FANDOM


Dwie Hermiony

Niebieskowłosa tajemnica
No Screenshot 2
Twórca: EkawekaDxC
Numer odcinka: 27
Opublikowano: 22.04.2015
Chronologia
Poprzedni: Królowa zemsty
Następny: Powrót do domu
27 odcinek serii Niebieskowłosa tajemnica

Bohaterowie

Opis

Pomiędzy Amy, a Loren dochodzi do ostrej wymiany słów, co skutkuje bójką. Fineasz chce nauczyć swojego odpowienika podstaw budowy, co skutkuje niepowodzeniem. Izabela odnawia przyjaźń z Fineaszem, a Hermiona wiele dowiaduje się o swoich mocach.

Fabuła

Loren wpatrywała się w Amy wzrokiem pełnym nienawiści. Była gotowa ją zabić. Z kolei blondynka cieszyła się jej wściekłością, czuła satysfakcję. Uwielbiała gdy przez nią kogoś ponoszą nerwy, a Loren wprost czerwieniała ze złości.

-Ale po co?!-wykrzyknęła wściekła Loren.

-Twój tok myślenia w dalszym ciągu tkwi na Hawajach, co?

-Jakich Hawajach? O czym ty do mnie mówisz, człowieku?!

-Mieszkasz na Hawajach, prawda?

Latynoska spojrzała na blondynkę ze zdziwieniem.

-Nie ważne. Jakim prawem wtrącasz się w moje życie?!

-Ja mogę wszystko, jestem Amy Milton.-mówiąc to zbliżyła się do niej, po czym uśmiechnęła się triumfująco, a oczy zaczęły jej błyszczeć z ekscytacji.-Ja żądzę tym miastem i radzę ci o tym nie zapominać.

Kosmitka zaczęła tracić kontrolę nad sobą. Podniosła na nią rękę z zamiarem uderzenia jej, jednak blondynka szybkim ruchem złapała ją za nadgarstek i scisnęła z całej siły.

-Myślisz, że mi dorównasz?

Mówiąc to pchnęła ją w stronę ściany. Zielonowłosa była całkowicie zdezorientowana. Nie strach, a całkowita dezorientacja ją paraliżowała. Wtedy blondynka dostrzegła coś w rodzaju pilota wystającego z prawej kieszeni dziewczyny. Uśmiechnęła się wrednie, po czym w mgnieniu oka wyjęła urządzenie z kieszeni. Zanim jednak zdążyła się zorientować do czego to służy, poczuła silne kopnięcie w brzuch. Padła na ziemię a nad sobą ujrzała wściekłą Loren trzymającą pistolet.

-Nikt nie będzie mnie tak traktować.-powiedziała Loren patrząc na Amy ze stoickim spokojem.

______________________

-To proste, wystarczy tylko popodłączać kilka śrubek i popodłączać kable. To naprawdę nie jest trudne.-Fineasz już od kilku minut próbuje wyjaśnić swojemu trójwymiarowemu odpowiednikowi podstawy inżynierii.

-Ale ja nie umiem.-powtarzał do znudzenia trzeci Fineasz.

-Umiesz, tylko w to uwierz. Uwierz w swoje możliwości! Jesteś Fineasz Flynn!

-Nie umiem.

Fineasz tracił kontrolę nad nerwami. Zazwyczaj spokojny i opanowany chłopak teraz ma ochotę go zabić. Rudowłosy wziął głęboki wdech, po czym kontyunował.

-Potrafisz, tylko uwierz w siebie.

-Nie umiem.

Całą sytuację obserwowała Izabela. Z jednej strony śmieszyła ją owa rozmowa, z drugiej widziała iż jej przyjaciel traci kontrolę nad sobą. Podeszła do niego przy czym położyła dłoń na jego ramieniu.

-Spokojnie, Fineasz.-Powiedziała z uśmiechem meksykanka.

W tym momencie Flynn poczuł natychmiastową ulgę. Spojrzał na nią z uśmiechem po czym powiedział;

-Dzięki Izabela.

Dziewczyna spojrzała na niego z uśmiechem. Dobrze wiedziała, iż ich związek jest niemożliwy, jednak nie chciała go stracić. Wciąż go lubiła i to bardzo. Miłą sytuację zepsuła jednak Sophie.

-Hej gołąbeczki.-wtrąciła spokojnie Sophie.-To wszystko jest naprawdę urocze, ale teleporter sam się nie naprawi!

-Spokojnie, już zabieramy się do roboty.-zasalutował radośnie Fineasz, po czym złapał Izę za nadgarstek i razem z nią podbiegł do urządzenia. Sophie spojrzała radośnie na wykonywaną pracę. Wszyscy byli czymś zajęci;

-Jestem świetnym dowódcom.-powiedziała do siebie, po czym wróciła im pomóc.

Izabela była przeszczęśliwa. Dawno nie spędzała czasu z Fineaszem, bardzo jej go brakowało.

-Ona go zmieniła.-myślała-To już nie jest ten sam Fineasz, którego kochałam.

_______________

Obie Hermiony były już na miejscu. Trzeciowymiarowa niebieskowłosa spojrzała na swoją odpowiedniczkę niepewnie. Nie była przekonana co do jej zdolności. Nie wyglądała na pewną siebie dziewczynę obdarzoną zdolnościami o których inni mogą jedynie pomarzyć. Fakt, iż w jej rodzinie wszyscy byli w jakiś sposób „magicznie” uzdolnieni, jednak ona jako jedyna miała w sobie, tak wiele zdolności.

-Jesteś pewna, że masz jakie kolwiek zdolności nadnaturalne?-zapytała trzecia Hermiona.

-Tak, pewna jak jeszcze nigdy czego.-powiedziała entuzjastycznie pierwszowymiarowa Vitorówna.

-Skoro, tak. Powiedz, co potrafisz.

-Do tych czas jedynie łączyć pogodę z emocjami.

-I już?

-Nic więcej nie wiem.

-Nie chce mi się wierzyć, że jesteśmy jedną i tą samą osobą.

-Mnie też nie za bardzo.

Trzeciowymiarowa Hermiona spojrzała na swoją odpowiedniczkę jak na nic nie świadome dziecko. Bawiła ją niewiedza dziewczyny. Podczas gdy ona od najmłodszych lat uczona była o swoich mocach, tak jej odpowiedniczka nie wiedziała kompletnie nic.

-Dobra, zacznijmy od podstaw. Imię i nazwisko?

-Z drugim imieniem, czy bez?

Trzecia Hermiona walnęła facepalma.

-Dawaj wszystko.

-Hermiona Mihrimah Vitaris.-odpowiedziała dumnie pierwsza Hermiona.

-Brawo. Wiesz coś więcej?

-Nie jestem, aż taka debilna.

-Cieszę się twoim szczęściem.-stwierdziła sarkastycznie trzecia.-Podsumowując, nie wiesz kompletnie nic, twoja matka od wszystkiego cię izolowała, a twoim chłopakiem jest tandetny lizus.

-Fineasz nie jest lizusem.

-Mam to gdzieś. Chcesz coś wiedzieć, czy wracasz do niego z płaczem?

-To zacznij wyjaśniać.

Trzecia Hermiona zamrugała dwa razy oczami, po czym zaczęły świecić. Wyglądały jak dwie małe latarki świecące na czerwono latarki.

-Wow.-skomentowała zaciekawiona i podekscytowana pierwsza.

-A to jedynie początek.

Mówiąc to swoimi świecącymi gałkami przenikała wzrokiem swoją odpowiedniczkę. Po krótkim czasie pierwsza Hermiona zaczęła czuć palący ból w okolicach gałek ocznych. Zasłoniła bolące miejsce dłonią.

-Dobra, dobra, przestań już!

Trzecia jak na zawołanie zamrugała ponownie, a jej oczy wróciły do normalnego stanu.

-Jak to zrobiłaś?-zapytała pierwsza jednocześnie ocierając oczy.

-Normalnie, chciałam tego i się stało.

-Tak po prostu?

-Cała twoja moc zależy od siły woli. Musisz nad nią zapanować, a wszystko będzie super.

-A umiesz coś jeszcze?

-Pewnie, ale nie wiem czy to ogarniesz.

-Ogarnę, ale mnie naucz.

___________________

-Izabela wciąż nie zwraca na ciebie uwagi, co?-wyszeptała na ucho Baljeetowi, Mishtii.

-Bo jeszce nic nie wie. Poczekaj chwilkę.

Mishtii spojrzała na chłopaka ze zdziwieniem. Ten wstał po czym oświadczył donośnym tonem:

-Hej, ludzie mam wam coś ważnego do ogłoszenia!-po tych słowach spojrzenia wszystkich zwrócone były na jego osobę. Chłopak spojrzał z uśmiechem na Mishtii, po czym kontynuował.-Ja i Mishtii jesteśmy parą.

-Super.-skomentowała sucho Sophie.

-Wspaniale.-dodał równie oschle Irving.

Wtem do ogródka wszedł Buford. Wyglądał na wściekłego.

-Buford, wszystko gra?-zapytał Baljeet.

-Tak.-odpowiedział od niechcenia Buford.-Wszystko gra.

-A gdzie Loren?-zapytała Izabela.

-A bo ja wiem? Mam to gdzieś.

Izabela i Fineasz spojrzeli na siebie ze zdziwieniem.

______________________

-Loren, czy możesz mi do jasnej cholery powiedzieć co ty tu robisz?!-zapytał Jeremi.

Oboje znajdowali się na komisariacie policjii. Siedzieli na krzesłach ustawionych pod ścianą przed drzwiami siedziby komisarza. Obok nich siedziała wystraszona Amy.

-To bardziej skomplikowane.-odpowiedziała spokojnie Loren.

-Wiem już, że chciałaś zabić tą blondynę, a jakim cudem, ona jeszcze żyje?

-Nie moja wina, to było skomplikowane. Gdy już prawie zabiłam tę szmate, jakby znikąd zza rogu wybiegli policjanci. Ta planeta jest chora.

-Ta planeta żądzi się własnymi prawami. Jedno z nich mówi;”Nie zabijaj”.

-Skąd oni wzieli coś tak dziwnego?

-Nie mam pojęcia! Chodzi o to, że tutaj nie podnoś ręki na cywili.

-To ona zaczęła.

Po tych słowach Jeremi podniósł wzrok i spojrzał na siostrę ze zdziwieniem.

-Jak to ona?

-Normalnie. Ja się tylko broniłam.

-Skoro tak, to brawo. Całkowicie zastarszyłaś wroga.

Po tych słowach oboje spojrzeli na Amy. Siedziała w kącie skulona, cała się trzęsła. Loren i Jeremi zaśmiali się.

-Tylko jak to wytłumaczysz tym cwelom?-zastanowiła się Loren.

-A trzema im coś wyjaśniać? Jesteśmy z innego wymiaru, co nam mogą zrobić?

-Wsadzić naszych odpowiedników?

-Każdy się wyprze, trzecia Amy zrobi to samo.

-Hmm, chyba masz rację. Idziemy?

-Jasne. Ferb i reszta naprawili już chyba ten przeklęty teleporter.

Loren spojrzała z uśmiechem przed siebie. Na jej szczęście policjanci nie zwracali na nich najmniejszej uwagi. Oboje bez słowa mineli rozstrzęsioną Amy i wyszli na zewnątrz.

-To wyjaśnisz mi teraz o co się pokłóciłaś z Amy?

Po tym pytaniu, Loren posmutniała.

-O Buforda.

-Serio? O niego?

-Tak. Ta blond szmata poobkręcała zdjęcie moje i Ferba. Wyglądaliśmy na nim jak para, a Buford.. no wiesz!

-Uwierzył jej, a nie tobie?

-Tak.-powiedziała smutno Loren po czym zagryzła wargi. Miała wrażenie, że zaraz się rozpłacze i nie myliła się. Po kilku sekundach wybuchła płaczem, przytulając się do brata.-Ale co jest ze mną nie tak?-zapytała zapłakana kosmitka.

-Nie z tobą, a z nim.-pocieszał ją chłopak.-Wybrał tapirową blondynę, jego strata.

Przed jej oczami mignęły wszystkie chwile spędzone z Bufordem. Mimo że ich relacja dopiero się rozwijała, uczucie między nimi zdąrzyło rozwinąć się do tego stopnia, iż ona była w stanie oddać za niego życie. Wcześniej nie była pewna, ale teraz już wie, kocha go i nie chce go stracić.

_____________________

-Co jeszcze potrafisz?-zapytała zaciekawiona Hermiona.

-Między innymi lewitacja.-odpowiedziała dumna z siebie trzecia.

-Lewitacja? Jak?

-Mniej więcej, tak-mówiąc to pociągnęła się lekko ca włosy, a jej ciało uniosło się w górę.

-Super!

-Spróbuj.

-Ja?

-Pewnie, to nic trudnego. Pociągnij się za włosy i uwierz w siebie!

-Zgoda, spróbuję.-mówiąc to niebieskowłosa pociągnęła się za włosy, a oczami wyobraźni widziała siebie latającą wśród chmur. To było wspaniałe uczucie, czuła się wtedy wolna i nieograniczona. Nim się spostrzegła i ona uniosła się w powietrze.-Ej, udało się!

-A nie mówiłam?

-A co z tymi atakami i... no wiesz.

-To? To już zupełnie inna bajka.

Inne informacje


Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki