FANDOM


Zadzwoniłam do jej znajomych i sprawdziłam SMS'y.
- Karen do Heinza

Nowy zegar, nieudana współpraca


No Screenshot 2.png
Twórca: Martiz2000
Opublikowano: 9 luty 2014
Chronologia
Karen postanawia kupić Dundersztycowi zegar, jednocześnie pomagając mu w jego nikczemnym planie. Natomiast Olivia poznaje Fretkę i postanawia pomóc jej w przyłapaniu chłopców, jednak ich współpraca jest dosyć niepewna...

Bohaterowie

Nowy zegar, nieudana współpraca

-No, nie!!!- wrzasnął Dundersztyc rzucając zegarem w ziemię. Hałas obudził drzemiącą Vanessę, która zdenerwowana wybiegła z pokoju. Miała już dość ciągłych wybuchów jej ojca. Miała nadwyrężone nerwy po tym, jak Karen zaczęła coraz częściej przychodzić do jej domu. Dziewczyna szybko zbiegła po schodach i już miała nakrzyczeć na swojego tatę, kiedy nagle przed nią pojawiła się niska kobieta. Jej krótkie, brązowe włosy powiewały na wietrze. Jej twarz wyrażała złość, zwłaszcza, gdy spoglądała na Vanessę. Jednak szybko rozchmurzyła się i podbiegła do Heinza. Spojrzała na niego wzrokiem pełnym miłości.

-Co się stało, Dunie?- zapytała niewinnie.

-To ten głupi zegar! Mój ulubiony i jedyny w tym domu, który nadałby się do wcielenia w życie mojego planu. Nie mam czasu kupić nowego, bo muszę naoliwić Norma- rzekł Heinz i w tej samej chwili zauważył Vanessę.

-Kochanie, co ty tutaj robisz? Nie powinnaś być teraz na spotkaniu w bibliotece?- zapytał zaskoczony Heinz. Gotka wyglądała na poirytowaną.

-Odwołano- powiedziała, starając się uciąć rozmowę. Już miała odejść, kiedy zatrzymała ją Karen.

-Dunie, ona kłamie. Wśród listów i historii połączeń w jej komórce nie było nic o odwołaniu spotkania. Zadzwoniłam do jej znajomych i sprawdziłam SMS'y- pisnęła Karen posyłając tryumfujące spojrzenie Vanessie. Ta wyglądała na wściekłą.

-Zamknij się, głupia krowo!- wrzasnęła i wybiegła z domu. Karen przyglądała się całej scenie z satysfakcją. Po chwili podeszła do Dundersztyca i spojrzała mu w oczy.

-Heinz, nie chcesz, żeby to się często zdarzało, prawda?- powiedziała do niego z akcentem.

-Oczywiście, że nie. Ale co ja mam robić? Jestem zbyt zajęty, a Norma nie oliwiłem od ponad miesiąca! Zresztą, muszę się tym zająć- rzekł Dundersztyc i odszedł. Przy okazji wyrzucił również swój stary zegar. Gdy tylko wyszedł z pokoju, twarz Karen była cała czerwona.

-Oliwienie! Brzmi jak ta Olivia, ta głupia, głupia, głupia, głupia...-krzyczała Karen, podskakując w miejscu.

W tym samym czasie, Olivia Charms siedziała na ławce w parku i rysowała w notesie plany nowej maszyny zła. Obok niej usadowiona była Mary Stuart. Zwykle naburmuszona dziewczyna przyglądała się rysunkowi i uważnie słuchała, co mówiła do niej zielonooka kobieta.

-...jeśli tego nie zbudujesz w swojej maszynie, całość może być niestabilna, przez co wynalazek będzie bardziej podatny na, przypuśćmy, trzęsienia ziemi. Oczywiście, chodzi o teorię- wyjaśniła blondynka.

-To może się przydać na egzaminie wstępnym?- zapytała brunetka nie spuszczając wzroku znad rysunku.

-Tak. Jeszcze jakieś pytania?

-Czemu...Fineasz? Ferb? A co wy tu robicie?- zapytała ze zdziwieniem Mary, po czy niechętnie pomachała chłopcom. W jej głosie słychać było rozdrażnienie. Fineasz nie przejął się niezbyt przyjazną postawą dziewczyny. Już dawno zrozumiał, że Mary jest osobą, do której trudno jest się zbliżyć.

-Postanowiliśmy wykorzystać nowo odkryty materiał, aby zbudować platformę do skoków na bungee. Jego niezwykłą właściwością jest to, że pod wpływem starości zamienia się w piasek, dzięki czemu jest niezwykle nieszkodliwa dla środowiska. Nie pytaj, jak to sprawdziliśmy. Dalej mamy w naszym pokoju kilogram piasku, którego nie zdążyliśmy sprzątnąć. To tylko testy, więc nie mamy zamiaru przesadzać. Platforma będzie miała około dwudziestu metrów. Nie chcemy nikogo obcego narażać na jakieś obrażenia lub coś w tym stylu, dlatego nie zaproponujemy twojej towarzyszce skoku. Chciałabyś nam pomóc?- zapytał Fineasz.

-Nie, dzięki. Wolę raczej popatrzyć, jak schnie farba. Poza tym, dzisiaj mam obchód kujonów. Baljeet zalega z haraczem już od miesiąca, a na to nie mogę pozwolić- stwierdziła Mary i poszła.

-Przepraszam panią, czy mogłaby pani opuścić ten park? Chcemy zrobić coś fajnego.

-Hmmm...no dobra- zgodziła się Olivia, mając nadzieję, że chłopcy tylko żartują. Wyszła z parku i już miała ruszyć w stronę swojego domu, kiedy nagle poczuła uderzenie. Odleciała w tył, a po wylądowaniu podniosła się i przygryzła wargę. Nie chciała przez przypadek powiedzieć czegoś, co by jej mogło później zaszkodzić. Zobaczyła, co było powodem nagłej kolizji. Przed nią siedziała Fretka Flynn. Trzymała się za głowę i już miała coś powiedzieć, gdy usłyszała straszny hałas. Podniosła się i spojrzała w stronę parku. Nagle w jej oczach pojawiła się żądza mordu. Olivia nie wiedziała, co było powodem nagłej złości dziewczyny. Zajrzała do parku i otworzyła usta ze zdziwienia. Obok sadzawki znajdowała się pomarańczowa platforma do skoków na bungee. Na jej szczycie stał Ferb i właśnie przygotowywał się do skoku.

-Fineasz, Ferb! Macie przechlapaneeeee!- wrzasnęła Fretka, jednak to nie powstrzymało chłopca od skoku. Olivia z przerażeniem w oczach obserwowała lot, cały czas spodziewając się, że lina się urwie. Nic się jednak nie stało. Po w miarę długim locie, Ferb prawie wpadł do sadzawki. Dotknął włosami tafli wody, po czym wystartował jak torpeda i wrócił na szczyt platformy. Po wylądowaniu pokazał stojącemu na ziemi Fineaszowi kciuk wycelowany w górę, po czym ponownie skoczył.

- Co ci chłopcy wyprawiają? Trzeba coś z tym zrobić!- zawołała rozgorączkowana Olivia.

-Nareszcie ktoś mnie rozumie- stwierdziła Fretka.

-Mogą sobie zrobić krzywdę!

-Wiem.

-Czy jest ktoś, kto może ich powstrzymać?

-Moja mama.

-Zadzwoń do niej!

-Nie odbierze.

-Dlaczego? Przecież to twoja matka! Co za nieodpowiedzialna kobieta!

-Ej, ej! Chwila! Możesz sobie być blondynką z figurą modelki...

-...dziękuję.

-...Nie przerywaj mi! Możesz sobie taka być, ale nie masz prawa obrażać mojej mamy! Rozumiesz?!

-Tak rozumiem. Proszę, nie zachowuj się jak dziecko. Twoi bracia mogą sobie w najlepszym wypadku złamać kark, więc musimy się śpieszyć.

-Jak dziecko?! Za kogo ty się uważasz ty...ty...ty...nieważne! Lecimy- krzyknęła Fretka i pobiegła razem z Olivią do swojego domu. W tym samym czasie Karen weszła do sklepu z antykami i rozejrzała się po wnętrzu. Szukała tutaj zegara, który chciała kupić Heinzowi. Na najwyższej półce zauważyła zegar wyglądający dokładnie tak jak ten, który się dzisiaj zepsuł. Podbiegła do lady i już miała zawołać sprzedawcę, kiedy zauważyła, że ten jej nie widzi. Za ladą stał wysoki mężczyzna. Miał około 1.90m wzrostu i bujny, siwy zarost. Broda i wąsy były jedynymi włosami, jakie pozostały na jego głowie. Karen stanęła na palcach, jednak to nie pomogło. Zdenerwowała się i zaczęła podskakiwać.

-Jestem tutaj, ty łysolu!- zawołała. Sprzedawca nie wyglądał na zadowolonego.

-Uważaj, co mówisz, karzełku z akcentem.

-Nie jestem karłem, ty kupo gnoju! Ty relikcie muzealny! Ty...

-Darujmy sobie grzeczności. W czym mogę służyć?- zapytał rozdrażniony sprzedawca. Karen postanowiła się uspokoić i załatwić to, co miała zrobić. W końcu chodziło o uszczęśliwienie Heinza. Wzięła głęboki oddech i pozornie była spokojna, jednak w środku czuła narastającą złość.

-Przepraszam, po ile jest ten zegar?- zapytała niewinnie.

-Yyyym... 18 dolarów.

-A, to kupuję- powiedziała Karen. Sprzedawca podał jej zegar, a ona już miała wyciągnąć z kieszeni pieniądze, kiedy nagle w jej głowie narodziła się podła myśl.

-Nie zapłacę- stwierdziła, wypinając dumnie pierś.

-Tak? A kim ty niby jesteś, że masz do tego prawo?- zapytał sprzedawca.

-Jestem Olivia Charms, a ty nie masz prawa mnie zmuszać do płacenia- powiedziała Karen.

-Czekaj no, ty...- mężczyzna wybiegł zza lady i rzucił się na brązowooką dziewczynę. Ta wyciągnęła z kieszeni malutki pistolet i wycelowała nim w sprzedawcę.

-Papa, łysolu- powiedziała, po czym pociągnęła za spust. Z broni wyleciał papier toaletowy i trafił przeciwnika w głowę. Ten stanął jak wryty i nie mógł zrozumieć, o co chodzi. Karen spojrzała na pistolet, później na przeciwnika, potem znowu na swoją broń. Po chwili zrozumiała, co się stało.

-Kurcze! Nie ten pistolet!- pisnęła i sięgnęła do drugiej kieszeni, aby wyjąć odpowiednią broń. Wycelowała nią w przeciwnika, jednak nie zdążyła wystrzelić, ponieważ sprzedawca ponownie się na nią rzucił. Karen uciekała po całym sklepie, a w końcu zrobiła ślizg między nogami mężczyzny, zamknęła oczy i wystrzeliła. Po chwili postanowiła je otworzyć. Dosłownie obok niej stała lodowa rzeźba. Karen powoli podniosła się z podłogi i przyjrzała się swojemu dziełu. Potem sprawdziła, czy zegar jest cały. Bała się, że mógł się uszkodzić podczas ślizgu, jednak na szczęście nic mu się nie stało. Gdy upewniła się, że wszystko jest w porządku, schowała pistolet do kieszeni i podniosła leżącą na ziemi reklamówkę, włożyła do niej zegar i ruszyła w stronę wyjścia ze sklepu. Zanim dotarła do drzwi, odwróciła się i posłała sprzedawcy całusa.

-Reszty nie trzeba- powiedziała z akcentem, po czym wybiegła ze sklepu i pognała w stronę Spółki Zło Dundersztyca. Gdy ona była zadowolona, humor Olivii był coraz gorszy. Co prawda lubi dzieci, jednak nie takie jęczące. Zdecydowanie woli przedszkolaki. Fretka cały czas mówiła o wpadkach i o tym, że Olivia jest jakaś podejrzana.

-Co masz na myśli?- zapytała beznamiętnie blondynka. Fretka stanęła jak wryta i spojrzała z niechęcią na towarzyszkę.

-Co mam na myśli mówiąc, że nie znasz się na wpadkach? Proste, pewnie nikogo nie przyłapałaś. No, ale skoro już współpracujemy, to powiedz mi, gdzie pracujesz.

-B.A.B.E.C.Z.K.A.- odpowiedziała cicho Olivia.

-Że niby jaka babeczka?

-Tak się nazywa ta organizacja.

-Pracujesz w organizacji, tak? A czym się właściwie zajmujecie? Wiesz, no...Właściwie, to czym.

-Hmm...Powiedzmy, że chcemy uczynić świat "lepszym"- stwierdziła Olivia, po czym uśmiechnęła się na myśl o ulepszeniach, jakie by wprowadziła.

-Skoro pracujesz w tej całej "Babeczce", to powiedz mi, czy przypadkiem nie masz kogoś, z kim na co dzień pracujesz? Wiesz, w każdej organizacji tak jest.

-Niby skąd o tym wiesz?

-Ten...Z nastoletniej dziewczyny...

-Taa...Posłuchaj, pracuję z pewnym idiotą...

-Pracujesz z idiotą? Powiedz, jak się nazywa. Pewnie go znam...- Olivia nie skomentowała tej wypowiedzi.

-...Bo moi bracia znają mnóstwo dziwnych ludzi...- dodała Fretka, po czym uśmiechnęła się nerwowo.

-Heinz Dundersztyc.

-Czekaj...Dundersztyc? To ten aptekarz?

-Tak jakby...- odpowiedziała Olivia, po czym usłyszała dzwoniący telefon. Wyjęła swój z kieszeni i odebrała.

-Halo?

-To ja, Mary. Nie wiem, co zrobiłaś i mnie to nie interesuje, ale dowiedziałam się od Vanessy, która dowiedziała się od Dundersztyca, który dowiedział się od Rodneya, do którego zadzwoniła Karen, że ściga cię policja.

-Policja?!- wrzasnęła Olivia, czym przestraszyła Fretkę.

-Ta. Radzę ci się schować, bo raczej nie chciałabyś, żeby przejrzeli twoje akta. Ja zresztą przyznam, że też bym tego nie chciała...Kończę- powiedziała Mary, po czym się rozłączyła. Olivia spojrzała na telefon, a potem na Fretkę. Nagle dziewczyny usłyszały syrenę policyjną.

-W krzaki! W krzaki!- zawołała Fretka i zrobiła to, o czym mówiła. Olivia nie zastanawiała się długo nad tym, co ma zrobić. Szybko zrobiła to co jej towarzyszka. Podczas, gdy one musiały się czołgać i ukrywać, Karen wbiegła do mieszkania Dundersztyca.

-Heinz!- zawołała. Usłyszała nagły stukot, krzyk, a później poczuła zapach oleju. Dundersztyc wyszedł jej na spotkanie cały obsmarowany smarem i olejem. Brązowooka nie przejęła się tym, tylko uśmiechnęła się od ucha do ucha.

-Dunie, kupiłam ci zegar!- zawołała.

-Zegar? Świetnie, marzyłem o nim odkąd mój się zepsuł- zawołał Dundersztyc.

-Kochany, twój zegar zepsuł się kilka godzin temu.

-Ale i tak o nim marzyłem. Chodź, pokażę ci mój wynalazek- powiedział Heinz i poprowadził Karen do wielkiego inatora.

-Oto mój Czaso-Inator! Jestem zmęczony, więc nie będę się rozgadywał, ale dzięki niemu będę mógł np. postarzać lub odmładzać ludzi i przedmioty! Hhahahahahah!- zaśmiał się diabolicznie Heinz i przyczepił zegar do maszyny. Ten nagle się zaświecił.

-Teraz ustawimy zegar tak, aby wskazówka kręciła się kilka razy szybciej, dzięki czemu przyśpieszymy proces starzenia się.

-Dunie, czy mogłabym uruchomić maszynę?- zapytała Karen i zatrzepotała rzęsami.

-Dobrze. Tylko bądź ostrożna.

-Będę- powiedziała Karen, po czym wzięła głęboki wdech i spojrzała na maszynę.

-W co chciałabyś wycelować?

-W park. Tam zawsze jest dużo ludzi. Dzięki temu, że po spotkaniu z maszyną będą emerytami, państwo będzie musiało im więcej wypłacać! Hahhah!- zaśmiała się Karen.

-Gotowa?- zapytał Heinz, jednak nie otrzymał odpowiedzi. Karen była zbyt skupiona na trzymanym przycisku, aby zwrócić na niego uwagę.

-I odpalamy maszynę- powiedziała Karen naciskając czerwony przycisk.
-Ty wiesz, że wcisnęłaś przycisk autodestrukcji?- zapytał przerażony undersztyc
-Ups- w tym momencie maszyna eksplodowała, a wiązka energii poleciała w stronę parku. W tej samej chwili, Fineasz i Ferb wyszli z parku i przyglądali się swojemu dziełu.

-Wiesz, Ferb. Miałeś rację. Faktycznie robi większe wrażenie, gdy jest się za bramą parku. Tylko jak my to posprzątamy?- zapytał Fineasz. W momencie, gdy skończył mówić, w ich budowlę uderzył promień z inatora Dundersztyca. Platforma zamieniła się w piasek i rozpadła się na drobinki. Nagle do parku wbiegło stado dzieci, które zaczęły się bawić tak, jakby były w piaskownicy.

-Widzisz to Ferb? Czyli nawet dla młodszych dzieci potrafimy zrobić coś dobrego- powiedział Fineasz.

-F-Fi-Fineasz!- wydyszała biegnąca Fretka. Za nią pędziła Olivia.

-Cześć Fretka.

-Ty...To...A zresztą!- Fretka podeszła do towarzyszki- Gdyby nie ta cała policja, to byśmy zdążyły ich przyłapać.

-Czemu słychać syrenę policyjną?- zapytał Ferb.

-Policja!- krzyknęła Olivia i schowała się w piasku. Rodzeństwo Flynn-Fletcher wzruszyło ramionami i wróciło do domu.

Pamiętne cytaty

Pracujesz z idiotą? Powiedz, jak się nazywa. Pewnie go znam...
- Fretka

Kurcze! Nie ten pistolet!
- Karen

Oliwienie! Brzmi jak ta Olivia, ta głupia, głupia, głupia, głupia...
- Karen

Nie, dzięki. Wolę raczej popatrzyć, jak schnie farba.
- Mary

W krzaki! W krzaki!
- Fretka

To ja, Mary. Nie wiem, co zrobiłaś i mnie to nie interesuje, ale dowiedziałam się od Vanessy, która dowiedziała się od Dundersztyca, który dowiedział się od Rodneya, do którego zadzwoniła Karen, że ściga cię policja.
- Mary

Nie jestem karłem, ty kupo gnoju! Ty relikcie muzealny! Ty...
- Karen

Jak oceniasz odcinek "Nowy zegar, nieudana współpraca"?
 
1
 
0
 
0
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia cze 23, 2014, o godzinie 17:45.
Oddanych głosów: 1


t - b - eMartiz2000
Historie
Fineasz i Ferb - Czas Judy, Milion na wyspie |
Piosenki
Fontanna , Co przyniesie nowy dzień?, To są same złe rzeczy!, Oryginalność sporna rzecz, Przyłapywanie, Wilkołactwo, Zła Mary, Mój książe, Drzewo |
Zmyśleni bohaterowie
Judy Keith, Mary Stuart, Karen Andrews, Sophie Willis, Olivia Charms |

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki