FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI1
Szkoła z internatem
 

Sezon pierwszy
Konferencja

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: pierwszy
Numer odcinka: 22 (w sezonie)

22 (w serialu)

72 (w historii)

Angielski tytuł: Conference for all world
Chronologia
Poprzedni: Być bionicznym
Następny: Sława nie popłaca
Jestem nagi!
- Buford

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

Po poprzednim odcinku Zoltan próbuje udowodnić, że Fineasz i Ferb nie są groźni. W tym celu chce, żeby wystąpili w telewizji na żywo przed całym światem. Jednak moce chłopców się rozregulowują - Fineasz nie może przestać używać pyrokinezy, a Ferb nie może przestać przemieszczać przedmiotów.

Bohaterowie

Scenariusz

(Gdzieś w kosmosie, w G-Techu, Zoltan czyta coś na tablecie, podchodzą do niego Fineasz i Ferb)

Fineasz: Co porabiasz?

Zoltan: Czytam obraźliwe komentarze o waszej bionice, a co gorsza obraźliwe komentarze o mnie!

(Zoltan zaczyna płakać)

Ferb (szeptem do Fineasza): Ledwo się odcinek zaczął, a ten już ryczy.

Fineasz: A nie możesz przeczytać tych pozytywnych komentarzy?

Zoltan: Nie ma żadnych pozytywnych!

(Zoltan sobie idzie)

Fineasz: To było dziwne...

(Do chłopców podchodzą Izabela, Baljeet i Buford)

Izabela: Hejka.

Fineasz: O, cześć wam.

Izabela: Jestem dziś taka wypoczęta. Dziś w nocy nie pojawił się Teddy i nie zagrał mi dwugodzinnego utworu na trąbce. Chyba po raz pierwszy odkąd tu jestem.

Fineasz: A mi nie zaglądał pod prysznic.

Baljeet: Ej, musicie zobaczyć wczorajsze wydanie wiadomości.

(Baljeet daje chłopcom jakiś film na tablecie)

Ktoś (w tablecie): Jest już osiemnasta. Pora na dzisiejsze wydanie "Wiadomości"!

(Na tablecie widać siedzącą prezenterkę, która przez dłuższy czas nic nie mówi)

Kamerzysta (w tablecie): Już jesteś na wizji!

Prezenterka (w tablecie): A, tak, sorka.

Buford: Ale ta prezenterka jest głupia!

Baljeet: Głupia? I powiedział to gość, który nadaje imiona własnym fałdom na brzuchu.

Buford: Ej, nie obrażaj Heńka, Stasia i Władzi! No wiesz... Władzia ma okres. Za to ty...

Fineasz: Cicho bądźcie! Jest o nas!

Prezenterka (w tablecie): W budynku G-Tech najprawdopodobniej utworzono jakieś wojsko dla bionicznych ludzi, którzy chcą zdobyć władzę nad światem. Ludzie czekają na powrót budynku G-Tech na Ziemię, by móc ich zabić.

(Widać filmik na którym ludzie stoją z widłami i palącymi się pochodniami w miejscu, gdzie był budynek G-Techu)

Prezenterka (w tablecie): Poza tym, w wielu miastach wybuchła panika. Tak to wygląda w Chicago.

(Widać filmik, który pokazuje główną ulicę w Chicago. Ludzie biegają po niej przerażeni)

Jakiś człowiek w Chicago (w tablecie): Ratować dziobaki!

Fineasz: Ej, no właśnie, gdzie jest Pepe?

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

Daleko od Danville,

Gdzieś w Miami,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Konferencja.

(Tymczasem w pokoju Fineasza i Ferba. Pepe zakłada kapelusz i klika jakiś przycisk na tablecie)

Ktoś (w tablecie): Witamy w dzisiejszym wydaniu telewizyjnego show, którego nikt nie ogląda - show pod tytułem "Major Monogram"!

Monogram (w tablecie): Witajcie! Zasady show są niezmienione - agenci O.B.F.S-u dzwonią do mnie w sprawie misji, a jeśli nie do mnie, to do naszej ślicznej asystenki - Carlessy!

(Monogram pokazuje przebraną za śliczną blondynkę Carla)

Monogram (w tablecie): Carlesso...

Carl (w tablecie): Nie odzywam się do ciebie!

(Pepe bierze telefon, klika przyciski i kładzie telefon na ziemię)

Monogram (w tablecie): Mamy pierwszy telefon!

(Monogram odbiera)

Monogram (w tablecie): Słucham?

(Pepe terkocze)

Monogram (w tablecie): Och, agent P! Twoja misja na dziś - Carlesso, zakręć kołem fortuny.

Carl (w tablecie): Od dzisiaj macie mi płacić.

(Carl kręci kołem fortuny)

Monogram (w tablecie): Ooo... co to będzie, co to będzie!?

(Koło zatrzymuje się)

Monogram (w tablecie): Powstrzymać Dundersztyca! Wiesz, co masz robić!

(Pepe klika kolejny przycisk na tablecie)

Ktoś (w tablecie): Witamy w kolejnym durnym telewizyjnym show pod tytułem "Czarna dziura"!

(Na tablecie pojawia się czarna dziura. Pepe do niej wskakuje i znika, tablet też. Po chwili do windopokoju wchodzą Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet i Buford)

Izabela: Ej... trzeba pomóc Zoltanowi. Biedny się załamie, jak cały świat obróci się przeciwko niemu. Macie jakiś pomysł?

(Do pokoju wchodzi Brenda)

Brenda: Ej, przypadkiem podsłuchałam waszą rozmowę... głównie dlatego, że drzwi od windy nawalają. Nieważne, mam pewien pomysł.

Fineasz: Serio, jaki?

Brenda: Można by spróbować zrobić wywiad... noooo... nie wywiad, tylko coś polegającego na tym, co było ostatnio. Kojarzycie?

Fineasz: Tak.

Ferb: Yhy.

Izabela: Tak.

Baljeet: Oczywiście.

Buford: Nie do końca.

Brenda: No wiesz... wtedy jak się wszyscy dowiedzieli o tych mocach Fineasza i Ferba.

Buford: Yyyy...

(Buford wyciąga przed siebie rękę i zaczyna machać palcem, jakby coś pisząc)

Buford: Eeee...

Brenda: No nieważne... chodźcie za mną.

(Wszyscy poza Bufordem wychodzą z windopokoju, a on nadal stoi i macha palcem)

Buford: Ach, ci Fineasz i Ferb! Ej, gdzie są wszyscy?

(Tymczasem w windopokoju Dundersztyca, ogląda on telewizyjne show "Czarna dziura")

Ktoś (w tablecie): A teraz pora na zwracanie przedmiotów, które wpadły w czarną dziurę!

Dundersztyc: Och, to moja ulubiona część programu! Tydzień temu dostałem łabędzia!

(Nagle z tabletu Dundersztyca wyskakuje Pepe, który uderza go w twarz. Dundersztyc przewraca się na łóżko)

Dundersztyc: Ej, to bolało!

(Dundersztyc klika jakiś przycisk i z jego maszyny strzela w Pepe promień. Ten zaczyna latać.

Dundersztyc: Ha! Złapałem cię w moją najnowszą maszynę. A oto i Anty-grawi-inator! A więc tak: ostatnio zauważyłem, że Teddy zniknął, i wcale się nie pojawia, dlatego teraz mogę w spokoju coś zrobić. Wiem, dawno nie miałeś misji, więc ci teraz ją daję. Ale wracając do planu: nie wiem czy wiesz, ale próbuję podbić Okręg Trzech Stanów. Tylko, że teraz powinniśmy być w Miami, a jesteśmy w kosmosie, więc nie miałoby sensu być władcą Okręgu Trzech Stanów, będąc gdzie indziej. Problem w tym, że nigdy mi się to nie udało, a próbowałem wiele razy! Więc skoro nie mogę być tam władcą, to zrobię tam wielkie zamieszanie i nareszcie będę mieć z tym spokój! Anty-grawi-inator służy do tego, by usunąć grawitację. A obszar, który zajmuje G-Tech wytwarza własne pole grawitacji, dzięki czemu ty latasz, a ja nie. No co się tak patrzysz, to genialny pomysł!

(Tymczasem w windopokoju Zoltana)

Zoltan: Masz rację, to genialny pomysł! Wystarczy, że załatwimy kamerę i już. Tylko, tamtą rozwalił Fineasz...

Brenda: To jest budynek, w którym wytwarzane są różne telefony, tablety i wynalazki. Zdziwiłbym się, gdyby nie było tu kamery.

Zoltan: A, przypomniało mi się!

(Zoltan wyjmuje spod biurka kamerę)

Zoltan: Zawsze z nią śpię... Nie, wcale tego nie usłyszeliście!

Buford: Na co jeszcze czekamy? W barze obok G-Techu sprzedają pyszne zapiekanki, a ja jestem głodny!

(Wszyscy się patrzą na Buforda)

Buford: Co?

(Tymczasem w windopokoju Dundersztyca)

Dundersztyc: Jajco, Pepe Panie Dziobaku! Wiem, że właśnie powiedziałeś "co"! Ale nieważne, zaraz wystrzelę Anty-grawi-inatorem w Danville i zobaczysz!

(Dundersztyc otwiera okno i przysuwa do niego inator)

Dundersztyc: Teraz tylko... Ej!

(Pepe łapie się maszyny, a potem jej wylotu)

Dundersztyc: Ej, mam energię tylko na trzy strzały! Jeden na ciebie, drugi na Danville, a trzeci na misia, który mi wpadł do sedesu, po tym jak zrobiłem wielką, śmierdzą... Nie mam zamiaru wkładać tam ręki, i tyle, więc teraz się odsuń, bo zaraz ciebie użyję do wydobycia go!

(Pepe łapie się okna i odsuwa się od linii strzału)

Dundersztyc: Dziękuję, a zatem...

(Dundersztyc wciska guzik, jednak Pepe uderza nogami w maszynę, a ta w ostatniej chwili przechyla się do góry i promień przelatuje nad Ziemią)

Dundersztyc: Nieee! Coś ty narobił! Na szczęście mam ostatni strzał, którego nie zmarnuję!

(Pepe łapie się szyby otwartego okna i zamyka go, czego Dundersztyc nie widzi)

Dundersztyc: Okej, teraz namierzyć i...

(Dundersztyc strzela, a promień odbija się od szyby i trafia w Pepe)

Dundersztyc: No wiesz?

(Tymczasem w lodziarni G-Techu)

Buford: Pytanie - czemu robimy konferencję w lodziarni?

Zoltan: No wiesz, by pokazać się od najlepszej strony. To jest również też pewna reklama. Będzie więcej chętnych osób do zamieszkania w G-Techowym hotelu, a przez to będzie więcej kaski!

Brenda: Uwaga, wchodzimy wcześniej na wizję! Za 3 minuty wszystko musi być gotowe.

Zoltan: Co? Czemu?

Brenda: Wystąpimy w programie "Dzień na żywo". Musieli przesunąć naszą konferencję, bo jakiegoś Pana Pierdzipuszczacza, który też tam występuje, boli tyłek od trzymania gazów, więc zamienili go miejscami z gościem, który był przed nami i miał godzinną wypowiedź o bananowym kryzysie w Kanadzie.

Buford: Byłem kiedyś na jego występie i stałem w pierwszym rzędzie. Puścił mi takiego bąka w twarz, że mama wycięła dla mnie pół lasu, zanim wszedłem do domu.

(Wszyscy się dziwnie patrzą na Buforda)

Fineasz: Czemu nie masz na sobie spodni i majtek?

Buford (szybko siada na krześle i zakrywa się serwetką): Tu nie ma nic ciekawego do oglądania!

Baljeet: Masz rację, nie ma nic ciekawego.

Buford: Jak tylko wszyscy sobie pójdą, poszukam ubrań, a jak je znajdę, to ubiorę się i ci dam porządny wpi**dol!

(Nagle z Buforda zrywa się koszulka)

Baljeet: Widzicie? On ma fałdki na brzuchu!

Fineasz: Eeee... Ferb, czemu ściągnąłeś z niego ubrania swoją mocą?

Ferb: Właśnie mnie to dziwi! Od rana nie panuje nad swoją mocą. Raz mi się to zdarzyło, jak pisałem lekcje, gdy jadłem kanapkę... i gdy srałem.

Fineasz: Taa... ja dzisiaj strzeliłem sobie w sam wiesz co podczas kąpieli.

Brenda: Zaraz wchodzimy na żywo!

(Tymczasem w windopokoju Dundersztyca)

Dundersztyc: Ty mi musisz zawsze wszystko psuć! Nie możesz sprawić, by choć jeden mój plan zadziałał?

(Pepe terkocze. Po chwili otwiera okno, łapie Dundersztyca za kitel i wyrzuca go za kitel. Dundersztyc zaczyna latać wokół budynku)

Dundersztyc (krzyczy): Ej, co ty zrobiłeś!? G-Tech ma własne pole grawitacji i teraz będę tak latał!!!

(Pepe zamyka okno i wskakuje do tableta)

Dundersztyc: A żeby cię! Ty cholero jedna...

(W lodziarni)

Brenda: Wchodzimy na żywo za 10... Buford (Brenda patrzy się na siedzącego w tle nagiego Buforda zasłaniającego swoje przyrodzenie serwetką), idź stamtąd, jeszcze cię ktoś zauważy!

Ferb: Kinetyka mi znów nawala! Czuję to!

Brenda: Już jesteście na wizji!

(Ferb otwiera usta, by coś powiedzieć, jednak po chwili do pomieszczenia wpada Dundersztyc rozbijając okno, wpadając na chłopców. Chłopcy upadają, a w tle [na kamerze] widać Buforda)

Buford: Yyyy... cześć mamo. Tak, jestem nagi...

(Brenda wyłącza kamerę)

Zoltan: Nie było tak źle.

Brenda: Dobra, to co tu się stało... Ferb, co jest z twoją bioniką!?

Zoltan: Bardziej bym się zastanowił, co robił Dundersztyc za oknem.

Dundersztyc: Eeee... ja ten... czyściłem okna!

Zoltan: Czyściłeś okna? W kosmosie? Bez kombinezonu?

Dundersztyc: Yyyy... wyleciałem z niego. Nie był dobrze zapięty!

Zoltan: Dziwne...

Fineasz: Tssssa... mi też coś zaczyna nawalać. To czuć.

(Fineasz strzela promieniem w okno, promień odbija się i trafia w niego)

Fineasz: Ała! Znowu w to samo miejsce!

(Napisy końcowe)

(W pokoju Fineasza i Ferba)

Zoltan: Coś jest z tymi waszymi mocami nie tak. Trzeba będzie coś skonstruować, coś... co zreguluje wasze moce!

Fineasz: Co ty nie powiesz!?

(Zoltan patrzy się na chłopców. Ferb siedzi na łóżku, a wiele rzeczy się do niego "przykleiło", i co chwilę coś do niego przylatuje i w niego uderza, podczas gdy Fineasz siedzi z przyklejonymi do rąk lustrami, w które po wytsrzeleniu promień odbija się i ponownie trafia w dłoń Fineasza)

Fineasz: Ała!

KONIEC

Buford: Jestem nagi!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki