FANDOM


Od śmierci nie uciekniesz

Niebieskowłosa tajemnica
No Screenshot 2.png
Twórca: EkawekaDxC
Numer odcinka: 15
Chronologia
Poprzedni: Pułapka
Następny: Następca tronu
15 odcinek serii "Niebieskowłosa tajemnica"

Opis

Baljeet wspomina dzień od którego wszystko się zaczęło. Loren namierza Hermionę, jednak jej, tak jak i życie reszty jest zagrożone...

Bohaterowie

Fabuła

Loren wraz zresztą bohaterów namierzała w bazie położenie Hermiony-bez skutku. Najbardziej nieobecy wydawał się Baljeet, który wszystkie te wydarzenia układał w swojej głowie. Nie dochodziło jeszcze do niego co się dzieje wciąż łudził się, że to tylko dziwny sen, z którego zaraz się obudzi, niestety była to brutalna rzeczywistość. Dobrze pamiętał dzień w którym wkopali się w to całe bagno. Zapowiadał się słoneczny letni dzień, taki jak każdy. Nic nie wskazywało na to, aby było inaczej....

<retrospekcja>

Budzik jak zwykle zadzwonił równo o godzinie 06.00 w pokoju hindusa. Wszystko musiało być idealne, wkońcu jego matka miała dla niego niespodziankę. Oczywiście wiąże się to z tym, że chłopak nie miał pojęcia co to może być, ale miał ogromną nadzieję na słownik ortograficzny, bądź kankulator. Baljeet z podekscytowaniem pobiegł do kuchni gdzie czekali jego rodzice. Matka nakładała tradycyjny hinduskie potrawy, natomiast ojciec nie odrywał wzroku od gazety. Wkońcu jednak spojrzał kątem oka na syna po czym zapytał;

-Masz już jakieś plany na dziś Baljeet?

-Jak zwyle zamierzam iść do Fineasza i Ferba-odpowiedział chłopiec po czym zwrócił się do matki która właśnie siadała naprzeciw niemu-mamo, pamiętasz o czym mi wczoraj mówiłaś na kolacji?-zapytał z nadzieją chłopak

-Pewnie, że pamiętam-mówiąc to kobieta wzięła łyk kawy po czym kontynuowała-za tydzień Mishti do ciebie przyjeżdża. Cieszysz się, kochanie?

-Pewnie, że tak!-Baljeetowi ciężko było powstrzymać radość. Nie była spowodowana ona miłością, a przyjaźnią. Miał też cichą nadzieję, że przyjaciółka pomoże mu zdobyć serce Izabeli.

Z tą właśnie myślą chłopak szedł do swoich przyjaciół. Nawet nie zauważył jak dogonił go Buford.

-Siema Baljeet! Co dziś robisz?

-Przestań, bo już myślałem że ty to Izabela.

-Ja Izabelą?

-Nieważne. Słuchaj Buford mam świetną wiadomość!

-Rozdają ciastka za darmo?!

-Co? Ekhm, pewnie że nie. O wiele lepiej. Mishti przyjeżdża za tydzień!

-A co w tym fajnego?

-W tym, że bardzo ją lubię. Poza tym pomoże mi zdobyć serce Izabeli.

-A ty znowu zaczynasz?

-O czym mówisz?

-Za każdym razem gdy idziemy do Fineasza i Ferba, ty mówisz o niej.

-Nie moja wina.

Buford przewrócił oczami, po czym postanowił zmienić temat;

-A co myślisz o tych nowych?

-Że Sophie i Holly? Trochę dziwne, ale fajne.

-Mnie to one przerażają. Zwłaszcza ta blondyna.

-Sophie? A to niby dlaczego?

-Jest nienormalna, jakby urodziła się w psychiatryku.

-Nie przesadzaj, bywali dziwniejsi.

-Na przykład?

Baljeet pomyślał trochę po czym odpowiedział

-Na przykład ten cały Carl. Pamiętasz go?

-Ten rudy w okularach? -Tak.

-Faktycznie, też trochę dziwny.

<koniec retrospekcji>

-Mamy ją!-wykrzyknęła donośnym tonem Loren-schowała się na Kan Siasivid! Teraz już prosta droga, oczywiście jeżeli przeżyjemy.

-Chcesz powiedzieć, że możemy zginąć?-zapytała przerażona Fretka

-Przecież przez cały czas wam o tym mówiłam-odpowiedziała lekko poirytowana Loren-słuchajcie, to nie będzie robota dla ludzi o słabych nerwach, a w szczególności dla Ziemian. Jeżeli ktoś nie chce narażać swojego nędznego życia, to nikt go nie zmusza, a w szczególności ja.

W tym momencie dziewczyna popatrzyła na Buforda z poważnym wyrazem twarzy.

-Co?-zapytał chłopak

-Jesteś pewien, że chcesz ryzykować?

-Przecież nic nam się nie stanie.

-Słuchałeś mnie?

-Pewnie, ale przecież jesteś najlepsza, prawda? Na pewno nas uratujesz.

-Najlepsza?-dziewczyna wyszeptała do siebie po czym skierowała swoje słowa do wszystkich-no to w drogę kochani! Jedziemy po tę waszą Ziemiankę!

Po chwili wszyscy siedzieli w statku kosmicznym. Lot zapowiadał się długi, w końcu Kan Siasivid położony jest w innym układzie planetarnym. Obok Fineasza siedziała Izabela, która starała się zacząć temat;

-Nie martw się, Holly na pewno nic nie jest.

-Nie o tym myślę-odpowiedział Flynn odwracając się w jej stronę-jestem pod ogromnym wrażeniem Izabelo. Wiem, że ty i Holly nie za bardzo za sobą przepadacie, a mimo to poświęcasz swoje życie by ją ratować. Jesteś niesamowita.

-Drobnostka-odpowiedziała dziewczyna rumieniąc się-to przecież normalne.

Fineasz patrzył na nią ciepłym wzrokiem, aż nagle statek zaczął trząść się.

-Radzę zapiąć pasy!-krzyknęła Loren-napotkaliśmy małe problemy!

-Jakie niby?!-zapytała ze złością Sophie, która podnosiła się z podłogi

-Niewielki deszcz meteorytów!Chyba przeżyjemy!

-Jak to chyba?!-zapytał z przerażeniem Buford

-Słonko-zaczęła Loren-jak ja mówię „chyba” znaczy „nie”

Buford popatrzył na nią z przerażeniem, natomiast ona starała się poprawić sytuację. Niestety któryś meteeoryt uderzył w statek, tak że przestał on działać. Stery uległy zniszczeniu, a sam statek leciał w przestrzeń kosmiczną bez żadnej kontroli. Zielonowłosa z desperacji przytuliła Buforda mając nadzieję, że jakimś cudem to załagodzi sytuację. Ich los był jednak przesądzony...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki