieszeni bandaże?-zapytała ze zdziwieniem niebieskowłosa

-Będąc synem największej dykatorki zawsze trzeba być przygotowanym-mówiąc to chłopak zaczął opatrywać jej rany. Hermiona dopiero w tym momencie zauważyła jego piękne, brązowe włosy, które skutecznie przyciągnęły jej uwagę. Jeżeli chodzi o wygląd, był jej ideałem, brunet o jasnej karnacji, dużych brązowych oczach i łagodnym usposobieniu.

-To... jesteś synem Scarlett, tak?-zapytała niebieskowłosa

-Tak. Wiem, że może dziwnie to zabrzmi, ale ona wcale nie jest aż tak bardzo zła jak myślisz. Władca nie powinien budzić miłości,a strach, żeby utrzymać swoje ziemie w całkowitym porządku. Chyba rozumiesz?

-Tak-dziewczyna nie chciała się z nim kłócić, zwłaszcza że przed chwilą uratował jej życie

-Twoje rany są poważniejsze niż myślałem. Tutaj tego nie załatwimy-mówiąc to spojrzał jej w oczy po czym kontynuował-dałabyś radę zaufać kolesiowi, którego znasz kilka minut?

-Jasne-odpowiedziała z uśmiechem Hermiona-i tak już sporo dziwnych rzeczy się wydarzyło.

Chłopak podniósł się, po czym podał jej rękę pomagając wstać. Dopiero w tym momencie zauważył jej duże, błyszczące czerwone oczy. Jego serce zaczęło bić szybciej, poraz pierwszy czuł te dziwne uczucie, nie wiedział jak to nazwać, jednak postanowił nie dać tego po sobie poznać i prowadził dziewczynę za rękę do jakiegoś miejsca.

-A tak z ciekawości, daleko jeszcze?-zapytała Sophie, jednak Loren nie przejmowała się nią zbytnio

-A pozwoliłam ci wstać?-po tych słowach wróciła do prowadzenia statkiem, jednak kontynuowała-jeszcze trochę, zajmij się czymś.

Blondynka ze złością usiadła obok Baljeeta, który postanowił zacząć z nią rozmowę

-Wiesz, mam dobre przeczucia. Myślę, że już niedłgo wrócimy na Ziemię, a ty jak myślisz?

-Mnie tam bardziej irytuje Loren, wkurza mnie tą swoją superowością i tak dalej...

-Nie jest najgorsza, widać że angażuje się w to co robi

-To niech da sobie spokój, nie wiem co Buford w niej widzi.

-On zawsze lubił twarde dziewczyny, takie które będą nim rządzić.

-Dziwak.

-Ej słonko, ja wszystko słyszę, wiesz?-oznajmiła sucho Loren, po czym Sophie tylko głupio się uśmiechnęła. Zielonowłosa przewróciła tylko oczami i prowadziła dalej. Zastanawiało ją jedynie co Baljeet mówił o Bufordzie, to co do niej czuje to zwykła przyjaźń, zauroczenie czy może coś poważniejszego. Na głowie miała jednak poważniejsze problemy, wjeżdżała akurat w strefę opanowaną całkowicie przez Scarlett, na każdym kroku można było zauważyć strażników. Dziewczyna błagała w duchu, aby tylko ich nie zatrzymali...

Inne informacje

  • Fretka, Irving, Buford i Izabela pojawili się w odcinku, jednak nie wypowiadali się ani razu
  • Tytuł "Następca tronu" odnosi się bezpośrednio do Brandona. Scarlett mówiąc do niego "Jeszcze nie przyszedł twój czas" sugerowała, że to właśnie on odziedziczy po niej władzę.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki