FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI1
Szkoła z internatem
 

Sezon pierwszy
Czyżby koniec? Część 2

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: pierwszy
Numer odcinka: 25 (w sezonie)

25 (w serialu)

75 (w historii)

Angielski tytuł: The end? Part 2
Chronologia
Poprzedni: Czyżby koniec? Część 1
Następny: Windy i pociągi (sezon 2)
Nie pokonacie tak łatwo naszej trójki!
- Brenda

Jest to druga część dwuczęściowego odcinka Seboliii. Jest to odcinek kończący pierwszy sezon Szkoły z internatem.

Opis

Brenda mówi Fineaszowi i Ferbowi, dlaczego mają bioniczne moce. Izabela, Baljeet i Buford wzywają pomoc. Brenda i Jasmine zostają aresztowane, jednak z pomocą nieznanej osoby uciekają z więzienia i wysadzają G-Tech w powietrze.

Bohaterowie

Scenariusz

(Fineasz i Ferb siedzą na krzesłach, a za nimi widać fragmenty z poprzedniego odcinka pasujące do tego, co teraz mówią)

Ferb: Tak więc... Brenda opowiedziała nam całą historię o naszej rodzinie. Wkrótce jednak udało nam się uciec z klatki, dzięki mnie, ale wtedy...

(Fineasz szepcze coś Ferbowi do ucha)

Ferb: Oj, przepraszam, streszczam odcinek, który teraz czytacie. Zacznijmy od nowa. Fretka kazała nam wypożyczyć jej książkę z biblioteki, ale gdy chcieliśmy jej ją dać - Fretka zniknęła.

Fineasz: Poprosiliśmy Zoltana o radę, ale nic z tego. Za drugim razem przeżyliśmy spotkanie z Jasmine - tylko że ona była na tablecie.

Ferb: Zoltan ustawił budynek na Ziemi myśląc, że Jasmine ukrywa się na niej. Idiota. Jednak Izabela i Baljeet nam bardzo pomogli, ponieważ gdy tym razem sprawdziliśmy, czy nie ma tej ich szczeliny między piętrami była rzeczywiście!

Fineasz: Brenda, Izabela, Baljeet i Buford zostali, a ja z Ferbem i Zoltanem weszliśmy tam. Gdy dotarliśmy Jasmine przeteleportowała nas do klatki. A wtedy szok!

Ferb: Pojawiła się Brenda! Nikt by się tego nie spodziewał. Izabela i Baljeet mieli rację co do złego charakteru Brendy...

Fineasz: Ale bardziej nas zaskoczyło, jak nam powiedziała, że jest naszą matką! Ciekawe tylko, dlaczego...

Ferb: Dobra, a teraz przeczytajcie odcinek, nie będziemy was zanudzać.

(W laboratorium. Izabela, Baljeet i Buford chodzą po pokoju. Po chwili do środka wbiegają przerażony Zack z różnymi rzeczami na rękach i jak zwykle obojętna wszystkiemu Briana)

Zack: Przybyliśmy najszybciej jak mogliśmy! Przyniosłem poduszki, koce i herbatniki! Ej... a gdzie namiot?

Izabela: Fajnie, ale... nikt was tutaj nie wzywał.

Buford: Zadam inne pytanie. Jaki namiot?

Zack: Chwila... to kto do mnie dzwonił i mówił, że Izabela, Baljeet i Buford robią biwak?

Briana: To było w telewizji. Powiedzieli tam "I za beczką, Waljeet i Lurford robią szpinak". A czemu wy wszyscy siedzicie z takimi minami?

Baljeet: Brenda pracuje z Jasmine i uwięziła w klatce Fineasza, Ferba, Fretkę i Zoltana.

Zack: Hmmm... jakby ten biwak był prawdziwy, to by mnie bardziej poruszył niż to.

Baljeet: Pamiętasz chyba, że Brenda to twoja mama...

Zack: CO!?

(Zack podbiega z przerażeniem do tableta)

Zack: Ona jest zła i pracuje z Jasmine!?

(Izabela, Baljeet i Buford robią facepalm)

Briana: Już się do niego przyzwyczaiłam.

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

Daleko od Danville,

Gdzieś w Miami,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Czyżby koniec? Część 2

(Brenda opowiada wszystkim historię - 15 lat temu, dom na przedmieściach Danville. Młoda Brenda i jakiś mężczyzna trzymają w rękach dzieci siedząc w salonie)

Brenda: Ojej, ale one są słodkie!

Mężczyzna: Tak, urodziłaś piękne dzieci.

Brenda: Bardzo piękne! Fineasz, Ferb, Lindsay i Pharrell... będziemy wspaniałą rodziną!

Brenda (z teraźniejszości): Wydawało się, że będzie tak wspaniale. Nie sądziłam, że mój mąż, Pharrell tak na to zareaguje.

Brenda: Pharrell?

Mężczyzna/Pharrell: Tak?

Brenda: Ten wynalazek, który zrobiliśmy w labie w piwnicy... te mikroczipy. Można je wszczepić dzieciom! Zrobimy potężną armię ludzi z potężnymi bionicznymi mocami! Wiesz, co możemy osiągnąć!

Pharrell: Ty chyba zwariowałaś! To są dzieci, nawet dwóch miesięcy nie mają!

Brenda: No... chociaż... chyba masz rację.

Brenda (z teraźniejszości): Jednak i tak postanowiłam wszczepić te mikroczipy. Nie wiedziałam, że to aż tak się skończy.

(Następny dzień. Brenda jest w laboratorium i wszczepia czip Fineaszowi w szyję. Fineasz potwornie płacze. Po chwili do laboratorium wchodzi Pharrell)

Pharrell: CO TY ROBISZ!?

Brenda (odruchowo rusza rękę i robi Fineaszowi na szyi ranę, przez co zaczyna m lecieć krew): Ty... no i patrz, coś narobił!

Pharrell: Ale to przez ciebie! Gdybyś tego nie robiła, nie stałoby się to! Dzwonię na policję!

Brenda: Nie!

(Brenda zaczyna płakać, a Pharrell przykłada telefon do ucha)

Pharrell: Halo? Policja?

Brenda: NIE!

(Brenda bierze najbliższą maszynę i strzela nią w Pharrela. Ten wypuszcza telefon, który się rozbija, a on sam upada na podłogę i zaczyna krwawić)

Brenda (podbiega z płaczem do Pharrella): NIE! Co ja zrobiłam?

(Brenda patrzy się na rozbity telefon)

Brenda: Chwila... jak on rozbił Nokię 3310?

(Po chwili słychać dziecięcy śmiech)

Brenda: Co?

(Brenda zauważa, że Ferb bawi się maszyną, którą wszczepiała Fineaszowi czip. Po chwili maszyna wybucha, a Brenda kładzie się na ledwo oddychającym Pharrell'u i zaczyna głośno płakać)

(Teraźniejszość. Brenda opowiada o wszystkim, Fineasz, Ferb, Fretka, Linda i Lawrence są w klatce, a Jasmine nie ma)

Brenda: To był najgorszy dzień w życiu. Po kilku minutach przybyła policja, która zabrała Pharrella'a zabrali do szpitala i tam umarł, bo już nigdy więcej o nim nie słyszałam. Natomiast mnie aresztowali, a was... was oddali do mojej siostry. Obiecałam sobie, że ucieknę z więzienia i was porwę, ale uciekłam jak mieliście 12 lat. Upozorowałam wtedy własną śmierć,a potem musiałam podrobić dowód osobisty i w ogóle... Zamiast Lindsay Flynn nazywałam się Brenda Riverhawk. Wracając, nie mogłam was porwać tak poprostu, więc pewnego wieczoru zamordowałam pewną nastolatkę - Dasmine MacWendy. Użyłam jej ciała do utworzenia z niej innej osoby. Podłączyłam jej mózg do mojej maszyny, dzięki czemu zastąpiłam jej życie fałszywymi wspomnieniami. Wszczepiłam jej mikroczip i zmieniłam jej twarz. A tydzień temu zrekonstruowałam wasze czipy.

(Brenda wyjmuje z kieszeni dwa małe urządzenia)

Brenda: Wystarczy, że oddacie mi się dobrowolnie, a ja wam je wszczepię i wyjmę te, które 15 lat temu wam pozostały. One się rozpadły, ale nadal trochę działają. Każdy z was ma po pięć bionicznych mocy, ale nie zdradzę jakie je macie. Nie są one w pełni działające, więc musicie je długo ćwiczyć, byście mieli nad nimi pełną kontrolę. A jak przejdziecie na moją stronę, to was nie zabiję! Mam zamiar również zabić Zoltana, by mieć tyle pieniędzy, dzięki którym będę w stanie załadować wam tak potężną bioniczną moc, że nie da się wyobrazić. To co? Dołączycie?

Linda: Nigdy do ciebie nie dołączą! To moje dzieci!

Brenda: Tak, ale ja je wychowałam! A mogę je wziąć w każdej chwili! Mogę ich teleportować poza klatkę, a dzięki mojemu komputerowi mogę przejąć nad nimi kontrolę!

Ferb: A my możemy wyjąć ten kabel od prądu!

(Ferb podnosi z podłogi kabel i ciągnie go. Po chwili wypada on z gniazdka, a kraty się unoszą.

Brenda: Jasmine!

(Jasmine wbiega do pokoju)

Brenda: Masz kilku partnerów do tańca...

Jasmine: Robi się! Pozwólcie, że z wami potańczę.

(Jasmine wysuwa w ich stronę rękę, jednak nic się nie dzieje)

Jasmine: Hmm... co się dzieje?

(Jasmine macha ręką, ale nadal nic się nie dzieje)

Jasmine: Co do...

Głos Buforda: Tutaj!

(Do pomieszczenia wbiegają agenci, którzy chwytają Brendę i Jasmine. Po chwili wchodzą Izabela, Buford, Zack, Briana i Baljeet z mocno świecącą na żółto kostką w dłoni)

Fineasz: Co... co się stało?

Agent: Ci młodzi ludzie nas poinformowali o zaistniałej sytuacji. Udało nam się pochwycić tę dwójkę, a to dzięki temu małemu urządzeniu, które trzyma ta dziewczynka...

Baljeet: Jestem chłopakiem!

Agent: To znaczy się, chłopak. To urządzenie zagłusza sygnał z adresu IP jej mikroczipu.

Fineasz: Wow! Świetne!

Agent: A teraz zabrać ich do więzienia!

(Czterech agentów wychodzi z Brendą i Jasmine)

Jasmine: Jeszcze wrócimy!

Brenda: Nie pokonacie tak łatwo naszej trójki!

(Fineasz i Ferb podchodzą do Fretki, Lindy i Lawrence'a)

Fineasz: Mamo, tato... czemu nam tego nie mówiliście?

Linda: Ja... bałam się tego jak to przyjmiecie. Musieliśmy was okłamać, bo mogliście wtedy zacząć szukać Brendy. Teraz jesteście starsi i mądrzejsi, ale nadal bałabym się wam powiedzieć. To dla waszego dobra... Kocham was.

Fineasz: My też was kochamy.

(Fineasz, Ferb, Fretka, Linda i Lawrence się przytulają)

Fretka: Chwila... a kto jest moim ojcem?

Lawrence: Ach, tak... tego też wam nie mówiliśmy. Fretko, ja jestem twoim ojcem. Większość waszej historii to wielkie kłamstwo...

(Rodzina znowu się przytula. Po chwili do wszystkich przytula się ryczący Zoltan)

Zoltan: Moja żona mnie chciała zabić dla pieniędzy!!!

Fretka (klepie go po ramieniu): Już, już, będzie dobrze...

(Po jakimś czasie, w laboratorium Zoltana. Fineasz i Ferb wchodzą do laboratorium, ale jest całe puste. Zoltan siedzi smutny z tabletem przy ścianie)

Fineasz: Eee... Zoltan? Co się tutaj stało?

(Fineasz i Ferb podchodzą do Zoltana i siadają obok niego na podłodze)

Zoltan: No bo... przeżyliśmy z Brendą wiele wspólnych chwil.

Fineasz (patrząc na tablet): To wasze zdjęcia?

Zoltan (przesuwa zdjęcia na tablecie): Tak. Tutaj jesteśmy my na wypadzie na Florydę, a na następnym zdjęciu mamy mnie i Brendę w Nowym Yorku. Nie pytajcie dlaczego ciężarówka w tle jest do góry nogami. Dalej. Tutaj jesteśmy my na pikniku z Zackiem i Brianą. To było miesiąc przed ślubem. Lepsze by było to zdjęcie, jakby Zack nie zapozował tyłem. A na kolejnej fotografii jesteśmy my z Brendą, gdy płynęliśmy po Sekwanie. To według mnie najlepsze wspomnienie naszego małżeństwa.

(Zoltan odkłada tablet na podłogę)

Zoltan: Nie wiedziałem, że wydarzy się coś takiego. Gdybym o tym wszystkim wiedział... Byłem z nią naprawdę szczęśliwy. A ona chciała mnie zabić. Internet miał rację. Przy słowie "tak" wypowiedzianym podczas ślubu można popełnić najwięcej błędów.

Ferb: Ale... dlaczego laboratorium jest puste?

Zoltan: Przeżywam ciężką depresję i już nic nie potrafię zrobić. Próbowałem zrobić nawet najprostszą rzecz i kopnął mnie prąd! A to nawet nie było związane z elektroniką... Więc postanowiłem, że najlepiej będzie jak... jak... jak zamknę szkołę i firmę!

Fineasz i Ferb: CO!?

Fineasz: Ale... jak będziemy regenerować moce w kapsułach?

Zoltan: Nie będziecie ich używać...

(Następny dzień. Fineasz i Ferb stoją w windopokoju z walizkami)

Ferb: Nie wierzę, że to już koniec.

Fineasz: Ja też. Ale tak chyba będzie lepiej dla Zoltana. Biedak tyle przeżył w krótkim czasie.

Ferb: Chodźmy już.

(Ferb wchodzi do windy. Po chwili wchodzi do niej Fineasz, ale po chwili wyskakuje z niej i skacze na łóżko)

Fineasz: Nie! Nie opuszczę tego miejsca! Jestem z nim zżyty za bardzo!

Ferb: Chodź! Nie ma czasu na wygłupy. Ja też stąd nie chcę wyjść, ale muszę.

(Tymczasem przed budynkiem)

Fretka: Na kogo czekamy?

Briana: Na Fineasza i Ferba.

Fretka: Wow, nieźle się trzymasz po aresztowaniu matki.

Briana: Czy jest aresztowana, czy nie, moje życie wygląda identycznie.

Fretka: Jesteś bardzo odporna na słowa.

(Z budynku wychodzi Ferb)

Ferb: Fineasz nie chce wyjść. Jest za bardzo przywiązany do tego miejsca. Próbowałem go wyciągać nawet siłą i bioniką, ale nie wyszło.

Zoltan: Poczekaj. Może ja pójdę.

(Zoltan wchodzi do budynku)

(Po chwili, w windopokoju Fineasza i Ferba. Fineasz siedzi na łóżku. Do pokoju wchodzi Zoltan)

Zoltan: Fineasz? Co się z tobą dzieje?

Fineasz: Nie mogę stąd wyjść! Jestem do tej szkoły przywiązany. To jest miejsce, gdzie przeżyłem najwięcej przygód, to jest najlepsze miejsce pod Słońcem! Nie umiem opuścić G-Techu!

Zoltan: Słuchaj... (Zoltan siada na łóżku obok Fineasza) Życie jest jak wieloosobowa gra komputerowa. Czasem musisz podjąć ważne decyzje, które zmienią twoje życie, a czasem ktoś atakuje twoje królestwo i musisz... czekaj, rozpędziłem się. Chcę powiedzieć, że nieważne co się w twoim życiu stanie, musisz iść dalej. Życie toczy się dalej i cały czas się coś w nim dzieje. Musisz to zaakceptować i iść dalej przez życie.

Fineasz: Więc... skoro nieważne co się stanie, należy iść dalej... to dlaczego chcesz zamknąć szkołę i firmę? To jest dla ciebie droga ucieczki?

Zoltan: A to już inny temat! Powinniśmy teraz już wyj...

(Nagle na ekranie na ścianie pojawia się Brenda)

Brenda (z ekranu): Dzień dobry!

Zoltan: Co!? Brenda? Ale... ale jakim cudem uciekłyście z więzienia!?

Brenda (z ekranu: Uciekłyśmy z pewną pomocą. Ale o to bym się teraz nie martwiła. Na waszym miejscu martwiłabym się o własne życie! (Brenda wciska jakiś przycisk i słychać bipczenie)

Zoltan: Fineasz, tu jest bomba! W nogi!!!

(Zoltan i Fineasz wybiegają z windopokoju, a następnie wskakują do normalnej windy)

(Tymczasem przed szkołą. Wszyscy stoją i czekają na Zoltana i Fineasza. Po chwili słychać wybuch)

Jeremiasz: Co się... Uważaj!!!

(Jeremiasz rzuca się na Fretkę i razem upadają kilka metrów dalej. Po chwili na miejsce gdzie stała dziewczyna spada sedes)

Fretka: Uratowałeś mi życie...

(Nagle pojawia się Jasmine, która łapie Ferba za ręce, a za krzakami widać śledzącego mężczyznę [tego z odcinka Sława nie popłaca])

Jasmine: To teraz uratujcie życie jemu.

(Jasmine ucieka z Ferbem)

Jeremiasz: Co... co się stało!?

Fretka: Nie wiem. Przecież ona była w więzieniu!

Jeremiasz: Zoltan i Fineasz są w środku budynku, który teraz stoi w płomieniach, a Ferba porwała Jasmine! Co zrobimy?

(Wszyscy patrzą się na Fretkę)

Fretka: Ja... ja nie mam pojęcia.

(Napisy końcowe)

(Fineasz siedzi, a Zoltan chodzi po windzie)

Zoltan: I co my teraz zrobimy!?

Fineasz: Nie wiem. Musimy stąd jakoś uciec!

Zoltan: Tylko jak? Prąd nie działa, więc nie wiem jak to się skontaktować ze specjalnymi służbami i poinformować, że jesteśmy uwięzieni w windzie! A w ogóle to winda jest antygrawitacyjna i zaraz się wyczerpie i spadniemy w dół!

Fineasz: Może usiądź to nie spadniemy tak szybko.

Zoltan: Masz rację.

(Zoltan siada)

Fineasz: Ta bomba musiała pewnie wszystko zniszczyć! Twoje wynalazki...

Zoltan: Aha.

Fineasz: Twoją firmę...

Zoltan: Nie dołuj mnie!

Fineasz: Twoje pieniądze...

Zoltan (zaczyna ryczeć): Mówiłem, nie dołuj mnie! Dlaczego to nas spotkało!? DLACZEGO!?

Fineasz: Ech... takie jest już życie...

KONIEC

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki